Ja tego nie kapuję

Od kilku tygodni śledzę (Wy pewnie też) protest rodziców dzieci niepełnosprawnych w sejmie. I przyznam się Wam, że nóż mi się w kieszeni otwiera, jak co rusz słyszę kolejne kwieciste wypowiedzi naszych polityków.

Nie chcę stawać po którejś stronie areny politycznej, bo nie o to chodzi. Do strajków, protestów, manifestacji można mieć też różnoraki stosunek. Ale ja jednej rzeczy nie kapuję. Renta socjalna dla dorosłej osoby niepełnosprawnej (od urodzenia) wynosi ledwo ponad tysiąc złotych. I tak się zastanawiam, czy zdrowy człowiek byłby w stanie za to przeżyć. Hm… Pewnie są tacy, którym się to udaje. Niejeden emeryt musi zmierzyć się z wyzwaniem przeżycia za tysiąc złotych. No, ale można by pokusić się o stwierdzenie, że emerytura jest taka, jaka była praca, że człowiek może był za mało zaradny, itp. (chociaż wiem, że to i tak lekko naciągane).

No, ale siedzę i tak sobie rozmyślam. I wychodzi mi tak: osoba niepełnosprawna niemająca szans na pracę, w dodatku nieponosząca żadnej winy za stan swojego zdrowia jak na moje oko, potrzebuje rehabilitacji (różnorakiej, w zależności od niepełnosprawności oczywiście). Hm… A rehabilitacja nie zawsze jest bezpłatna. Ponadto chyba są kolejki… Znam osoby niepełnosprawne, które muszą organizować zbiórki pieniędzy, prosić fundacje o wsparcie itp., żeby móc sobie zapewnić funkcjonowanie.

Dobra. Idę dalej w tym toku myślenia.

Teraz polityka obecnej władzy zakłada, że kobiety mają rodzić bez względu na stan zdrowia dziecka. Nieważne, jakie uszkodzenie ciała czy mózgu, dziecko musi przyjść na świat. Czyli taki wymuszony heroizm. Tylko to w moim małym móżdżku wyklucza mi się z ofertą pomocy dla rodzin z niepełnosprawnymi dziećmi, a później pomocy dorosłym niepełnosprawnym. No, chyba że ja coś źle kombinuję. Może mnie kto mądrzejszy oświeci.

Zawsze jednak wydawało mi się, że o wielkość państwa (nie chcę pisać narodu, bo to słowo już tak zostało wyświechtane i odmienione przez wszystkie przypadki, że będzie tu brzmiało ironicznie) zależy od stosunku rządzących (i nie tylko) do najsłabszych grup społecznych. A niewątpliwie najsłabsi są ludzie chorzy, niepełnosprawni. No, ale co ja tam mogę wiedzieć… Toż przecież do sejmu wybieramy zawsze najmądrzejszych, najwrażliwszych i najuczciwszych, więc oni wiedzą lepiej. Dlatego pewnie ważniejsze są strzelnice w każdej gminie, te 300 zł na wyprawki dla WSZYSTKICH dzieci też super, premia za szybkie urodzenie dziecka – też bombowa sprawa (ja niestety rodziłam Jajo 24 godziny, więc szybko nie było, ale co tam, niech inni mają 😉 ). 500 + bez żadnego progu dochodowego też kapitalne! A kupienie kolekcji Czartoryskich wreszcie zapewniło mi spokojny sen, że nasze skarby są już naprawdę nasze. No! I przecież jest tak pięknie. A że kasy brak dla niepełnosprawnych? Przecież każdy przyzna, że dołożenie im po 500 złotych na rehabilitację to mało spektakularne przedsięwzięcie.

 

PS  Mam zasadę, że o polityce nie piszę. Ale przepraszam, szlag mnie trafia.

20 thoughts on “Ja tego nie kapuję”

  1. Zgadzam się z Tobą w 100%. “Naszych” rządzących cechuje taka hipokryzja, że codziennie się dziwię, choć już chyba nie powinnam 🙁

  2. Aniu, jestem mamą niepełnosprawnego dziecka – ZA, stopień lekki. Często jestem w szkole, bo nauczyciele sobie nie radzą. Pracy na etat nie ma szans podjąć. Panstwo mi daje bodajże 163 zł. Większość terapii jest nierefundowana. Jedynie 3 godziny w tygodniu mamy na NFZ. Przykre to.

    1. Wiem, że tak jest i to mnie przeraża. Bo jak masz zapracować na emeryturę, a jak zapewnić dziecku godne życie. Domyślam się, że pomocy nie ma żadnej.

  3. Ania ja mam tylko dziecko przewlekle chore. Moja córka będzie w stanie normalnie żyć i funkcjonować pracować. Może nie w każdej branży ale jednak. W momencie ścierania się z nasza służba zdrowia wydatkami na wszystko niestety wiem że gdyby moje dziecko miało być niepełnosprawne to bym go nie urodziła bo wyć mi się chce jak słyszę że operacja na NFZ może być przeprowadzona za 2 lata ale prywatnie za 10 tysięcy to nawet za tydzień. Naprawdę podziwiam rodziców dzieci niepełnosprawnych ja wiem że nie dałabym rady a jeżeli obecny rząd zakaże aborcji nawet w tak skrajnych przypadkach to chyba wreszcie podejmiemy decyzję o zmianie kraju zamieszkania.

    1. Niestety żyjemy w absurdalnej rzeczywistości. Jestem pełna podziwu dla rodziców dzieci niepełnosprawnych, dla mnie są herosami.

  4. Rozumiem Twoje poruszenie, ja też reaguje bardzo emocjonalnie na to co się dzieje (żeby nie napisać, że jestem wkur…na)… Ta sprzeczność o której piszesz, że niby rodzić się mają wszystkie dzieci, te uszkodzone też, a potem pomocy i opieki zero to wskazuje jakimi ignorantami są ludzie u władzy, do każdego tematu podchodzą od d…y strony. Dla mnie jeśli można chronić życie poczęte to tak jak robi to Fundacja Gajusz (hospicjum perinatalne, wielotorowa pomoc sla dzieci chorych i ich rodzin).
    Także rozbraja mnie to, że niby jesteśmy taką potęgą, aparu groszy dla niepełnosprawnych nie ma.
    Sama mam troje dzieci, na dwoje mam 500+, pobieram, bo “się należy”, zresztą idzie to z moich podatków (wyciągają z jednej kieszeni dużo więcej niż wkładają do drugiej), ale uważam, że cały program to wielka pomyłka. Póki ja i dzieciaki (no i mężu) jesteśmy zdrowi to zarobimy (w znaczeniu ja i mąż, dzieci nie pracują rzecz jasna) na siebie. Oczywiście kwestia płacy – właśnie znowu Ministerstwo Zdrowia próbuje tak podnieść zarobki lekarzy, żeby ich nie podnieść (nie będę tłumaczyć tutaj, szczegółów, bo niewtajemniczeni mogą uważać ” że jestem chciwym konowałem”, a ja jestem tylko “matką, która chce pracować i rozwijać się zawodowo”). Oczywiście moje problemy z wynagrodzeniem są niczym wobec tego z czym mierzą się rodzice ludzi niepwłnosprawnych. Oni nie mają opcji “zarobić, dorobić, rozwijać swoje pasje”, walczą o w części chociaż godne życie… Oczywiście ktoś kto to czyta, powie ” to oddaj im to co masz z tego 500+”, ale nie ze mną te numery. Uważam, że pewne sprawy powinny być załatwione systemowo, a nie przez ludzi, którzy i tak pracują, płacą podatki itd. Tylko dlaczego rząd daje 500+ na dzieci, a noepełnosprawnym nie… Ano bo więcej głosów sobie “ustuka” 500+ niż wdzięcznością rodziców niepełnosprawnych.
    Ale spokojnie, oni jak znowu sobie wypłacą ekstra premie i będą na tym przyłapani, to dadzą na Caritas. Przecież są lepsi ode mnie, ja 500+ nie chcę się podzielić…
    Przepraszam za emocje we wpisie, ale ta syruacja jest chora.

    1. Sytuacja chora i budzi emocje. Ponadto właśnie z jednej strony rozrzutność władzy, chapanie do własnych kieszeni (to ma chyba każda władza) i ignorowanie potrzeb najsłabszych. Jakby nie można rozsądniej gospodarować pieniędzmi. A ci niepełnosprawni są najsłabszą grupą, ich protest nie uruchamia pracy żadnego zakładu, nie paraliżuje żadnego z resortów. Ponadto jest ich stosunkowo niewielu, więc to kiepski elektorat. Ręce opadają. A komentarzy pod linkiem do mojego postu na FB wynika, że nie tylko my się bulwersujemy. Szkoda, że ci na górze tylko tego nie zauważają.

  5. Obecnie renta wynosi poniżej 900 nie pamiętam dokładnie, ale około 867 czy 873 złotych. Na tysiąc z hakiem dopiero ją teraz podnieśli, w ramach strajku.

    Te potencjalne 500 to naprawde jest nic. Zwłaszcza ze przy majstrowaniu z listami leków refundowanych i tym, że notorycznie coś ważnego z nich znika i jest zastąpione czymś mało użytkowym lub niedroogim wyjściowo, a za leki ważne ludzie nagle muszą płacić kosmiczne pieniądze, których nie maja.

  6. Jestem za tym by dostali te pieniądze . Niestety , poprzednie rządy nic w tej sprawie nie zrobiły , płace rosną a sytuacja niepełnosprawnych się nie poprawiała . Jednak głosy w stylu biorę 500+ na dwójkę dzieci tylko dla tego że dają , bo tak naprawdę stać nas z mężem utrzymać dom , dzieci , jest dla mnie postawą egoistyczną ! Tak argumentując można zabrać te dodatki niepełnosprawnym ! wystarczy znaleźć jedną rodzinę która też powie że bierze bo dają a tak naprawdę się nie powinno dawać ! . Sam mam trojkę dorosłych dzieci . Wiem ile kosztuje to poświęcenia i pieniędzy . Wiem że teraz pracę może mieć każdy , jednak jeszcze pięć lat temu i wcześniej był problem . Płaca minimalna była na poziomie 1000 zł netto . Wiele rodzin żyło w biedzie . Ta pani lekarka , co tak się chce rozwijać zawodowo , chciała by odebrać sobie i innym rodzinom 500+ ma zarobki powyżej średniej krajowej . Mężulek pewnie też lekarz , więc żyje im się dobrze . Niech mają , lecz postawa tej pani jest przysłowiową postawą sąsiada, który się cieszy że za płotem żyją w biedzie i niech się przypadkiem im nie poprawi , najlepiej jak by jeszcze im krowa zdechła . Żenada , pani która jest wykształcona ma takie poglądy . Właśnie bieda jest wylęgarnią patologii , trzeba dać możliwość wyjścia z ubustwa , choć by dając 500+. Pozdrawiam .

    1. Ja bym tak surowo nikogo nie oceniała. A 500 + powinno być szansą dla najbiedniejszych, zgadzam się. Ale czasami rodzi też nowe patologie. Znam przypadek, niestety w mojej rodzinie, że dziewczę ma pięcioro dzieci każde z innym panem, nigdy nie pracowała i pracować nie będzie. Dostaje w sumie około 5 tysięcy, bo oprócz 500+ mnóstwo innych dodatków, łącznie z alimentami od państwa, bo żaden z panów się nie poczuwa do łożenia na dzieci, którymi nota bene i tak zajmuje się babcia. Oczywiście dziewczę do pracy nie pójdzie nigdy. A wizja braku emerytury jej nie przeraża, w sumie urodziła piątkę, więc zgodnie z obietnicami obecnego rządu też ją dostaje. Mnie to przeraża, bo wielce prawdopodobne, że jej dzieci też będą przekonane, że nie trzeba nic robić, bo wszystko się należy. Fajnie, że jest 500+, ale może warto je jakoś inaczej przydzielać (nie wiem jak).
      A jak kogoś stać na wychowanie dzieci i się im ta kwota należy, to hm… nie znam nikogo, kto by zrezygnował. Założy jakiś fundusz edukacyjny dla dziecka, bo czemu nie. Myślę, że to wcale nie jest czarne albo białe.

      1. Przepraszam że może zbyt emocionalnie zareagowałem . Niestety , nie pierwszy raz już usłyszałem od kobiety, która ma kilkoro dzieci , że 500+ bierze bo dają , lecz te pieniądze powinny być przeznaczone na inne cele . Te pieniądze są na dziecko , jak rodzic nie wie jak je przeznaczyć to jest to przykre . Każdy człowiek , w tym dziecko jest inne , ma inne potrzeby , zainteresowania . Państwo umożliwia by te pieniądze zainwestować w życie i rozwój dziecka . Pozdrawiam .

      2. Oczywiście, że jest na to sposób – nie dawać gotówki do ręki, tylko niech będą ubrania dla dzieci tańsze, niech leki będą darmowe dla dzieci (tak jest w Anglii), niech będą, dla najbiedniejszych darmowe miejsca w przedszkolu. Niech to będą nieodpłatne i imienne wejściówki na basem, lodowisko, do kina. Pomysłów można wiele znaleźć i nie koniecznie dawać gotówkę. Arek jak był dzieckiem notorycznie chorował, a ja notorycznie przez pół roku kombinowałam jak ogarnąć temat “apteka” i jak po takich kilkumiesięcznych finansowych ekscesach doprowadzić do równowagi budżet, przed kolejną zimą – darmowe leki to byłoby coś. Tanie ubrania, też nie do pogardzenia dla mnie by były, bo też szybko rósł, więc buty kupione np. na wiosnę jesienią już były za małe. Kwestia w tym, że dać kasę do łapy jest łatwiej i jest to bardziej medialne… tylko za chwilę zaczną krzyczeć, że chcą więcej i więcej, i więcej…

        1. tak ogólnie pisałam teraz o 500+ dla zdrowych. Powyższy wpis nie odnosi się do osób niepełnosprawnych. To tak gwoli sprecyzowania.

          1. Pewnie wszystko się da jakoś rozsądnie rozplanować, tylko jeżeli przyjmuje się ustawy na łapu-capu, to wychodzi niestety byle jak.

  7. Jakby sie chciało to by się pieniążki znalazły ale przeciez są ważniejsze wydatki np. nagrody, podróże służbowe, ochrona miesięcznic itd…
    Tym bardziej, że wymaga sie rodzenia chorych dzieci….

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *