Jak to jest?

Jak to jest?

Jak wiecie, mamy wciąż amerykańskiego gościa. Udzielam się więc w kuchni, jak mogę, by pokazać, jak to Polacy jadają i jacy są gościnni. Z językiem oczywiście mam ogromne problemy, ale kilka zdań mam już opanowanych do perfekcji. Najciekawsza w tym wszystkim jest Babcia. Dla niej równie dobrze by było, gdyby gość przybył z kosmosu. WszystkoWięcej oJak to jest?[…]

Jazda na oklep

Jazda na oklep

W weekend niedaleko nas w Pelplinie odbył się Jarmark Cysterski. Co roku na nim jesteśmy. Zresztą bardzo lubimy klimat Pelplina. Już też wielokrotnie pisałam, że właśnie tam znajduje się polski egzemplarz Biblii Gutenberga. Teraz jednak pojechaliśmy oddawać się prostej rozrywce. Podziwialiśmy między innymi jazdę konną z różnymi akrobacjami całkiem niezłych przystojniaków. Od razu mi sięWięcej oJazda na oklep[…]

Kapustka w przychodni

Kapustka w przychodni

Muszę Wam napisać w wielkim sekrecie, że jeszcze trochę, a do perfekcji opanuję sztukę medytacji, cierpliwość stanie się moją najmocniejszą stroną, a uśmiech zostanie przyklejony do mojej facjaty już na zawsze i żadna siła go nie zdejmie. Wczoraj miałam piękny dzień. Zaczęłam od urzędu i prawie miłość wyznałam urzędniczkom. Wystarczyło, że podałam dokument ze swoimWięcej oKapustka w przychodni[…]

Facet powinien mieć jaja!

Facet powinien mieć jaja!

Czasami ludzie mnie zaskakują. Bywa, że mam ich za kosmitów. I tak: pojechałam wczoraj rowerem na targ. Zaparkowałam mój pojazd na wydzielonym do tego celu miejscu. Trochę mi to zajęło, bo musiałam przypiąć rower, aby mieć czym wrócić do domu. Obok na ławeczce siedziały starsze panie, takie 60+ na oko. Chichotały, rozmawiając o mężczyznach. –Więcej oFacet powinien mieć jaja![…]

Trzęsące się ciało pedagogiczne

Trzęsące się ciało pedagogiczne

U mnie każdy dzień ostatnio ma w planie wyprawę do przychodni, do szpitala albo do jakiegoś prywatnego gabinetu. Z tego względu podróżuję częściej autobusem. Wiadomo, że mina w takiej sytuacji nietęga. Szukam więc zawsze jakiegoś punktu zaczepienia, by mordka się lekko rozdziawiła w grymasie przypominającym choć trochę uśmiech. Jadę więc tradycyjnie w poniedziałek autobusem. SiedzęWięcej oTrzęsące się ciało pedagogiczne[…]

Amerykańska przygoda Jaja

Amerykańska przygoda Jaja

Wreszcie udało mi się przejąć prawo „autorskie” do amerykańskiej przygody Jaja. Co prawda dostałam mnóstwo wytycznych, a tego nie pisz, tamto napisz, to zmień, to ukryj… Zwariować szło. Negocjacje więc były twarde, okupione całą michą ruskich pierogów. Udało się jednak, więc dzisiaj Wam opowiem, co się Jaju przydarzyło. Kilka osób niecierpliwie czeka na „rzeczną przygodę”.Więcej oAmerykańska przygoda Jaja[…]

Siedząc w poczekalni

Siedząc w poczekalni

Stali czytelnicy mojego bloga wiedzą, że się odczulam. Raz na dwa tygodnie chodzę na zastrzyk, po którym muszę siedzieć w poczekalni pół godziny. Ten czas zawsze wykorzystuję bardzo skrupulatnie, bo albo czytam książkę, albo szukam czegoś w necie, albo podsłuchuję ludzi. Ostatnio tak mnie temat wróżenia z tylnej części ciała zaintrygował, że z ciekawości sprawdziłam,Więcej oSiedząc w poczekalni[…]

O handlowaniu ziołem

O handlowaniu ziołem

Wiecie, że co niektórzy handlują „ziołem” na straganie w dzień targowy? W dodatku znam tego kogoś osobiście. Przyznaję się bez lampy w oczy. Mój osobisty tata zawsze kochał ogród i działkę. Babranie w ziemi to było jego hobby. Jako dzieciaki jedliśmy pierwsze orzeszki ziemne wykopane we własnym ogródku. Nie wspomnę o cytrynach hodowanych w donicach.Więcej oO handlowaniu ziołem[…]

Długopis

Długopis

Czasami absurdy polskich urzędów mnie po prostu rozbrajają. Nawet trudno wtedy opanować odruch popukania się w czoło, nie da się po prostu. Poszłam do urzędu pracy. Poszłam jednak towarzysko, posiedzieć, popatrzeć, posłuchać. Nie, że mam takie hobby, ale czasami człowiek zbiera różne informacje, które są mu niezbędne do życia (czyt.: do pisania). Weszłam: elegancko, dośćWięcej oDługopis[…]

Prawie liryczna rozmowa

Prawie liryczna rozmowa

Stoję na przystanku tramwajowym. Sprawdzam rozkład jazdy. Rozszyfrowuję sposób dojazdu do Stadionu Narodowego. – No, co ku.wa, myślisz, że księżniczką jesteś?! Podskakuję w miejscu. Ups. Jaka księżniczka? Zwykła polska kura. Taka, co to pazurem od czasu do czasu skrobie. Spoglądam w kierunku źródła głosu. Siedzi na ławce. Do słuchawki się tak wydziera. − Dlaczego takWięcej oPrawie liryczna rozmowa[…]