Chwila, w której umarłam

To był bardzo dobry weekend. Wylazłam ze swojego wgłębienia w kanapie. Zrobiliśmy jedną wycieczkę rowerową, niestety tylko jedną, bo Sławkowi pękła opona, a niehandlowa niedziela nie pozwoliła nam na powrót na trasę. Za to byliśmy na monodramie Remigiusza Grzeli „Chwila, w której umarłam”. Grała rewelacyjna Ewa Błaszczyk. I przyznam, że spektakl wywołał u mnie dużo emocji. Niby opowiadał o światowej sławy włoskiej dziennikarce Orianie Fallaci… Piszę „niby”, dlatego że dla mnie miał on niezwykle uniwersalny charakter, a obsadzenie w roli Oriany Ewy Błaszczyk nadało sztuce niezwykły wymiar. Myślę, że każdy mniej więcej wie, co przeżywała aktorka w życiu osobistym (śmierć męża, śpiączka córki), a właśnie ta wiedza powodowała, że jej monolog skierowany do córki targał od środka.

Wiele fragmentów przyprawiało mnie o ciarki. Chociażby ciągłe ocieranie się o śmierć, w zasadzie kluczenie pomiędzy śmiercią a życiem, ponadto niezwykłe poczucie samotności… A kiedy Błaszczyk krzyczy ze sceny, co znaczy być kobietą, czułam, że chętnie bym się podpisała pod tymi słowami.

Byłam pełna podziwu, że w tak krótkiej formie można tyle zawrzeć. Było o wolności, o śmierci, o stracie, o byciu kobietą, o sprzeciwie wobec fanatyzmu… Trzeba obejrzeć.

Gorąco polecam! (o ile lubicie monodramy)

A warto jeszcze wspomnieć, że Remigiusz Grzela wydał właśnie książkę „Podwójne życie reporterki. Fallaci. Torańska”. Jestem w trakcie czytania, zostało mi niewiele do końca, ale wiem, że to będzie ważna książka na mojej półce. Nie interesuję się za bardzo dziennikarstwem, ale przyznam, że obie reporterki są znakiem pewnej epoki i to, co jest wokół nich, jest niezwykle istotne. Naprawdę warto przeczytać!

12 thoughts on “Chwila, w której umarłam”

  1. Zdecydowanie Ewa Błaszczyk do “ciężkiego” w tematyce monodramu to bardzo dobry wybór, raz, że jest na prawdę dobrą, choć nie do końca docenioną, aktorką, a dwa, na pewno doświadczenie życiowe dodało jej grze tych akcentów, które płyną z doświadczenia oraz prawdziwości płynącej z przeżycia różnych rzeczy na własnej skórze.

    1. Tak. Myślę, że ta prawdziwość emocji tu była niezwykle ważna. Bardzo cenię tę aktorkę i podobnie jak Ty sądzę, że jest trochę niedoceniona. A może to wynika z tego, że nie zachowuje się jak celebrytka?

      1. pewnie, wie znacznie więcej o życiu, niż większość tych lansujących się na ściankach, i pewnie nie ma na takie lanse czasu, a do tego być może uważa je za stratę czasu, który można lepiej wykorzystać 🙂

  2. Pani Anno , ten atak bym powiązał z recenzją filmu . Już tak w tym kraju jest , nie można mówić negatywnych opinii 🙂 Zwłaszcza zastanawiać się za co te nagrody . Są osoby , aktorzy , piosenkarze, reżyserzy , czyli artyści których się promuje . Nie ważne ile to kosztuje , biznes musi się kręcić . Liczy się kto daje kasę i co chce osiągnąć . Mam nadzieję iż ta sytuacja nie zniechęci pani do następnych recenzji . Pozdrawiam .

      1. Cytuję ” Wczoraj działy się jakieś dziwne rzeczy na moim blogu. Zmasowany atak. Tak przypuszczam. Mam zainstalowany program antyspamowy, więc to on dokonuje selekcji komentarzy i te, które mają „fake IP” trafiają do spamu. ”
        Pozdrawiam 🙂

        1. A! Nie skojarzyłam, że to o to chodzi, bo komentarz był pod innym postem. 🙂 Myślisz, że to przez opinię o filmie?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *