Babcia krytyk literacki

Uśmiecham się do monitora, kiedy piszę ten post. Moja Babcia skończyła czytać powieść Anity Scharmach „Sukces rysowany szminką”. Dostałam książkę od autorki, bo przyznać muszę, że się przyjaźnimy i między innymi z tego powodu regularnie spotykamy się w Gdańsku w naszej ulubionej restauracji. Mamy wtedy chwilę dla siebie i oczywiście nie zdarzyło się, byśmy czuły się usatysfakcjonowane czasem, jaki z reguły mamy dla siebie.

Babcia czyta wszystko, co jej przynoszę. Na każdą książkę spogląda niczym szczerbaty na suchary. Nie może się doczekać, kiedy zacznie. Wszystkie książki Anity przeczytała. Do wcześniejszych miała uwagę:

– Och, ta Anitka, Anitka – powiedziała. – Powiedz jej, żeby ta Anitka tak nie klęła.

Przekazałam cenną radę i okazało się, że przy ostatniej książce Anitka się poprawiła. Babcia zachwycona książką. Miała oczywiście jedno zastrzeżenie do początku, bo jest tam scena seksu (jeszcze nie czytałam, ale wiem od autorki). A przy takich scenach Babcia odmawia różaniec za autora.

Kiedyś z czystej ciekawości próbowałam do niej zagadać na ten temat, bo przecież miała dwóch mężów i dziecko, więc coś na ten temat musi wiedzieć.

– Ja tam nie lubię takiego tarmoszenia się pod kołdrą – odpowiedziała.

– No, ale kiedyś chyba lubiłaś, nie? – podpuszczam Babcię. – Kochałaś przecież dziadka.

– E tam! Tfu! Na psa budę! – oburzyła się, ale zaraz przyznała, że owszem coś tam było, ale już o tym zapomniała.

To jedna z tych chwil, kiedy czuję, że można z Babcią normalnie pogadać, bo od razu nie próbuje odprawiać na mnie  egzorcyzmów.

– A byłaś szczęśliwa z dziadkiem? – pytam. Bo ja mojego dziadka (ojczyma mojej mamy) bardzo kochałam. I wiem, że on za mną by w ogień poszedł. Był moim chrzestnym, a ponadto bardzo dobrym człowiekiem. Moja mama traktowała go jak swojego tatę. Nie wiem jednak, jak było pomiędzy nim a Babcią. To znaczy nie znam szczegółów, bo z obserwacji wynikało, że chyba dobrze im było razem.

– Szczęśliwa? – dziwi się, jakby nie wypadało być szczęśliwym. – Nie wiem… chyba nie. Nie wiem – dopowiada stanowczo. A ja patrzę na nią i też nie wiem, bo wydawało mi się, że takie rzeczy człowiek czuje. A może to przez to, że dziadek od kilkunastu lat już nie żyje i ona nie pamięta, jak to było? W sumie robi mi się jej żal, bo jednak szczęście jest tak silnym uczuciem, że nie sposób o nim zapomnieć. Chyba.

 

PS Dodam jeszcze, że wśród ulubionych pisarek u Babci na liście znajdują się (oprócz Anity): Magdalena Kordel (Madzię Babcia kocha, poznała ją osobiście), Krystyna Mirek, Lucyna Olejniczak, Magdalena Witkiewicz, Katarzyna Enerlich, Dorota Gąsiorowska, Ilona Gołębiewska, Sylwia Trojanowska, Agata Kołakowska, Agnieszka Krawczyk i Małgorzata Warda. Te nazwiska można oznaczyć mianem „top” mojej babci. A zanim zamieszkała u mnie, czytała tylko książeczkę do nabożeństw. Teraz nie może się obejść bez książki, a ja nie nadążam biegać do biblioteki.

10 thoughts on “Babcia krytyk literacki”

  1. Jednym słowem Babcia lubi dobrą literaturę kobiecą 😉 Co do szczęścia naszych dziadków, to kobiety wtedy chyba inaczej podchodziły do małżeństwa, uczucia i motyli w brzuchu. Nie masz wrażenia, że to było takie bardziej “obowiązkowe” , dorosłe i poważne? Przyznam, że nie znam żadnej babci, która mówi, że była w małżeństwie szczęśliwa. Tak jakby ta kategoria w ogóle z małążeństwem nie była związana. “Byliśmy dla siebie dobrzy”, “szanowaliśmy się”, takie teksty pojawiają się w wypowiedziach częściej.

  2. Przypomniała się moja rodzinna historia. Mój pradziadek miał dwie żony. Pierwsza (moja prababka) zmarła w czasie wojny na tyfus (zostawiając dwoje dzieci). To była szalona miłość, mezalians ( z jej strony), wojna, rozłąka, on ułan eskortował polski rząd do Rumunii, a potem w konspiracji, moja babcia urodzona na 3 dni przed wojną (ledwo wyżyła, ciężko się rodziła), gdy w czasie wojny spotkali się na kilka dni, to po tym pojawiła się moja ciotka. Mimo wojny. Potem ona z dziećmi jechała przez pół Polski, bo on wrócił znowu i mogli się spotkać. Złapała tyfus, zmarła mu na rękach zostawiła dzieci. Mam takie zdjęcie. On przy jej grobie, z dwójką dzieci, a na odwrocie “Obok tej, którą kochałem bardziej niż siebie”.
    Potem ożenił się z miłą, bardzo młodą dziewczyną, góralką, biedną, ale zaradną. Zajmowała się jego dziećmi jak umiała najlepiej (choć od mojej babci byłą tylko dwanaście lat starsza), urodziła mu czworo dzieci (dwaj chłopcy zmarli w dzieciństwie, mam jeszcze dwie ciotki z drugiej prababki). Zbudowali razem dom. Ona też umarła mu na rękach, względnie młodo (koło 60 lat). Byli do siebie przywiązani, szanowali się, ona go kochała… Ale on?
    Ja tego pamiętać nie mogę, ale w rodzinie powtarza się jak napity kiedyś ze znajomymi został zapytany, którą by wybrał, gdyby obie przed nim stanęły. Odpowiedział, że ani chwili by się nie zastanawiał i poszedł by za pierwszą. Jak można się domyślić doprowadził swoją żyjącą żonę do łez. Następnego dnia zrozumiał jakie głupstwo palnął, ściął wszystkie kwiaty róże z ogrodu i z pełnymi naręczami kwiatów poszedł przeprosić żonę. I wtedy rozpętało się piekło. To był jej ogród, i jej róże, z których była dumna, że pięknie rosną!
    Nie każdemu jest dane zakosztować tej prawdziwej miłości. Nie zawsze kochać i być kochanym zdarza się w tym samym czasie. To smutne, ale czasem idzie się na kompromisy i zadowala tym co jest. I ta rodzina, choć nieidealna i nie do końca zbudowana na wielkiej miłości tworzy rzeczy piękne i wzniosłe. Ale z miłością jest łatwiej…
    Zastrzegam Aniu, że historia moich pradziadków (dużo jeszcze barwniejsza niż tu ją streściłam), owszem nadaje się na książkę, ale jeśli takowa powstanie to ja muszę być chociaż jej współautorem ;). Taka historia jak ich to nie zdarza sie nawet w filmach.

    1. nieanielico – oesu…aleś mnie wzruszyła tą historią…życie takie scenariusze pisze, że szok…smutne i strasznie krzywdzące dla tej drugiej, kiedy pierwsza zawsze wazniejsza jest. 🙁

    2. Ha, ha 🙂 Faktycznie piękna historia i na pewno idealna na książkę, ale myślę, że każdy swoje historie powinien pisać sam, więc słusznie zastrzegasz sobie do niej prawo. 🙂

  3. Babcia krytyk niesamowity! Świetnie że tyle czyta, mniemam że gdyby nie to mogłoby być ciężko. A tak jest czym się zająć, wpada w inny świat i pogadać ma o czym, a to w jej wieku tylko na dobre wpływa, tak sądzę.
    Sceny seksu to musi być dla Babci wyzwanie 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *