Zło w postaci kłobuka

Pewnie domyślacie się, że moje ostatnie dni są wypełnione cyframi. Odliczam. Zostało już sześć dni do premiery. Przy odrobinie szczęścia książki dotrą do mnie może już dzisiaj. Wyjechały z drukarni! Oczywiście przebieram nogami, bo za chwilę wezmę moje kolejne „dziecko” w dłonie. To jedno z najpiękniejszych uczuć, kiedy opowiedziana historia nagle się materializuje.

To „nagle” oczywiście wcale nie jest nagłe, bo powieść skończyłam pisać w lipcu, a światło dzienne ujrzy ona dopiero za sześć dni. Ponadto pisałam ją prawie rok. To książka, przy której pracowałam najdłużej. Przyznam, że trochę mną potargała. Długo też myślałam nad kompozycją i narracją. To było jak przymierzanie sukienki. Zawsze było coś nie tak i trzeba było kasować i zaczynać od nowa. Wiecie, jak to jest podczas przymiarki. Tu odstaje, tam się marszczy. Tak było ze mną i z tą powieścią. Chciałam, żeby było doskonale (tak pewnie nie jest, ale motywację miałam dobrą).

Zauważyłam przy tej książce też jedną ważną rzecz. Chyba przez pisanie załatwiam wszystkie swoje problemy tkwiące właśnie na dnie duszy. To nie znaczy, że w każdej książce piszę o sobie. O, nie. Postaci i wydarzenia są zawsze fikcyjne. Raczej przemycam (czasami dosłownie w stronicowych epizodach) jakieś swoje bolączki. Muszę przyznać, że to pomaga. Niezła autoterapia.

Będzie w „Na dnie duszy” też kurzy element. Pojawi się kłobuk w postaci czarnej kury – takie upostaciowione zło. Myślę, że czasami tak jest, że wygodniej zrzucić winę na to coś, co jest poza nami, a przecież zło tkwi w każdym człowieku. U niektórych spoczywa na dnie duszy, a u innych przejmuje władzę nad człowiekiem. Wszystko zależy od nas (?) albo może od bardzo wielu różnych czynników.

Jedno jest pewne: w świecie ścierają się dwie siły – ta dobra i ta zła (ścierają się w każdym zakamarku naszego życia).

A gdybyście mieli obstawiać, czy człowiek z natury jest dobry czy zły, to którą opcję byście wybrali?

12 thoughts on “Zło w postaci kłobuka”

  1. Ja obstawiam, że z natury jesteśmy dobrzy. Potem tylko, zaczynając od chociażby wychowania przez rodziców, a kończąc na wpływie innych osób na nas, nierzadko komuś się coś w głowie poprzestawia nie tak, jak trzeba.

  2. Myślę, że jednak dobrzy. Zło jest wypadkową tego, z czym człowiek spotyka się od pierwszych momentów swego istnienia. Jakby oddaje to, co dostał. Wiem, że to nie tak po prostu, ale jednak sporo od tego zależy. Trudno mi uwierzyć w to, że taki malutki osesek jest już złym, okrutnym człowiekiem…

  3. Obstawiam, że człowiek z natury jest konformistą. Czyli raczej dostosowuje się do sytuacji niż stara się ją zmienić. To na podstawie badań Zimbardo, Milgrama i paru innych. Oczywiście badania obu tych panów (i paru innych też) wykazują, że zdarzają się wyjątki, próbujące opanować sytuację.

      1. Cóż, od kiedy go przeczytałam, na wiele ludzkich zachowań patrzę przez pryzmat badań przez niego opisanych w Efekcie Lucyfera. I może jeszcze coś pominęłam o czym w sumie chyba nie sposób nie wspomnieć – człowiek lubi o sobie myśleć, że z natury jest dobry. Dlatego powołane przeze mnie eksperymenty dobiły psychicznie ich uczestników.

        1. To prawda. Też na mnie te eksperymenty zrobiły wrażenie (kiedy o nich czytałam oczywiście), bo podobnie jak inni chcę wierzyć, że jednak z natury jesteśmy dobrzy. 🙂 Naiwna to wiara, wiem. 🙂

  4. Myślę, że to jak w statystyce: pewna, niewielka część ludzi rodzi się po prostu dobra i zło jest poza ich naturą całkowicie, taka sama część rodzi się po prostu zła (dlaczego tak? nie wiem – po prostu wydaje mi się że tak jest), a cała ogromna reszta rodzi się obojętna i to sami siebie oraz otoczenie wyciąga z nas to co dobre lub to co złe.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *