Cwaniak ma moc

Ostatnio wpadł mi w oko tekst o tym, jak polski ksiądz dokonał egzorcyzmów na wegetariance, członkini Hare Krishna, Amnesty International, Greenpeace.

Wiadomo, że wegetarianizm może opętać człowieka. Nawet uśmiechnęłam się pod nosem, bo kilka lat temu też byłam wegetarianką, ale po jakimś czasie się nawróciłam, więc złe duchy mnie opuściły. Co prawda jem jarmuż i humus, kotlety z soczewicy i z ziaren słonecznika, więc można mieć wątpliwości, ale no cóż, nikt nie jest doskonały. W dodatku dałam się opętać duchowi Belzebulaktozowi. I jak mleko, to tylko bez laktozy. Co poradzisz? Słaby ze mnie człowiek. Ale przeczytałam w necie w jednym z komentarzy, że na demony laktozy i glutenu najlepsza jest dieta skojarzona – naleśniki z serem. Chyba sobie taki egzorcyzm zafunduję. I będę z uśmiechem na gębie walczyć ze złem.

Ja tu chichu-śmichu, a to poważna sprawa. Nie wiem, czy wiecie, ale ten ksiądz uwolnił nieszczęśnicę od złych duchów za pomocą salcesonu. Tak, dobrze czytacie. Nie na darmo mówiło się kiedyś na salceson „cwaniak”. Dobrze nie pamiętam, ale tata mi opowiadał, że salceson jako jedyny „oparł się” eksportowi do ZSRR. Okazuje się, że już wtedy wykazywał moce. Wszystko szło do radzieckiego siedliska zła, a salceson spokojnie i bezpiecznie rządził w katolickim kraju. (Muszę dodać, że to nie jest ironia, lubię dobry salceson od czasu do czasu).

Ostatnio ze Sławkiem zajechaliśmy rowerami do naszych znajomych, którzy od trzydziestu lat są wegetarianami.  Byliśmy tam przez przypadek, bo mieliśmy niedaleko ich domu rozpalić sobie jednorazowego grilla i upiec kiełbaski. To była długa trasa rowerowa, ponad 40 km, więc należał się nam posiłek. Znajomi zaprosili nas, żebyśmy u nich w ogrodzie rozpalili grilla. Tak też uczyniliśmy. Od razu obstąpiły nas dwa psy i dwa koty. Pewnie nie mają okazji czuć zapachu pieczonej kiełbasy, więc to była gratka. Tylko gospodarze trzymali się od nas z daleka. Teraz to przynajmniej wiadomo dlaczego. Bali się kiełbasek. Już im podesłałam tekst o salcesonie, by się wystrzegali. „Cwaniak” może zaatakować nieoczekiwanie.

No, sami przyznajcie, ludzie są niezwykli.

 

 

 

6 thoughts on “Cwaniak ma moc”

  1. Jak byłem mały to słyszałem opowieść jednego kolejarza , który z transportu do ZSRR ukradł dwie beczki z lepikiem , gdyż miał w planach naprawę dachu . Takie to były czasy . Już miał beczkę wstawiać na ogień i zaczął ją roztwierać , a tu po zdjęciu dekla jeden pergamin , drugi pergamin , trzeci . Zdziwiony że do związku radzieckiego lepik pakują lepiej niż mięso w sklepie . Po rozerwaniu trzeciego pergaminu okazało się że tam nie lepik tylko smalec 🙂 Miał dwie beczki smalcu 🙂 Okazało się że dla zmylenia Polaków , w kartach które były na wagonach często wpisywano mało atrakcyjne nazwy by nie zostało rozkradzione . 🙂 Pozdrawiam .

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *