Plusy i minusy

Plusy i minusy

No i mamy 2019 rok… Nigdy nie robię postanowień noworocznych. Oczywiście kiedyś się je robiło, ale już w pierwszym tygodniu okazywało się, że nie jestem w stanie im sprostać, więc rodziło to tylko niepotrzebne frustracje. Najlepiej więc nic nie postanawiać, nic nie przyrzekać, tylko konsekwentnie realizować swoje plany (nie postanowienia!). Zawsze za to na początkuWięcej oPlusy i minusy[…]

Wesoło i smutno

Wesoło i smutno

Święta minęły błyskawicznie. Trochę smutno, trochę wesoło. Na pewno wiele radości mieliśmy z powodu Leosia. Był gwiazdą. Jajo i z narzeczonym zakochani w kociaku i już się martwią, że jak następnym razem przyjadą do domu, to mały podrośnie i ich nie pozna. A rośnie jak na drożdżach. Jest u nas już drugi tydzień. Nie wiem,Więcej oWesoło i smutno[…]

Wanna czy prysznic?

Wanna czy prysznic?

Wczoraj Jajo poinformowało mnie z nieukrywaną radością, że wreszcie się wykąpało. Biorąc pod uwagę to, że ostatnio było w domu jakieś dwa-trzy tygodnie temu, moje zdziwienie było wielkie. Oczyma wyobraźni i nosem wyobraźni zobaczyłam coś, czego nie chciałabym zobaczyć i poczuć. – Brawo – odpisałam Jaju. – Gratulacje. Jajo na dorosłe lata postanowiło zostać syfkiem.Więcej oWanna czy prysznic?[…]

W najbliższym czasie…

W najbliższym czasie…

Już niedługo, bo 7 i 8 grudnia będę miała dwa ostatnie w tym roku spotkania autorskie. To drugie odbędzie się w łódzkim Empiku (dokładne informacje w zakładce “Spotkania autorskie”). Za to pierwsze – w niezwykłym, jak na takie spotkania, miejscu – w leśniczówce. Na Kociewiu w Wirtach jest arboretum. Piękne, zadbane i niezwykle urokliwe. BiletWięcej oW najbliższym czasie…[…]

Rozmyślania przy dłubaniu pestek granatu

Rozmyślania przy dłubaniu pestek granatu

Lubicie owoce? Chyba każdy z nas ma swoje ulubione. Tak sądzę. Są przecież słodziutkie i smaczne. Sławek ostatnio uraczył nas granatem. Przyniósł do domu wielki, dojrzały owoc, który czekał kilka dni na skonsumowanie. Wreszcie wczoraj się zdecydowaliśmy. Przekroiłam. Krwisty sok wylał się na talerz. Podzieliłam na kawałki i każdy z nas wziął swoją porcję. FaktycznieWięcej oRozmyślania przy dłubaniu pestek granatu[…]

Na włosku

Na włosku

Niestety zaniedbuję swój blog i mam pełną tego świadomość. Ale tak dużo się dzieje, że nie nadążam. Przyjechali akurat rodzice. Mam więc sporo na głowie. Uradziliśmy z tatą, żeby zaprowadzić mamę do fryzjera i obciąć jej włosy. Tata nie daje rady z myciem (długie kręcone), bo mama nie chce poddawać się takim zabiegom u siebieWięcej oNa włosku[…]

Pogrzebać (nie) każdy lubi

Pogrzebać (nie) każdy lubi

Nie wiem, jaki macie stosunek do grzebania w ziemi. Ja, kiedy byłam nastolatką, nie cierpiałam tego. A moi rodzice zawsze mieli działki. ZAWSZE! Tata był (i jest) zapalonym działkowcem. Eksperymentował z różnymi roślinami. W latach siedemdziesiątych zdobył jeden krzaczek borówki amerykańskiej. Rozmnożył ją. Pamiętam, jak potem sprzedawał pierwsze owoce. W czasach komuny sprzedawanie czegoś, coWięcej oPogrzebać (nie) każdy lubi[…]

Mój azyl

Mój azyl

W tym tygodniu udało się już jedną sprawę wyjaśnić, w dodatku pozytywnie. Wyniki Jaja dobre, groźba poważnej choroby odgoniona. I tak ma zostać. Poproszę o taki constans. Mam nadzieję, że inne sprawy też jakoś dadzą się naprostować. Jak się okazuje, Wasze kciuki mają moc sprawczą. Tego się trzymajmy. Jeszcze by się przydał jakiś mały cud,Więcej oMój azyl[…]