Zielone rajtki

Premiera za mną. Konkurs trwa, emocje powoli chyba osiągają normalny stan. Mogę więc Wam opowiedzieć, jaki  prezent dostałam od męża.

Sławek kupił mi bieliznę. Niedawno były walentynki, więc można się spodziewać, że mąż kupił mi jakieś seksowne, a może nawet lekko sprośne wdzianko. Tu wyobraźnia poszybowała w siną dal. Wiadomo, każdy może mieć swoje fantazje i zachcianki.

Kiedy dostałam paczkę z informacją, że to bielizna, oniemiałam. Mój mąż NIGDY wcześniej nie kupił mi bielizny. Dostaję od niego sporo prezentów, ale akurat nie w tych klimatach. I dobrze, bo przykro by mi było, gdyby nie trafił. Gdyby kupił za duże, to byłby foch. Bo co? Taką grubą mnie widzisz? Gdyby kupił za małe, to też byłby foch, że za gruba jestem. Wiadomo, trudno dogodzić takiej mnie i Sławek to wie. Tym razem jednak mnie zaskoczył.

– Bielizna? Dla mnie? – I już w łepetynie zaczęły się wyświetlać obrazki z enerdowskich filmów, które kiedyś gdzieś (przez przypadek oczywiście) się zobaczyło. Rany! Czyli kryzys wieku średniego. Jak to mówią, gdy głowa siwieje, to inna część ciała szaleje i właśnie na tę część ciała coś mi mąż zakupił.

Podekscytowana otwieram paczuszkę. Hm… Kolor zielony. Taka żabia zieleń. Taka, że jak wskoczę do lasu, to zginę, zmieszam się z tłem. No, ale cóż, może dalej będzie ciekawiej.

Rozpakowuję. Hm…

Są: kalesonki, takie a’la rajtki Robin Hooda, koszulka z długim rękawem i z golfikiem, skarpety, rękawiczki. I wszystko w tym samym żabim kolorku.

– Wow… – mówię, bo słów brakuje, szczególnie tych wyrażających zachwyt.

– Fajne? – pyta i po chwili wyskakuje w takim samym zestawie, tylko jego ma kolor maskujący. Maskujący oczywiście nie w sypialni, ale w lesie. Na twarz jeszcze kominiarkę w tych samych barwach naciągnął, a na dłonie rękawiczki.

– Wow! – powtarzam, bo teraz to my razem jak para zielonych ludków będziemy wyglądać. Jak wpadniemy do lasu, to nikt nas nie namierzy. Nie wiem tylko, co z myśliwymi, bo jak zaczną strzelać na oślep, to mogą nas odstrzelić, bo tak się zamaskujemy.

– Antykleszczowe – dopowiada Sławek (oczywiście z dumą w głosie). No, kocha mnie jak nic. Martwi się. Wystraszył się pewnie, jak mnie ostatnio kleszcz użarł i miałam po nim rumień. Kochany tej mój mąż!

Niestety nie odważę się wrzucić tu swoich zdjęć w tej zielonej bieliźnie. Sławek też zakazał pokazywania jego wdzięków odzianych w barwy maskujące. A tego drugiego to żałujcie, bo pięknie mu w tych zielonych rajtkach.

20 thoughts on “Zielone rajtki”

  1. Tak to z dostawaniem prezentów. Jak udawać, że się człowiek cieszy, skoro prezent chybiony? Powiedzieć wprost, że to nie dla mnie? Czy jednak się szczerzyć? Doszedłem do wniosku, że lepiej udawać. W końcu sam fakt, że ktoś chce nas obdarować, już jest piękny. Dlatego można przymknąć oko na zielone gacie 😉 i raz na ruski rok założyć, ku uciesze sponsora 😉

    1. Nie! Ja się cieszę! Śmieszne są, może mało romantyczne, ale do lasu idealne, a przecież my podczas sezonu prawie cały czas gdzieś po leśnych ścieżkach buszujemy. 🙂

  2. Czyli już zabezpieczona pomkniesz na rowerze! No i takie zielone żabki trzeba całować bo to zaczarowane księżniczki i książęta😘

    1. Ha, ha 🙂 Już niedługo pomkniemy, rowery właśnie zaliczają przegląd i naprawy. 🙂 Na widok Sławka roweru pan złapał się za głowę. 🙂

  3. Ha!Ha!Ha!Matko….rechoczę jak głupia.Sławek powinien być doradcą dla tych,którzy chcą zaskoczyć prezentem.Anka…żebyś Ty wiedziała,jak ja was widzę teraz oczami wyobraźni ha!Ha!Sorry,ale tak mi od razu się coś przypomniało :)https://www.youtube.com/watch?v=7WbLZTn9iK0

    1. Ja to widziałam nas w tych zielonych rajtkach na żywo, więc miałam niezłą głupawkę. 🙂 🙂 Ha, ha 🙂

  4. Od razu skojarzyło mi się z kosmitami 🙂 wiesz u nas są na topie- Młodej bałagan w pokoju robią 🙂 uważajcie na siebie, znaczy na tych myśliwych 🙂 prezent na Walentynki- oryginalny- i to się liczy !

    1. A u niej to nie leniusiołki bałaganią? Czy może leniusiołki do spółki z ufoludkami? 😉 🙂 Hi, hi 🙂

  5. W takich strojach rzeczywiście możecie grabić ludzi na leśnych duktach! Jak Robin Hood i Lady Marion. Jeszcze tylko zielone kapelusiki z piórkiem Wam potrzebne…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *