Chwila, w której umarłam

Chwila, w której umarłam

To był bardzo dobry weekend. Wylazłam ze swojego wgłębienia w kanapie. Zrobiliśmy jedną wycieczkę rowerową, niestety tylko jedną, bo Sławkowi pękła opona, a niehandlowa niedziela nie pozwoliła nam na powrót na trasę. Za to byliśmy na monodramie Remigiusza Grzeli „Chwila, w której umarłam”. Grała rewelacyjna Ewa Błaszczyk. I przyznam, że spektakl wywołał u mnie dużoWięcej oChwila, w której umarłam[…]