Dziecko urodzone w czepku

Dziecko urodzone w czepku

Czytam ostatnio dziwne rzeczy. Jakiś czas temu przeszukiwałam leksykon słowiańskich demonów i znalazłam tam pewnego stwora, w którego wierzono na Kaszubach i na Kociewiu. Lubię takie smaczki. Słyszeliście kiedyś o wieszczym? Podobno, kiedy dziecko rodziło się w czepku albo z zębami, to wierzono, że po śmierci będzie ono biegało po wieży kościelnej, biło w dzwonyWięcej oDziecko urodzone w czepku[…]

Rowerem na Kaszuby

Rowerem na Kaszuby

Piszę ten post nadymana niczym paw. Obrosłam też w całkiem niezłe piórka. Jeszcze tylko brakuje sodówki we łbie. Uwaga! Od piątku do niedzieli przejechałam na rowerze 150 km (słownie: sto pięćdziesiąt!!!). Upajam się tą myślą w pozycji horyzontalnej. Było ciężko. Najciężej wczoraj, bo w pełnym słońcu, pod górę i w piachu, ale dałam radę. PojechaliśmyWięcej oRowerem na Kaszuby[…]

Kaszuby

Kaszuby

Jestem dalej na Kaszubach. Praca wre, ale przyznaję, że już mogę wracać do domu. Dzisiaj przyjedzie do mnie Mężuś, więc jeszcze trochę powdychamy kaszubskiego powietrza. A jutro już powitam Kociewie. Z tego względu, że miałam się za bardzo nie udzielać na blogu, wstawiam zdjęcia, które zrobiłam specjalnie dla Was. Stężyca bardzo ładna, ale jeżeli chodziWięcej oKaszuby[…]

Jestem wyjechana

Jestem wyjechana

I nadszedł wyczekany czas! Jestem na Kaszubach w Stężycy. Pogoda może nie urywa czterech liter, ale pokój mam z pięknym widokiem na jezioro. Do plaży dosłownie ze 100-150 metrów. Pięknie jest. Oczywiście pojechałam sama (tzn. przywiózł mnie mąż i zostawił), bo cel podróży jest wypoczynkowo-twórczy, a temu najbardziej sprzyja samotność. (Mężuś tak się cieszył, żeWięcej oJestem wyjechana[…]

Gdzie jechać?

Gdzie jechać?

Macie tak czasami, że Was nosi, by wyjechać? Bo mnie dopadło i trzyma od kilkunastu dni. Przeglądam nawet oferty noclegów i wiem, że muszę, muszę, po prostu muszę. I już mam wizję: ja, drewniana chata, wokół cisza (ewentualnie w tle drące się ptaki), przede mną jakieś jezioro, wzgórze, góra lub łąka. Nie ma znaczenia co,Więcej oGdzie jechać?[…]

Kociewiacy i Kaszubi

Kociewiacy i Kaszubi

W niedzielę byliśmy z Mężusiem na turnieju gawędziarzy z Kociewia i Kaszub. Ciekawa impreza. Z tego względu, że czterdzieści lat swojego życia mieszkałam w miejscu, gdzie nikt gwarą nie mówi, bardzo mnie rajcuje folklor miejsca, w którym obecnie jestem. Do tego sąsiedztwo Kaszub robi swoje. Uwielbiam słuchać języka autochtonów. Czasami niewiele rozumiem, ale sama melodiaWięcej oKociewiacy i Kaszubi[…]

Skoczyłam sobie do Szwajcarii…

Skoczyłam sobie do Szwajcarii…

W sobotę z Mężusiem zaszaleliśmy. Skoczyliśmy sobie do Szwajcarii. A co? Jak szaleć to szaleć. W końcu jestem przedstawicielką mediów, blogerzy przecież trzepią kasę jak należy, więc pojechaliśmy, żeby oczywiście tego samego dnia wrócić. Ha! Ale nie myślcie, że jakiś odrzutowiec mieliśmy. O, nie. Normalnie autkiem pojechaliśmy. Bo jedyne na co stać takiego blogera jakWięcej oSkoczyłam sobie do Szwajcarii…[…]

Kaszubskie wzory prosto z Kociewia

Kaszubskie wzory prosto z Kociewia

Poszłam przedwczoraj do centrum mojego nowego miasta. Miałam bardzo szczytny plan. Wymyśliłam, że pójdę do Centrum Informacji Turystycznej, aby zakupić jakieś pamiątki z elementami kociewskimi. Mieszkam przecież w końcu w regionie, gdzie jest gwara (szczątkowo, ale jest), gdzie są tradycje, kuchnia regionalna, piękne krajobrazy… No… Takie było przynajmniej moje wyobrażenie. Mieszkam w stolicy Kociewia. DumnieWięcej oKaszubskie wzory prosto z Kociewia[…]

Pełnia sezonu na Kaszubach i Kociewiu

Pełnia sezonu na Kaszubach i Kociewiu

Pełnia sezonu. W moim regionie ciągle coś się dzieje. W Tczewie ma zostać otwarta wystawa poświęcona Grzegorzowi Ciechowskiemu. Wstęp będzie za friko. W Gdańsku trwa Jarmark św. Dominika. Już raz z Mężusiem byliśmy. Tłok taki, że po godzinie normalnie trzeba by mnie w kagańcu prowadzać, bo zaczynałam gryźć. Lubię jednak oglądać rękodzieło i żadna siłaWięcej oPełnia sezonu na Kaszubach i Kociewiu[…]

Ruchanki

Ruchanki

W sobotę po raz pierwszy były ruchanki. I można by tak popuścić wodzę fantazji i pomyśleć, że jakieś erotyczne wyznania tu czynię. Jednak nic bardziej mylnego. Ruchanki to regionalna potrawa. Kaszubska. Smakuje jak racuchy. Podawana jest z cukrem pudrem na ciepło. Zastanawiałam się, skąd ta oryginalna nazwa. Mnie się kojarzy z czasownikiem „ruchać” – „ruszać”.Więcej oRuchanki[…]