I już po…

I już po…

Czas najwyższy pochwalić się Jajem, bo dawno o Jaju nic nie było. A sytuacja przedstawia się w następujący sposób. Jajo skończyło studia, obroniło pracę licencjacką… UWAGA! … z wyróżnieniem. Dumna więc ja matka. Upajam się oczywiście myślą, że inteligencję to się ma po mamusi. Nikt mi nie zabroni, mogę rosnąć w dumę. Niedługo kończy sięWięcej oI już po…[…]

Ignoranci

Ignoranci

Byliśmy wczoraj w teatrze na tanecznym spektaklu. Specjalistami od tańca nie jesteśmy i nie ma co udawać, że się na tym znamy. No, ale chcieliśmy zobaczyć coś nowego… I zobaczyliśmy. Pierwszy raz w życiu widziałam taniec bez muzyki. Cisza w teatrze była bardzo przejmująca. Ponadto tancerka była naga. No… prawie, bo miała na sobie rozpiętyWięcej oIgnoranci[…]

Na własnej piersi…

Na własnej piersi…

Wczoraj miałam głupawkę. A przyznam, że w ostatnim czasie mam ich niewiele. Wszystko przez Jajo. Siedziałam w swoim pokoju i pilnie pracowałam nad książką. Wydawało mi się, że mam rewelacyjny pomysł. Po prostu klękajcie narody. – O czym piszesz? – pyta Jajo, a ja z dumą opowiadam. Niestety, czym więcej słów wypowiadam, tym niżej sąWięcej oNa własnej piersi…[…]

Takie cuda tylko u nas

Takie cuda tylko u nas

Pisałam już nie raz o tym, że mamy inteligentne koty. Szczególnie Pepuś jest mądry. I w ostatnich dniach to potwierdził. Okazuje się, że nikt z nas nie podejrzewał go o taką mądrość i przebiegłość. A było to tak: Codziennie mamy otwarte drzwi balkonowe na taras. Stamtąd jest oczywiście prosta droga do ogródka, w którym brykająWięcej oTakie cuda tylko u nas[…]

Tak jakoś błysnęło i przeleciało

Tak jakoś błysnęło i przeleciało

I mamy wreszcie marzec. Przyznam szczerze, że w tym roku zima mi przeszła gdzieś z boku. Byłam tak zajęta przeprowadzką rodziców i załatwianiem różnego rodzaju spraw z tym związanych, że nawet nie zauważyłam, kiedy minął grudzień, styczeń i luty. Chyba ocknęłam się w tym tygodniu, bo Jajo miało urodziny. Moje malutkie Jajeczko skończyło właśnie 23Więcej oTak jakoś błysnęło i przeleciało[…]

Jest duma

Jest duma

Każdy rodzic dumny jest ze swojego dziecka (no, prawie każdy). Fajnie jest, gdy dziecko daje nam ku temu powody. Oczywiście nie musi robić nic genialnego, ważne, żeby było po prostu dobrym i przyzwoitym człowiekiem. Kiedy moje Jajo zadzwoniło kilka dni temu z informacją, że postanowiło rozpocząć pracę w ramach wolontariatu w jednej z fundacji ratującejWięcej oJest duma[…]

Kciuki niezbędne

Kciuki niezbędne

Pierwszy raz, odkąd prowadzę blog, mam totalną pustkę. Nie wiem, co Wam napisać, bo wiadomo, że wszystkiego nie mogę. Staram się panować na swoim ekshibicjonizmem i powstrzymywać się przed wylewaniem wszystkich emocji na klawiaturę. A moje myśli zostały zdominowane przez strach o Jajo. Dzisiaj czekają nas ważne badania. Martwię się i chyba nie jestem wWięcej oKciuki niezbędne[…]

Kolejna bitwa

Kolejna bitwa

Stoczyliście kiedyś walkę z chmarą potworów? Mnie się przytrafiło niczym ślepej kurze ziarno. W zeszły weekend pojechaliśmy zawieźć manatki Jaja do Wrocka. Jajo zostało w domu, bo już by do auta się nie zmieściło, tyle tych bagaży było, a ponadto mogło wrócić tydzień później, więc zostało na straży babci i kota. A my pojechalim…. WchodzimyWięcej oKolejna bitwa[…]

Zielone i ładne

Zielone i ładne

Zetknęliście się kiedyś z fobiami żywieniowymi albo związanymi z nimi nerwicami natręctw? Bo ja tak. I walczymy z tym dzielnie (też z pomocą specjalisty). Nie będę się wdawać w szczegóły, ale kiedyś już chyba o tym pisałam, że na talerzu Jaja nic nie może się dotykać. Mięso osobno, ziemniaki osobno i nie ma mowy oWięcej oZielone i ładne[…]

Wąż z balonikiem

Wąż z balonikiem

Zaćmienie umysły to coś potwornego. Wciąga czasami człowieka jakaś czarna dziura, a kiedy już wypluje, to trudno zracjonalizować to, co się stało przed chwilą. Miałam tak w piątek. Pisałam, że pojadę po Jajo. Pojechałam. Miesiąc wcześniej kupiłam bilety i cieszyłam się, że zaoszczędziłam, a miałam jechać pociągiem nad pociągami, więc oszczędność była istotna. Wszystko szłoWięcej oWąż z balonikiem[…]