Jestem

Jestem

Jestem. Co prawda w kryzysie twórczym, ale jestem. „Serwisanci” się spisali. Czuję, jakbym wyjechała z salonu Mercedesa – taka obsługa. Przemyślałam też kilka rzeczy. Po pierwsze usunęłam blog recenzencki – przynajmniej teoretycznie, bo w praktyce to on zniknie w ciągu kilku dni. Oczywiście, nie mając wprawy w usuwaniu blogów, źle poklikałam i usunęłam jedynie konto,Więcej oJestem[…]

Trzymajta kciuki!!!

Trzymajta kciuki!!!

Kiedy czytacie ten post, pewnie sobie leżę, śpię w najlepsze za sprawą „wspomagacza”. Specjalnie na dzisiaj zakupiłam prawie seksowną koszulkę bawełnianą w serduszka, coby pięknie się prezentować.  Podejrzewam, że i tak nikt na nią nie zwrócił uwagi, ale przynajmniej mam dobre samopoczucie, że wyglądam przyzwoicie. Ba! Nawet nogi ogoliłam (i nie tylko). Pełen makijaż zrobiłamWięcej oTrzymajta kciuki!!![…]

Mężusia mi dziś pokroją

Mężusia mi dziś pokroją

Ogłaszam pospolite ruszenie. Wszystkie kciuki na pokład. Wczoraj „oddałam” Mężusia do szpitala. Do samego końca zachowywał się dzielnie. Nie płakał, nie darł szat, nie histeryzował, nie trzymał się kurczowo klamki, a dzielnie wziął to na klatę. Dzisiaj ma zabieg, więc wsparcie duchowe mu się przyda. Niby nic poważnego, a i tak człowiek się denerwuje. WWięcej oMężusia mi dziś pokroją[…]

Babcia radzi

Babcia radzi

Mój Mężuś niedługo ma zabieg. Nic groźnego, ale wiadomo, człowiek się denerwuje, bo z naszą służbą zdrowia, jak jest, każdy wie. Na razie jesteśmy na etapie żartowania na ten temat, bo do wyznaczonego terminu jeszcze miesiąc. Mężuś ostatnio wygadał się przed moją babcią, że będzie szedł do szpitala. I się zaczęło. Babcia ma prawie dziewięćdziesiątWięcej oBabcia radzi[…]

Kiedy to czytacie…

Kiedy to czytacie…

Kiedy to czytacie, pewnie siedzę w poczekalni u lekarza. Zaopatrzyłam się w czytnik z kilkoma książkami. Ba! Nawet kupiłam e-book ze „Stulatkiem, który wyskoczył przez okno i znikł”. Nudzić się więc nie będę. Na wszelki wypadek wzięłam też kilka tabletek na uspokojenie, żeby nikomu tam nie przegryźć tętnicy. Dziś ta wiekopomna chwila. Rok temu zarejestrowałamWięcej oKiedy to czytacie…[…]

Wieczór na pogotowiu

Wieczór na pogotowiu

Dzisiaj miał być wpis o czym innym, ale niestety Jajo dba o rozrywkę matki i zafundowało jej wieczór na SOR-ze.  Wróciliśmy wieczorem od profesora laryngologa, bo akurat przypadał czas kontroli. Stos recept. Leczenie Jaja w toku. Wieczór. My zmęczeni. Wszyscy elegancko w kolejce do łazienki. Jajo na końcu, bo najwięcej czasu tam spędza.  I nagleWięcej oWieczór na pogotowiu[…]

Na grzyby czas

Na grzyby czas

Sezon grzybowy w pełni. W TV straszą zatruciami. Ale co tam takie straszenie. Jak ktoś sam się grzybami nie załatwił, to nie ma świadomości. Nie wiem, czy powinnam być z tego dumna, ale mam takie zatrucie na swoim koncie. A jakże. Na szczęście żyję. Obyło się też bez przeszczepów. Dzieckiem wtedy byłam, zaledwie piętnaście wiosenWięcej oNa grzyby czas[…]

„Onkologia” brzmi strasznie

„Onkologia” brzmi strasznie

Ostatnie trzy dni będę mogła śmiało zaliczyć do jednych z tych najbardziej traumatycznych. W poniedziałek pojechaliśmy do kliniki chirurgii dziecięcej. Jajo dostało skierowanie do szpitala. Tam przebadano je na wszystkie strony i lekarze oznajmili, że „takimi” rzeczami to zajmuje się onkologia. Chcieli nas odesłać do poradni. Jak to usłyszałam, to normalnie ręce mi opadły. PoWięcej o„Onkologia” brzmi strasznie[…]