Chwila oddechu, a potem…?

Dziękuję Wam pięknie za mejle, wiadomości, komentarze i słowa wsparcia. Napisałam ostatni post nie po to, żeby się żalić czy pytać o rady, bo wiecie, jak to z radami jest. Moim celem było, by wszyscy, którzy są w podobnej sytuacji, wiedzieli, że nie są sami. A ci, którzy ewentualnie są w trakcie podejmowania trudnych decyzji, wiedzieli, co może ich czekać. MOŻE, ale nie musi.

Największym zaskoczeniem były dla mnie Wasze prośby, by w przyszłości napisać książkę, w której poruszyłabym problem opieki nad starszą osobą, ale oczywiście nie w klimacie trylogii kociewskiej. Chodzi o prawdę, bez upiększania i idealizowania, taką prosto między oczy, bolesną. Przyznam, że po napisaniu „Na dnie duszy” muszę ochłonąć i odpocząć od trudnej tematyki. Powieść ta mocno mną potargała i teraz oddaję się pisaniu lekkiej, humorystycznej dylogii, której pierwsza część jest już w redakcji i ukaże się we wrześniu tego roku (nakładem wydawnictwa Edipresse Książki).

Przyznam też, że trudno się grzebie we własnej psychice i z pewnością nie jestem gotowa na to, by o tym pisać. Potrzebny jest mi dystans i chwila oddechu. Tym bardziej że ostatnio napisałam powiastkę o Alzheimerze. Pisałam ją w takim amoku, że teraz naprawdę nie jestem w stanie myśleć o poważnych problemach. Coś we mnie się chwilowo wyczerpało.

W sekrecie Wam napiszę, że jeden z pisarzy (człowiek, który jest dla mnie ogromnym autorytetem) przeczytał ten tekst i ocenił wysoko. Mam więc nadzieję, że uda się go wydać. I że nie okaże się, że temat jest niszowy. Wydaje mi się, że jesteśmy społeczeństwem starzejącym się, a liczba osób chorych na alzheimera (i inne choroby otępienne) ciągle rośnie. Kiedy poczyta się statystyki, to skóra cierpnie. Trzymajcie więc kciuki.

16 thoughts on “Chwila oddechu, a potem…?”

  1. Wow, powieść, którą oparłabyś na własnym doświadczeniu, a opowiadałaby o trudach opieki nad osobą starszą, byłaby przypuszczam niewątpliwie poruszająca. Uważam, że powinnaś dać sobie szansę stworzenia takiej historii za jakiś czas, bo to byłby chyba Twój bestseller! Póki co, czekam do września 🙂

      1. Odpocznij, złap dystans, rób notatki i chowaj przed Nutusiem oraz babcią a jak już dojrzejesz to skrobnij pazurkiem.

  2. Dziękujemy pięknie za poprzedni wpis mam nadzieję że pomoże podjąć rozważne i mądre decyzje.
    Trzymaj sie Aniu!!!

  3. Odnośnie poprzedniego tekstu. – Gdybym była bliżej to zaoferowałabym swoją pomoc na kilka dni chociaż.

    Odnośnie bieżącego – Myślę, że jest bardzo duże zapotrzebowanie na teksty poważne, ale wydawnictwa tego starają się nie dostrzegać, bo jednak łatwiej znaleźć odbiorcę na coś lekkiego i łatwego… po prostu literatura zaangażowana nie należy do kategorii “łatwy pieniądz”, a dziś są ciężkie czasy, bo wszystko ma być ładne, lekkie i pięknie opakowane, a życie takie nie jest. Obawiam się jednak, że długo nie da się już tego ukrywać (że życie nie jest piękne, łatwe i przyjemne).
    Trzymam więc kciuki za powodzenie i odsapnij odrobinę dziewczyno!

    1. A to prawda. Widzę to też po reakcji na powieść “Na dnie duszy” – tu jest bardzo poważna tematyka. Czytelnicy piszą do mnie wiele listów, ale to powieść (z moich wszystkich), która najkrócej była na topce Empiku. Widzę też, jaka jest reakcja wydawców na moją powiastkę z alzheimerowską tematyką – “niszowy temat”. Z drugiej strony ja się nie dziwię, że czytelnicy w książkach szukają odskoczni i chcą czytać “bajki” ze szczęśliwym zakończeniem. Człowiek przecież gdzieś musi znaleźć azyl. 🙂

      1. Owszem, każdy szuka czegoś lekkiego, ale są chwile, kiedy chętnie chciałoby się przeczytać coś poważniejszego, coś ambitnego, życiowego i wówczas… rozbijamy się o komercję lekką, łatwą i niewymagającą. Ja wówczas sięgam po coś co z literaturą nie ma wiele wspólnego… no chyba, że popularno-naukową (obecnie podręczniki do chemii i biochemii)

  4. Cenię pisarzy i ich tzw. ciężką twórczość, ale należę (niestety) do grona tych czytelników, którzy szukają właśnie odskoczni i szeroko pojętej rozrywki. Z drugiej strony spotykając na swojej drodze taką literaturę mamy świadomość, że wiele osób miewa takie i inne kłopoty, a to co napisano często nie do końca jest tylko wyobraźnią pisarza, ale pochodzi z głębi jego serca i duszy (chociaż każdy będzie twierdził, że to fikcja literacka).
    Życzę Ci Aniu cierpliwości i mocy, wielu chwil, które dają chociaż chwilowe wytchnienie.

    1. Właśnie! Uważam, że potrzebne są różne książki. Takie, które są odskocznią, ale też i takie, w których znajdziemy bohaterów z podobnymi do naszych problemami. Wszystko zależy od momentu i potrzeb. 🙂 Ja też różnicuję swoje lektury.

  5. Czasami właśnie książką można uporać się z trudnymi emocjami (ja tak miałam z moją “Jesienią w Brukseli), ale o chyba musi przyjść samo, zaskoczyć taki moment, ze chce się to wypisać 🙂

    1. Też tak myślę. A teraz na pewno czuję, że to nie ten moment. Teraz był moment na “Na dnie duszy”. 🙂 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *