Choroba duszy i ciała

Choroba duszy i ciała

Ten post zaczynałam z sześć razy. Pisałam, kasowałam i zaczynałam od nowa. Chciałam poruszyć ważny temat, ale też nie wyskakiwać na Was jak ekshibicjonistka ze swoimi problemami. Za bardzo obnażać się przecież nie można, wiadoma sprawa. Jak wiecie, walczę z depresją. Długo mi zajęło, by pójść do lekarza. Czułam, że coś jest nie tak. Czułam,Więcej oChoroba duszy i ciała[…]

Mój osobisty artysta

Mój osobisty artysta

Wróciłam. Trudno mówić o spektakularnym sukcesie, bo podczas targów najważniejszą imprezą był Comic Con, ale jestem bogatsza o nowe doświadczenia i wrażenia. Samopoczucie więc „sukcesowe”. Dzisiaj jednak chcę Wam coś pokazać. Czasami śmieję się z mojego męża, że on w zielonych rajtkach biega po krzakach i cyka zdjęcia. Wstaje też przed świtem (w weekendy), byWięcej oMój osobisty artysta[…]

Warsaw Book Show

Warsaw Book Show

Dzisiaj wyruszam w kierunku stolicy. W Nadarzynie w ten weekend jest Warsaw Book Show. Jeżeli jesteście z Warszawy, to warto wiedzieć, że z centrum będą jeździły darmowe autobusy do Nadarzyna. Kto więc kocha książki, powinien się wybrać. Przeglądając harmonogram imprezy, zauważyłam, że to również całkiem niezła gratka dla miłośników gier komputerowych i fantastyki. Nigdy wcześniejWięcej oWarsaw Book Show[…]

Maltretował ręce i nogi

Maltretował ręce i nogi

Kiedy pisałam „Na dnie duszy”, namiętnie czytałam „Bestiariusz słowiański” (Pawła Zycha i Witolda Vargasa) w poszukiwaniu odpowiedniego złego ducha do mojej książki. I tak znalazł się w niej kłobuk w postaci czarnej kury – upostaciowione zło, które zawsze daje pretekst, by zrzucić na nie winę, jeżeli dzieje się coś strasznego. Wtedy możemy śmiało powiedzieć, żeWięcej oMaltretował ręce i nogi[…]

Chwila, w której umarłam

Chwila, w której umarłam

To był bardzo dobry weekend. Wylazłam ze swojego wgłębienia w kanapie. Zrobiliśmy jedną wycieczkę rowerową, niestety tylko jedną, bo Sławkowi pękła opona, a niehandlowa niedziela nie pozwoliła nam na powrót na trasę. Za to byliśmy na monodramie Remigiusza Grzeli „Chwila, w której umarłam”. Grała rewelacyjna Ewa Błaszczyk. I przyznam, że spektakl wywołał u mnie dużoWięcej oChwila, w której umarłam[…]

Dziwne zawirowania

Dziwne zawirowania

  Wczoraj działy się jakieś dziwne rzeczy na moim blogu. Zmasowany atak. Tak przypuszczam. Mam zainstalowany program antyspamowy, więc to on dokonuje selekcji komentarzy i te, które mają „fake IP” trafiają do spamu. Jednak za każdym razem dostaję meila z informacją (wyrywkowo to sprawdzam), czy program się nie myli. Do tej pory raczej nie złapałamWięcej oDziwne zawirowania[…]

W oazie spokoju

W oazie spokoju

Dzisiaj same dobre wiadomości (chyba moje tableteczki mają moc). Jest kilka rzeczy, którymi MUSZĘ się pochwalić. Po pierwsze od tygodnia ani razu się nie zdenerwowałam. Cud. Babcia nawet nie dała rady, a to już sukces. Po drugie pisze się książka. Był moment twórczego zawieszenia, ale ruszyło i idzie. Pomału i czasami w mękach, bo przecieżWięcej oW oazie spokoju[…]

Czy “Twarz” zachwyca?

Czy “Twarz” zachwyca?

Oglądaliście „Twarz” (reż. Małgorzata Szumowska) albo może macie zamiar się wybrać na ten film do kina? My poszliśmy w sobotę. Dużo szumu wokół filmu, nagroda w Berlinie i wywiady z Szumowską zachęciły nas do jego obejrzenia. I przyznam, dzieło nas nie zachwyciło. Długo o nim dyskutowaliśmy, ale w sumie mieliśmy bardzo podobne wrażenia. Wydawało sięWięcej oCzy “Twarz” zachwyca?[…]

Bez przytulania żyć nie można!

Bez przytulania żyć nie można!

Lubicie się przytulać? Bo ja bardzo! Przytulanie jest mi potrzebne jak powietrze. Nie umiałabym bez niego żyć. Ostatnio przeczytałam zacytowane gdzieś słowa amerykańskiej psychoterapeutki Virginii Satir: „By przeżyć, trzeba nam czterech uścisków dziennie. By zachować zdrowie, trzeba ośmiu. By się rozwijać – dwunastu”. I ja dokładnie tak odczuwam, bez „głasków” życie nie miałoby sensu. NutuśWięcej oBez przytulania żyć nie można![…]