Kciuki niezbędne

Kciuki niezbędne

Pierwszy raz, odkąd prowadzę blog, mam totalną pustkę. Nie wiem, co Wam napisać, bo wiadomo, że wszystkiego nie mogę. Staram się panować na swoim ekshibicjonizmem i powstrzymywać się przed wylewaniem wszystkich emocji na klawiaturę. A moje myśli zostały zdominowane przez strach o Jajo. Dzisiaj czekają nas ważne badania. Martwię się i chyba nie jestem wWięcej oKciuki niezbędne[…]

Kolejna bitwa

Kolejna bitwa

Stoczyliście kiedyś walkę z chmarą potworów? Mnie się przytrafiło niczym ślepej kurze ziarno. W zeszły weekend pojechaliśmy zawieźć manatki Jaja do Wrocka. Jajo zostało w domu, bo już by do auta się nie zmieściło, tyle tych bagaży było, a ponadto mogło wrócić tydzień później, więc zostało na straży babci i kota. A my pojechalim…. WchodzimyWięcej oKolejna bitwa[…]

Zielone i ładne

Zielone i ładne

Zetknęliście się kiedyś z fobiami żywieniowymi albo związanymi z nimi nerwicami natręctw? Bo ja tak. I walczymy z tym dzielnie (też z pomocą specjalisty). Nie będę się wdawać w szczegóły, ale kiedyś już chyba o tym pisałam, że na talerzu Jaja nic nie może się dotykać. Mięso osobno, ziemniaki osobno i nie ma mowy oWięcej oZielone i ładne[…]

Wąż z balonikiem

Wąż z balonikiem

Zaćmienie umysły to coś potwornego. Wciąga czasami człowieka jakaś czarna dziura, a kiedy już wypluje, to trudno zracjonalizować to, co się stało przed chwilą. Miałam tak w piątek. Pisałam, że pojadę po Jajo. Pojechałam. Miesiąc wcześniej kupiłam bilety i cieszyłam się, że zaoszczędziłam, a miałam jechać pociągiem nad pociągami, więc oszczędność była istotna. Wszystko szłoWięcej oWąż z balonikiem[…]

Kanada dała radę

Kanada dała radę

Czy to możliwe, że znów zbliżył się do nas weekend? Jak ten czas pędzi! Dziś, kiedy czytacie ten post, pewnie jadę pociągiem nad pociągami do stolicy po swoje malutkie Jajeczko. Wraca wreszcie do domu z wojaży po Kanadzie (a w zasadzie tylko po Toronto i najbliższej okolicy). Trzy tygodnie minęły bardzo szybko. Pogoda Jaja nieWięcej oKanada dała radę[…]

Lecę do Kanady

Lecę do Kanady

Jajo dało mi zielone światło na podzielenie się z Wami pewną wiadomością. Miałam ochotę zrobić to już dawno, ale zawsze takie rzeczy uzgadniam z Jajem. Prowadzę ten blog od 2012 roku. Jajo miało wtedy szesnaście lat. Teraz dwadzieścia dwa i pół. Zestarzało się to moje Jajeczko. I nawet trudno nazywać tę moją córę Jajem, boWięcej oLecę do Kanady[…]

Rybik gonił Jajo

Rybik gonił Jajo

Walka z poskrzypką liliową w toku. Musiałam przemóc obrzydzenie i pozbierać paskudy z krzaczków. Spryskałam jednym środkiem i czekam na efekty. Nie spodziewałam się jednak, że trafi się nam kumulacja. Awaria kanalizy plus wypadek Jaja, to całkiem niezły wynik. Jajo kiedyś doprowadzi mnie do zawału. Późnym wieczorem, kiedy już zasypialiśmy, nagle usłyszeliśmy huk. Pierwsza myślWięcej oRybik gonił Jajo[…]

Brak czucia w nodze

Brak czucia w nodze

Nie na darmo mówi się, że niedaleko pada jabłko od jabłoni. Można rzec, że jajo od kury też nie za daleko się potoczy. Śmiem podejrzewać, że moje dziecko osobiste będzie w przyszłości pisać książki albo scenariusze filmowe. Budowanie napięcia i dramaturgii wydarzeń idzie Jaju znakomicie. W czwartek tuż przed wyjazdem na targi, dostaję wiadomość, żeWięcej oBrak czucia w nodze[…]

Jajowe wspominki

Jajowe wspominki

I po długim weekendzie… U mnie było bardzo pracowicie, więc niewiele dało się odpocząć. Do domu zjechało również moje Jajo pierworodne. Wszystkie matki studentek i studentów wiedzą, że wtedy dziecko domaga się pysznego jedzonka, takiego, którego w akademikach i na stancjach się nie uświadczy. Miałam więc tydzień w kuchni. Trzy bochenki chleba w sumie upiekłam,Więcej oJajowe wspominki[…]