Łóżko, pot i otarcie

To był gorący weekend. Spędziliśmy go w łóżku. Szał ciał, pot lał się strumieniami. Zafundowaliśmy sobie piękny trójkącik: ja, Sławek i wirus. No, od czasu do czasu dołączał do nas jeszcze Nutuś.

Ostatnio tak nas rozłożyło rok temu. Teraz mieliśmy zabezpieczenie w sokach przygotowanych latem, ale i tak nieźle nas sponiewierało. A dzisiaj mam spotkanie autorskie w bibliotece w Starogardzie. Mam nadzieję, że kaszel nie popsuje mi tego wieczoru.

Cały poprzedni tydzień byłam przeziębiona, ale w piątek zaczęło mnie poważnie rozkładać. Chciałam jeszcze skorzystać z okazji, że jestem na chodzie i skoczyć na zakupy. I to był błąd.

Kiedy wychodziłam, Babcia stała nade mną i naciskała, żeby zabrać ją na zakupy. Nie miałam siły na łażenie z nią po sklepie. Chciałam kupić to, co potrzebowałam i szybko wracać. Babcia jednak szybko nie odpuszcza, zaraz szantażuje, wzbudza poczucie winy, gra na emocjach. Muszę przyznać, że w tym jest perfekcjonistką. Obiecałam jej jednak, że pojedzie kiedy indziej, z czego nie była zadowolona. A nie chciała zdradzić, co potrzebuje, więc śmiem podejrzewać, że znów chodzi o aptekę i wyłudzenie jakiegoś specyfiku bez recepty.

Wyszłam z domu, Babcia oczywiście za mną i jeszcze krzyczy, żebym czasem nie kupowała wędlin, bo ona nie będzie jeść.

– No, ale nie jesteś sama – burknęłam pod nosem i poszłam do garażu. Seniorka w tym czasie biegusiem do pokoju, by obserwować, jak wyjeżdżam z garażu. No i wyjechałam. Prawie zabrałam ze sobą murek. Zaklęłam pod nosem. Niezłe obtarcie. Sławek mnie udusi. Pojechałam na te zakupy, wrzuciłam do kosza tylko to, co najpotrzebniejsze. Oczywiście straciłam głowę do tego, co miałam kupić i ograniczyłam się do wody i masła.

Kiedy wróciłam do domu, Babcia już czekała w progu. Teraz zaczął się festiwal radości z powodu mojej nieudolności. Grrr. A trzeba było jeszcze powiedzieć Sławkowi. Płakać mi się chciało, bo to moje pierwsze uszkodzenie samochodu.

Idę więc do Sławka. Leży w łóżku. Ma na szczęście gorączkę, więc nie pobiegnie do garażu, by oglądać uszkodzenia (Babcia oczywiście pierwsza dokonała oględzin samochodu). Opowiadam mu co i jak, pokazuję nawet zdjęcie.

– To tylko blachy – mówi mój mąż. No i jak go nie kochać?

Tak więc bilans tego weekendu wygląda następująco: łóżko, pot i ogromne otarcie.

16 thoughts on “Łóżko, pot i otarcie”

  1. Zdrowia życzę. Też mnie kilka tygodni temu wirus dopadł, więc rozumiem i empatyzuję. A przekonanie, że się dokonało właściwych wyborów warte wszystkiego. Nawet otartej blachy. 🙂

  2. A mi to wygląda tak:
    1. Babcia niezadowolona, bo nie pojechała.
    2. Babcia wraca do siebie i myśli jak się odgryźć.
    3. Babcia stojąc w oknie rzuca urok.
    4. Skutek – otarcie.
    5. Zemsta dokonana.
    😉

    1. Mój tata dokładnie takie same wnioski wysnuł. 🙂 🙂 Zna teściową od wielu lat, więc może wie, co mówi. Hi, hi. 🙂 🙂

  3. A jakbys siebie tez uszkodziła? Pieniądz to jednak tylko pieniądz (choc nie zaprzeczam, że tez ważny) ale zdrowie ważniejsze no i reakcja Sławka bezcenna!
    Może teraz Babcia nie bedzie chciała z Tobą jeździć? Zawsze możesz zapytać czy sie nie boi jechać?😉

    1. Dzisiaj za to wywinęła numer. Ja leżałam w łóżku, przysnęłam. Nagle usłyszałam: “Wychodzę”, trzaśnięcie drzwiami i babki nie ma. Poszła sobie, nie mówiąc gdzie. Domyśliłam się, że do fryzjera, bo już mi taki numer raz zrobiła. Była niezapisana i wymuszała na fryzjerce (i klientkach), żeby ją obsłużyć jako pierwszą. Jest niereformowalna. A dumna z siebie niezwykle, bo wszystkich przechytrzyła.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *