Rodzinna robota

Rodzinna robota

Muszę Wam koniecznie wspomnieć, nad czym pracuję przez ostatnie dni, a w zasadzie przez ostatni rok. Przygotowujemy ze Sławkiem wspólną książkę. Będzie to coś w rodzaju przewodnika rowerowego. Piszę, że „coś w rodzaju”, bo nie mamy w planie typowego przewodnika, raczej myślimy o książce, która opowie o naszych wrażeniach z wycieczek. Będzie więc taki mieszaniecWięcej oRodzinna robota[…]

Hotelowe wrzaskuny

Hotelowe wrzaskuny

Wszelkiego rodzaju wyjazdy obfitują zawsze w doświadczenia i emocje. Często hotel to loteria. Można trafić na bardzo uciążliwych sąsiadów. Nam akurat zdarzyło się to w Krakowie. Pierwszej nocy nie szło przez jakiś czas zmrużyć oka, ktoś wrzeszczał w korytarzu. Swoją drogą trzeba mieć fantazję, by krzyczeć, gdy inni próbują spać. Miałam wrażenie, że to taboryWięcej oHotelowe wrzaskuny[…]

Wąż z balonikiem

Wąż z balonikiem

Zaćmienie umysły to coś potwornego. Wciąga czasami człowieka jakaś czarna dziura, a kiedy już wypluje, to trudno zracjonalizować to, co się stało przed chwilą. Miałam tak w piątek. Pisałam, że pojadę po Jajo. Pojechałam. Miesiąc wcześniej kupiłam bilety i cieszyłam się, że zaoszczędziłam, a miałam jechać pociągiem nad pociągami, więc oszczędność była istotna. Wszystko szłoWięcej oWąż z balonikiem[…]

Odcisk pośladka

Odcisk pośladka

Kolejny weekend spędziliśmy poza domem. Co roku w sierpniu odwiedzamy Chełmno z powodu „9 Hills Festival”. To kapitalna impreza. Zawsze jesteśmy pełni podziwu dla organizacji i pomysłowości. W tym roku przenocowaliśmy w tym mieście, więc mieliśmy więcej czasu na spacerowanie i podziwianie Chełmna. Poszliśmy też zobaczyć, gdzie przechowywane są relikwie św. Walentego. Znajdują się wWięcej oOdcisk pośladka[…]

Znacie Kociewie?

Znacie Kociewie?

Dzisiaj muszę Wam opowiedzieć o miejscu, w którym byliśmy na naszym krótkim urlopie. Post nie jest sponsorowany (żeby nie było), ale uważam, że piękne miejsca należy promować. A to przecież nasze Kociewie. Nocowaliśmy w zamku w Rynkówce. Byłam tam pierwszy raz, ale przyznam, że zamek zachwycił mnie od pierwszego wejrzenia. Wokół niego jest piękny ogród.Więcej oZnacie Kociewie?[…]

W pocie, deszczu i bez majtek

W pocie, deszczu i bez majtek

Wróciłam. Urlop był krótki, ale bardzo intensywny. Przejechaliśmy 275 km, spaliliśmy tysiące kalorii, a ja do domu dotarłam bez majtek. Tak się bawiliśmy. W powrotnej drodze było ciężko. Najpierw świeciło słońce, potem wiał wiatr, padał deszcz, grzmiało, a na koniec znów słońce. Istna karuzela. Kiedy spadły pierwsze krople, byliśmy akurat w lesie. Oczywiście ciary szłyWięcej oW pocie, deszczu i bez majtek[…]

Nie ma kaca, jest radość

Nie ma kaca, jest radość

Dzisiaj nawaliłam z nowym postem. I to nie jest kac po wczorajszej kumulacji urodzinowo-imieninowej. Jak zwykle byłam bardzo grzeczna, choć doznałam całkiem niezłego szoku (nie tylko dlatego, że pięćdziesiątka coraz bliżej). Rano czekała na mnie niespodzianka od moich najukochańszych czytelniczek z grupy fanowskiej (w konspirację wciągnęły Sławka!). Jeszcze dokładnie prezentu nie obejrzałam, ale zaraz sięWięcej oNie ma kaca, jest radość[…]

Rowerem przez świat

Rowerem przez świat

Lubicie jeździć rowerem? Mnie to wciągnęło. Daleko mi do tytułu mistrza szos, bo jeżdżę sobie swoim żółwim tempem, ale zauważam, że w tym roku zdarza mi się wyprzedzać innych rowerzystów, więc moje tempo jest już turbożółwie, z czego jestem bardzo dumna. W tym miesiącu mam już trzysta kilometrów na liczniku (w tym sezonie ponad 800),Więcej oRowerem przez świat[…]

Moje podróże małe i duże

Moje podróże małe i duże

Byliście kiedyś w Moguncji? Ja byłam wczoraj, bo Moguncja mnie wzywa co jakiś czas (ta jak ojca Janki z „Niedomówień”). Połaziłam po uliczkach miasta. Oczywiście przeszłam koło Haus zum Römischen Kaiser z muzeum Jana Gutenberga. W środku jeszcze nie byłam, nie miałam śmiałości. Podziwiałam katedrę, najstarsze domy Moguncji z pięknym pruskim murem i… wróciłam doWięcej oMoje podróże małe i duże[…]