Farba do włosów to czyste złooo

Człowiek czasami głupi jest. I niedowiarek też. Kiedyś uczuliła mnie farba do włosów znanej marki kosmetycznej. Produkują je w jasnych i ciemnych opakowaniach. Ta ciemna mnie uczuliła, ale pomyślałam, że to przypadek. Zresztą kiedy kupowałam teraz farbę raczej nie myślałam. Trzeba to uczciwie przyznać.

Od wieków wiadomo, że czarny to symbol zła, smutku, żałoby itp. Wiadomo? No oczywiście! I już ciemne pudełko powinno mi dać do myślenia. Przecież obok na półce stała farba tej samej firmy w białym opakowaniu. Trzeba było brać? Trzeba! Ale nie! Mnie poniosła ciemna strona farbowania. Kupiłam. Nałożyłam na łeb. I niby wszystko było okej, trochę tylko poszczypało, ale chcesz być piękna, to cierp. To już nasze babcie wiedziały.

Cierpiałam więc sobie w milczeniu. Cierpiałam…. Potem zmyłam to paskudztwo i wtedy się zaczęło. Armagedon dosłownie. Apogeum czochrania!

Dostałam alergii.

W życiu nie myślałam, że można się tak drapać po łbie. Jakby mnie nagle stado wesz dopadło i zaczęło kąsać żarłocznie. Jakby rok nic nie żarły i teraz dostała im się moja czaszka jako wypasiona wyżerka! Noż! Można było sobie skórę zedrzeć do kości!

No i wtedy trzeba było przełączyć się na intensywne myślenie. Co robić, co robić? Najpierw mycie! Jedno, drugie, trzecie. I nic. Potem wymyśliłam, że przydałby się spirytus salicylowy. Mogłoby zapiec i nagle przestać. Tak pomyślałam, ale teraz nie jestem w stanie wyjaśnić, skąd u mnie taka fantazja. Nie miałam jednak spirytusu. Myślałam więc dalej. A że ostatnio czytałam o genialnych właściwościach octu jabłkowego, natarłam nim łeb. Szczypało. Ale znów wierzyłam, że jak wyszczypie, to przestanie. Nie przestało. No dobra. Trzeba więc nie podkręcać wrażeń, a złagodzić.

Olej kokosowy! Nasmarowałam nim łeb. Przyszła ulga. Chwilowa. Po godzinie znów umyłam głowę. I wtedy znów oświecenie, że jak alergia to wapno i tabletka. Zażyłam.

Potem kolejny pomysł FB! Ratunek może przyjść stamtąd. Poradziłam się na mojej grupie. Poszedł więc w użycie jeszcze aloes. Poczułam chłodek. Rany! Żyć będę! Tabletka chyba zaczęła działać!

Był jeszcze pomysł z SOR-em i odczuleniem, ale kiedy pomyślałam o staniu w kolejce, siedzeniu kilku godzin w oczekiwaniu na pomoc, to od razu widziałam w swojej wyobraźni jak w szaleństwie czochram się jeszcze bardziej i krew zalewa mi oczy. Tę opcję odpuściłam.

Wczoraj rano jeszcze swędziało, ale dało się żyć. Dzisiaj już tylko trochę, tak ku pamięci, by durnowata baba znów nie kupiła tej samej farby.

Zdarzyła się Wam taka reakcja na farbę do włosów? A może na inny wynalazek? I co wtedy robicie? Grzecznie idziecie na SOR?

*

PS Ukazał się nowy wywiad ze mną. Zapraszam KLIK.

24 thoughts on “Farba do włosów to czyste złooo”

  1. Hi, hi na SORze wszyscy by uciekli bo ponoc znów wszawica atakuje a przemęczeni lekarze obsłużyliby Cie jak królowa za chwilę wytchnienia.
    A tak na zaś warto wiedzieć co robić w takich przypadkach – twoje doświadczenia bezcenne!

    1. Chyba tak. Jakoś to przetrwałam. Dzisiaj byłam u fryzjerki i stwierdziła, że skóra na głowie wygląda już w porządku. 🙂

  2. Hmmm….niby pisze na instrukcji użycia-jak stosować dany kosmetyk.I że trzeba najpierw spróbować na malutkim kawałku skóry i poczekać na reakcję organizmu ale…Kuźwa nigdy tego nie robię!!!I pewnie większość z nas-babek.Bo gdzieżby,po co,nic mi nie jest i nie będzie…Współczuję Ci strasznie,bo uczucie musiało być okropne.

  3. Ja nie miałam nigdy w życiu doświadczeń z alergią, dopóki nie trafiło mi się alergiczne dziecko, ale przynajmniej odporną skórę odziedziczył po mnie i alergie skórne są nam obce 😉

    1. To ja do tej pory miałam alergię tylko na to, co w powietrzu, nigdy skórnych. Okazuje się jednak, że z wiekiem to się wszystko zmienia. 🙁

  4. Kiedyś dostałam uczulenia po mydle LUKSJA. Swędziało potwornie. Podrapać się po głowie łatwiej, natomiast w innym miejscu na ciele dużo trudniej. Zwłaszcza w miejscu publicznym ( nie myje się kobieta czy jak ?) Do tej pory produkty tej firmy omijam z daleka.

    1. Czochranie po głowie może się kojarzyć w wszami. Hi, hi 🙂 w miejscach publicznych to ryzykowne, ale masz rację, że są inne części ciała, których nie wypada czochrać. Hi, hi 🙂 🙂

  5. Moja ciotka, bardzo dawno temu chciała być piękna i jednocześnie zaoszczędzić na fryzjerze.
    Kupiła dwie farby do włosów – blond. Zafarbowała, odczekała, umyła i kiedy spojrzała w lustro – zdębiała. Otóż, zafarbowała włosy, a jakże – na zielono. Jednak jak wiemy, nie o to chodziło 😀
    Wyglądała dość oryginalnie, moja mama przyniosła jej kolejne 3 różne farby, farbowały dalej, ale kolor nie chciał dać się pokryć i musiała iść ratować się do fryzjera 😉
    O odczynie alergicznym nie wspomnę 🙂

    Pozdrawiam serdecznie!

    1. Ha, ha 🙂 Rany! Tyle farb na głowę założyć! Biedna. Aż normalnie skóra mnie zapiekła na samą myśl. 🙂
      Pozdrawiam serdecznie 🙂

  6. o moja droga, to ja ci napiszę, że mam to co najmniej kilka razy w roku, i to nie przez farbowanie, ale przez szampony!!! Zazwyczaj, jeśli uda mi się jeden od początku do końca zużyć to graniczy niemal z cudem. Niewiele trafiłam takich aby 2 pod rząd te same zastosować… to samo z większością kremów… Wszelkie alergie chemiczno skórne mam od czasu pracy jako archiwistka… nawdychałam się, ale i przede wszystkim na-dotykałam się (plaśnie i grzyby oraz kurz), wówczas patogenów które widocznie moją odporność mocno nadwyrężyły. Wapno mam zawsze pod ręką, oraz często jakieś hipoalergiczne preparaty do nawilżania skóry (dłonie to masakra)

    a na Twoje podrażnienie to dobry byłby kolagen, kiedyś taki dostałam i przyznam że kilka razy się na prawdę sprawdził i uratował sytuację, acz jak na moje finanse to jednak trochę kosztuje (obecnie coś około 180 – 200 PLNów za takie opakowania jak moje wówczas było)

    1. Wow! 200 zł to dużo, pewnie nie zainwestuję. Poszłam do fryzjerki i oceniła, że i tak nie jest źle. Na szczęście przestało swędzieć.

      1. znaczy to był spory flakon, są mniejsze i tańsze, a to coś jest niesamowicie wydajne, w każdym razie uratowało prawdopodobnie włosy mojej Mamie (tak powiedział dermatolog starej daty), po tym jak jej fryzjerka przypaliła chemicznymi utrwalaczami skórę głowy przy trwałej ondulacji, włosy jej się po tym przejściu chciały wynieść precz, większość wypadłam, a te co zostały to się powoli wykruszyły, ale na szczęście ten kolagen nawilżył mieszki włosowe i odciął działanie chemii ratując cebulki włosów, przez co skończyło się na „interesującym nieładzie”, który z czasem powoli odrósł

  7. Aniu, ja w młodości ufarbowałam włosy na czerwono, choć miał być brąz. Sama przełknęłam gorzką pigułkę, ale mój pies nie był w stanie, dlatego ciągle na mnie szczekał 🙂

  8. Nigdy nie miałam takiej akcji- włosy malowałam na różne kolory tęczy i różnymi farbami. Od 4 lat nic w tym temacie nie działałam, ale dziś mnie naszło, żeby coś zmienić…tylko nie wiem co konkretnie. Wiem, że moja Młoda może mieć w przyszłości problem- ma uczulenie na kobalt, który jest w kolorowych kosmetykach i farbach do włosów właśnie

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *