Mistrzyni erotycznych miniatur

Znacie poezję Małgorzaty Hillar? Ja upodobałam sobie ją w wieku nastoletnim. Przepisywałam jej wiersze do notatnika albo uczyłam się na pamięć. Do dziś pamiętam „My z drugiej połowy XX wieku”. Słowa Hillar działały na mój młody umysł i serce. Czułam, jakby ktoś napisał o tym, co dokładnie wtedy czułam. Może tak jak ona tęskniłam za idealną miłością? Kto wie?

Dlaczego dziś o niej wspominam? Bo wczoraj odwiedziliśmy miejsce, gdzie się urodziła – Piesienicę. I właśnie dlatego chcę Wam o tej poetce krótko opowiedzieć.

Małgorzata Hillar – naprawdę Janina Krystyna Helena Hillar, poetka. Była mistrzynią erotycznej miniatury.

Imię „Małgorzata” przyjęła na potrzeby literatury (podobno dopiero w czasach studenckich). Urodziła się 19. 08. 1926 r. na malutkiej kociewskiej wsi Piesienica, kilka kilometrów od Starogardu Gdańskiego. I ja teraz mogę przechadzać się ulicami, po których chodziła poetka!

Dzieciństwo Hillar spędziła w Piesienicy i to tutaj powstawały jej pierwsze wiersze.

Obecnie w Piesienicy jest skwer imienia Małgorzaty Hillar. Postawiono ku jej pamięci kamień ze zdjęciem roześmianej poetki i notką biograficzną. Zawsze stoją tam świeże kwiaty. Można przysiąść na ławce i poddać się poetyckiej refleksji.

Hillar wyszła za mąż za Zbigniewa Bieńkowskiego. Z tego związku narodził się syn Dawid. Małżeństwo nie wytrzymało jednak próby czasu. Bieńkowski zakochał się młodziutkiej poetce Adrianie Szymańskiej, którą poznał na festiwalu poezji w Słupsku (a to świniak!). To był dla Hillar cios. Nie potrafiła poradzić sobie z emocjami. Zaczęła pić i niestety, praktycznie przestała pisać. Czuła się upokorzona. Zamknęła się przed światem, nie wychodziła z domu, nie wpuszczała do niego nikogo. Postawiła ogromny mur, za którym próbowała się ukryć. A „zasieki” mocno zakrapiała procentami.

Dopiero w latach osiemdziesiątych syn zawiózł ją na leczenie do ośrodka dla osób uzależnionych od alkoholu. Podobno nie piła przez osiem-dziewięć lat przed śmiercią.

Zmarła 30.05.1995 r. w Warszawie.

Pisała o sobie między innymi:

Ja dziki człowiek

boję się słów

zimnych ciężkich obojętnych

Boję się

cierpkich uśmiechów

przymrużeń oczu

wzruszeń ramion

Kiedy byłam dzieckiem

pisałam wiersze na strychu

żeby się nie śmiali

Dzisiaj jak wtedy

pragnę rąk które głaszczą

Słów ciepłych i miękkich

jak owcza wełna

Znacie Małgorzatę Hillar? Lubicie?

 

10 thoughts on “Mistrzyni erotycznych miniatur”

  1. Należymy Aniu do tego samego pokolenia więc pamiętam “My z drugiej połowy…” Też miałam wtedy wrażenie, że pisze o mnie…
    Ale zupełnie nie znałam jej historii. Chyba sięgnę z powrotem po jej poezję.

  2. Ogólnie nie przepadam za poezją ale sa wyjątki…
    Z tym, że po tomiki poezji sama raczej nie sięgne chyba, że jakiś wiersz mi sie spodoba…

  3. Ja poezję naprawde uwielbiałam.mam do dziś notatniki z przepisanymi wierszami .Szczególnie Asnyka. Co pamiętam mnie ogromnie zniechęciło … pytanie w liceum co autor miał na myśli? Przy każdym wierszu ..No to dawaj, co ja czuję czytając. Nieee co autor miał na mýśli …pamiętam ten ból , przy odpowiedzi co on mógł mieć , a ja tyle lat po tym co on napisał czytam ,czuję ,mogę mówić , co czuję , ale nauczyciel ma swoją odpowiedż co ten autor ma na myśli
    …straszne to dla mnie .łopatologia tak mnie do poezji zniechęciła.

  4. Bardzo się cieszę, że mieszkańcy Piesienicy uhonorowali Panią Hillar w swojej miejscowości.
    Widziałam rękopisy autorki. Moja babcia /rocznik 1918/ miała bardzo podobny charakter pisma;-)

    1. Też uważam, że to bardzo dobry pomysł. Skwerek jest ładny i zadbany. Warto pamiętać o tej poetce. 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *