Jak szczerzyłam się do ludzi

Jak szczerzyłam się do ludzi

Musiałam wybrać się do centrum miasta. Wsiadłam do autobusu. Kupuję u kierowcy bilet. Pan sympatyczny, śmieje się, że da mi w promocji dwa. Daje oczywiście dwa, ale ulgowe. Ale śmieszne, myślę sobie, jednak uśmiecham się, bo żarcik super. Taki sucharek. Próbuję się przemieścić dalej. Nagle patrzę, a środkiem zasuwa mamuśka jakaś, przed sobą dzierży dziecię.Więcej oJak szczerzyłam się do ludzi[…]