Jadę…

Jadę…

Kiedy to czytacie, jadę. Podążam autem na zachód naszego pięknego kraju. Jadę w rodzinne strony. Jak wiecie, mam cykl spotkań autorskich, więc kciuki na pokład. Zawsze przed wyjazdem się denerwuję. Coś we mnie wtedy się nerwowo telepie. Sama nie wiem dlaczego. Nawet Nutuś wtedy wyczuwa, że coś się święci i nie opuszcza mnie na krok.Więcej oJadę…[…]