Wesołych!!!

Wesołych!!!

Świętowanie czas zacząć. Jeszcze kilka godzin, a zasiądziemy do wigilijnej kolacji. A potem to już z górki: jeden dzień, drugi i po świętach. Tyle przygotowań, a potem tylko dwa dni leniuchowania. Z tej okazji życzę Wam tego, co świąteczne. Życzenia mają to do siebie, że zawsze brzmią banalnie, ale, jak to mówią, banały w życiuWięcej oWesołych!!![…]

Dopadł mnie, gdy wyszłam z kuchni

Dopadł mnie, gdy wyszłam z kuchni

I po świętach. Nie wiem, jak u Was, ale do mnie w ciągu tych dwóch dni przyplątał się Leniusiołek. To odmiana stwora podobnego do Dusiołka, który dopadł we śnie Bajdałę (w wierszu Leśmiana). Niestety Leniusiołek atakuje w dzień (czasami też po zmroku). Bez żadnego ostrzeżenia. I jak dopadnie człowieka, to nie ma zmiłuj, siądzie naWięcej oDopadł mnie, gdy wyszłam z kuchni[…]

Jutro świętujemy!

Jutro świętujemy!

Święta już jutro, jajca pomalowane, czas ze święconką gnać, by ksiądz kropidłem nad nią pomachał. Z tego względu, że już jestem w ferworze świątecznych przygotowań, rodzice przyjechali i chcemy trochę okolicę im pokazać, już dzisiaj składam Wam życzenia. Odezwę się dopiero we wtorek, kiedy wszystkie jaja skonsumuję, mazurki i baby bezglutenowe pożrę ze smakiem. No,Więcej oJutro świętujemy![…]

Miłości życzę

Miłości życzę

Coś mnie ostatnio sentymentalnie chwyciło i postanowiłam odświeżyć sobie Ericha Fromma. Może przez to, że już w zasadzie święta? Sięgnęłam po raz któryś z kolei po książkę „O sztuce miłości”. I tak jak Fromm zastanawiał się nad tym, czy miłość jest sztuką, zastanowiłam się i ja. Bo fakt jest faktem, że z reguły rozważamy, coWięcej oMiłości życzę[…]

Myślałam, że to oni

Myślałam, że to oni

Ostatnio spędzam część czasu na zakupach. Niedługo święta. Prezenty zrobione, jeszcze tylko kilka produktów spożywczych i sprawa będzie załatwiona. Idę więc ze sklepu. W ręce taszczę torbę z zakupami, a nagle przede mną przejeżdża samochód. Patrzę, marka, kolor znany doskonale. Rodzice! A mówili, że na święta nie przyjadą, bo… W zasadzie nie wiem dlaczego, boWięcej oMyślałam, że to oni[…]

Jarmark świateczny

Jarmark świateczny

W piątek stwierdziłam, że jak już mnie to świąteczne szaleństwo dopadło, to pójdę na całość i pojadę do Gdańska na Jarmark Bożonarodzeniowy. Jak szaleć, to szaleć. Niestety Mężuś nie miał czasu, więc namówiłam Jajo, że przyjadę i poczekam na nie, aż skończy lekcje i pójdziemy razem pomiędzy świąteczne stragany. A że PKS zrobił promocję naWięcej oJarmark świateczny[…]

Dopadło mnie prawdopodobnie w nocy

Dopadło mnie prawdopodobnie w nocy

I dopadło mnie. Ot, tak nagle walnęło w czachę zaraz po przebudzeniu i zanim się otrząsnęłam z tego szoku, miałam już umyte dwa okna, odkurzone, poprane i poprasowane. A kiedy powoli zaczynało do mnie docierać to, co się działo, właśnie latałam ze szmatą po najróżniejszych zakamarkach. Wiedziałam, że przedświątecznemu szaleństwu nie da się uciec. IWięcej oDopadło mnie prawdopodobnie w nocy[…]

Świąteczna psychoza w listopadzie

Świąteczna psychoza w listopadzie

Nie dam się wciągnąć psychozie świątecznej. O, nie! Nie w listopadzie! Ale jak się nie dać? Wejść do sklepu w przyciemnianych okularach, chwycić chleb, mleko i w nogi do domu? Zaraz od wejścia straszą bombki, łańcuchy, sztuczne choinki. Ale nie dam się! Pojechałam z Jajem wieczorem do marketu. Wchodzimy. Plan jest taki, by kupić cośWięcej oŚwiąteczna psychoza w listopadzie[…]

I po świętach

I po świętach

Święta, święta i po świętach, a za oknem ciągle zima. I z tego, co przepowiadają w telewizji, tak szybko wiosny nie będzie. Muszę oczywiście pochwalić się swoimi wypiekami świątecznymi. Niestety ciasto pozostało już tylko w śladowych ilościach. Zjedliśmy tego „dość” dużo, bo upiekłam babkę czekoladowo-jogurtową, orzechowca, sernik z ciasteczkami Oreo i makowca z jabłkami  bezWięcej oI po świętach[…]