Puerezento

Lubicie książki Joanny Bator? Ja mam do autorki duży sentyment, bo recenzją jej powieści „Ciemno prawie noc” zdobyłam kiedyś tytuł „Obywatelskiego dziennikarza roku” (w kategorii recenzje). Nie pamiętam dokładnie kiedy to było, ale za to mam ciągle w pamięci wrażenia z lektury. Potem próbowałam czytać inne powieści Bator, jednak już żadna mnie tak nie poruszyła.

Kiedy jechałam do rodziców, wzięłam na drogę dwie książki. Jedną – Anity Scharmach „Sukces malowany szminką”. Śmiałam się i płakałam w pociągu. Było dużo emocji. Zresztą wspominałam Wam, że uwielbiam jej poczucie humoru.

W drodze powrotnej czytałam „Purezento” Joanny Bator. I przyznam, że lekturę rozplanowałam doskonale. Do rodziców – śmiech i płacz, karuzela uczuć. W drodze powrotnej – wyciszenie, uspokojenie potężnych emocji.

Powieść Joanny Bator to mój ukochany realizm magiczny. Czytając, sama czułam się jak pęknięta filiżanka. Wiedziałam, że wokół mnie też jest mnóstwo rekinów ludojadów. Jechałam do domu i płynęłam z każdym słowem autorki niczym podczas medytacji zen. Wszystko tu było idealnie wyważone, spokojne, budzące do refleksji. Japonia nie była dla mnie aż tak istotna, ale ten niezwykły klimat powieści… Jak dla mnie doskonały. Wydaje mi się, że jest to książka, która właśnie ma taką moc – wyciszania. Nie ma tu nadzwyczajnych zwrotów akcji, za to znajdziecie melancholię i ciszę. Bardzo mi ta powieść przypominała „Kronikę ptaka nakręcacza” Murakamiego (jedną z moich ulubionych książek zresztą).

A Wy co aktualnie czytacie? Podzielcie się wrażeniami.

15 thoughts on “Puerezento”

  1. Czytanie jest podstawą mojego życia, więc mogłabym się długo rozpisywać… Czytam ostatnią część “Trylogii Diny”. Polecam zresztą wszystkie książki norweskiej pisarki, Herbjørg Wassmo, bo to świetne powieści psychologiczne.

    1. Dobrze wiedzieć, zapiszę sobie. Podglądam, co czytasz i zazdroszczę, że tak dużo. Ja się nie wyrabiam ostatnio.

  2. Aniu!
    Nie czytałam nic Joanny Bator. Jeszcze. Chyba muszę dojrzeć. Godzinę temu skończyłam Biuro M. Alka i Magdy. I teraz zastanawiam się na kolejną książką. Wybór mam ogromny! Ale chyba teraz zacznę Odzyskane dzieciństwo Zuzanny Arczyńskiej. Czeka już wystarczająco długo!
    Są książki, które można czytać zawsze i wszędzie bez względu na okoliczności. I są książki wymagające. Odpowiedniego momentu życiowego, jakiejś wewnętrznej dojrzałości, potrzeby… Jestem przekonana, że właśnie teraz nadeszła pora na Zuzannę.

  3. Na tę chwilę to rośnie mi stosik, i katalog na dysku również, z tym co mam do przeczytania, gdyż na najbliższy tydzień to jednak u mnie zdecydowanie – chemia rządzi. Więc nie ma co polecać, no chyba, żeby 500 stronicową cegłówkę do chemii organicznej, ale to akurat pozycja dla tych co nie maja wyboru, albo dla lekko szurniętych. (Przyznam, że nie wiem, do której kategorii się zaliczyć, gdyż raz, że muszę ją ogarnąć (tę chemię), a dwa, sprawia mi to jednak satysfakcję, czy radość – to się okaże za tydzień)

    1. Chemia teraz to dla mnie abstrakcja, ale w szkole bardzo lubiłam i nawet rozważałam edukację w tym kierunku. 🙂

  4. Ta książka jest wspaniała! Ale ja najczęściej wracam do Chmurdalii. I to w formie audiobooka w genialnej interpretacji Anny Marii Buczek. Polecam gorąco. Głos lektorki dodaje tej pięknej opowieści magii i nostalgii.

  5. Wstyd się przyznać, ale ostatnio nie mam czasu na czytanie. “Krótka historia o długiej miłości” leży rozgrzebana od miesiąca. Cóż, taki czas.

  6. Ja jestem na etapie Twych Aniu książek. Dziś połowa Szeptów Dzieciństwa (Na fb dałam post) się powtórzę, rodzina obiad kupiła w barze , Matka pierwszy raz dała ciała .. książce .😘

    1. Ostrzegałam, że z Ani książkami to tak jest!
      A najbardziej z ” Szeptami dzieciństwa” i “Na dnie duszy”!
      Na wznowieniach prosze o czerwony pasek ostrzegawczy – najpierw zrób co musisz a potem siegnij po tą książkę!!!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *