Leżę i trenuję kichawę

Leżę i trenuję kichawę

Stało się. Dopadło mnie, obezwładniło, powaliło. A niby taka złota polska jesień. Kurtka rozpięta, słońce świeci, szalik w szafie… A teraz szczękanie zębami, gorączka, ból gardła i gile po pachy. I totalny bezwład kończyn. Nic się nie chce. Jedyne co robię, to produkuję niezliczone stosy zużytych chusteczek higienicznych. Kiedy piszę post, mam lekko rozmazany obrazWięcej oLeżę i trenuję kichawę[…]