W kupie bezpieczniej

Jest takie powiedzenie, że w kupie raźniej. Wydaje mi się, że jednak ostatnio, przynajmniej w moim ogrodzie, lepiej sprawdza się powiedzenie, że w kupie bezpieczniej.

Jakiś czas temu zauważyłam, że moje lilie są tak mizerne, że tylko usiąść i płakać nad nimi. A były zawsze piękne i dorodne. Mam jedną drzewiastą, która mnie przerastała, a kwiaty miała wielkości mojej głowy. W tym roku to wypierdek pozbawiony praktycznie liści.

Przeprowadziłam dochodzenie. No, w sumie trzeba byłoby być ślepym, żeby nie zauważyć czarnych kupek na pozostałościach liści. Gdzieniegdzie też napotykałam czerwone żuczki, najczęściej kopulujące. Noż! Orgie sobie robale zafundowały w naszym ogrodzie. A jak pojawiły się pierwszy raz, to Sławek z podziwem stwierdził:

– Ale mamy piękne czerwone żuczki.

– No! I jak ich dużo! – powiedziałam z zachwytem.

Myślę, że w tym punkcie należy wyjaśnić, że my oboje „miastowi” z bloku. Dawniej w moim pokoju nawet kaktus nie dawał rady przeżyć, a teraz mam ogród. Ogródek może, bo to zaledwie pięćdziesiąt metrów kwadratowych ziemi. Szaleństwo to nie jest, ale dla nas to połacie ziemi.

I tak. Żuczki przyleciały. Pouprawiały seks, nie zważając na to, że je podglądamy. A po seksie wiadomo. Zabezpieczenia nie było, więc mamy mnóstwo żuczkowych „dzieciaczków”, które rodzice opatulili w odchody, w sensie w kupę własną. Wiadomo, w kupie bezpieczniej. Dosłownie! Przez to opatulenie odchodami na larwy nie działają żadne trucizny. Spływają po nich jak po kupie. I tyle. A larwy strasznie żarłoczne. Opitoliły wszystkie lilie i inne roślinki. Co prawda nie mam pojęcia, jak one to robią, będąc umazane tymi odchodami, ale fakty mówią same za siebie. Wszystko zżarte. Po pięknych liliach zostało wspomnienie.

Skonsultowałam się więc z moim tatą, który o ogrodach, roślinach i różnych szkodnikach wie chyba wszystko. Niestety stwierdził, że walka z poskrzypką liliową to często wojna skazana na porażkę. Poradził mi użycie jednego środka chemicznego. Potem wygooglałam problem. Dokupiłam “broń”. Jednak podobno najlepiej zbierać to paskudztwo i zgniatać. Ale to jest oczywiście fuj! Toż to kupa z larwą w środku. Jajko z niespodzianką. Bleee.

Macie jakieś doświadczenia w wojowaniu z poskrzypką liliową? Za sprawdzone porady będę wdzięczna.

 

*zdjęcie ze strony: poradnikogrodniczy.pl

16 thoughts on “W kupie bezpieczniej”

  1. Osy topiły sie (same!) w słoiku z wodą i dżemem, ślimaki same lezą do piwa i tez giną…
    Poskrzypka liliowa jeszcze mi nie podpadła ale zbadam problem.

  2. Zbieranie fizyczne jest niestety najbardziej ekologicznym sposobem pozbywania się nieproszonego gościa. Chyba jednak wypada zakupić paczkę lub dwie rękawiczek lateksowych i zakasać rękawy do roboty, albo same strząsać z liści, albo – całe liście z nimi zrywać, ale trochę liści musi zostać (dlatego lepiej larwy ścierać) bo to jednak organ potrzebny roślince do oddychania i przetwarzania słońca na jedzenie.

    U nas akurat lilii nie ma, ale gdybyś tak sprawdziła jak na nie działa woda z sodą oczyszczoną, albo z octem, mydło ogrodnicze też mogłoby być pomocne… coś o lekkim działaniu powierzchniowo-czynnym … żeby tę warstwę kupy im rozpuścić… Nie wiem tylko jakie stężenie by tutaj było właściwe. Czasem nie warto szukać armaty, kiedy z dubeltówki łatwiej trafić. 😉

    Jednak jakieś sugestie
    https://poradnikogrodniczy.pl/soda-oczyszczona-zastosowanie-w-ogrodzie.php
    https://www.wymarzonyogrod.pl/pielegnacja-ogrodu/ochrona-roslin-szkodniki-i-choroby-roslin/zastosowanie-sody-oczyszczonej-w-ogrodzie,14_3621.html
    http://regiodom.pl/portal/ogrod/rosliny/wykorzystanie-octu-w-ekologicznym-ogrodzie-na-co-pomaga-i-jak-go-uzywac

    1. Umyłam na razie wszystkie liście wodą pod ciśnieniem i spryskałam jednym preparatem. Nie wpadłam na ocet i sodę, ale na pewno wypróbuję, bo wolę ekologiczne sposoby. Dla rododendronu na przykład gotuję skrzyp z czosnkiem i spryskuję. Pomyślałam też o tym samym dla lilii. Będę na pewno eksperymentować. Dziękuję za podpowiedzi. 🙂

  3. Pokrojony czosnek pogotować 15 min po ostudzeniu dodać 1/2 – 1 łyżeczki płynu do naczyn zależy jaka ilość i spryskać

  4. Spróbuj jak na nie działa gnojówka z pokrzyw w proporcji 20 do 1. Jeszcze nie maiłam tego szkodnika, ale w tym roku mam inwazję owadów. Mrówki są wszędzie. Też coś mi zjada liście mięty. Ślimaki może.

      1. Daj znać jakie efekty.
        Moje lilie w tym roku znów bujne ale nigdy nie wiesz co bedzie- życie jest jak trawnik nigdy nie wiesz kiedy wdepniesz w g…wno!

    1. U nas ich nie ma, ale co z tego, jak lilie wyglądają jak nieszczęście. Mam nadzieję, że uda mi się te paskudy zwalczyć.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *