Silną wolę pierun strzelił

Nowy rok zawsze prowokuje do robienia podsumowań i planów. O postanowieniach nie wspominam, bo od jakiegoś czasu ich nie robię. Zauważyłam, że dziwnym trafem, nigdy nie umiem ich dotrzymać. Ale nie dlatego, że mam słabą wolę. O, nie! Ta jest u mnie mocna jak byk. No… może byczek… Ale przyznacie, że byczek też ma siłę.

No, tylko mój byczek poszedł na rzeź i tyle go widzieli. Nawet krew nie bryznęła po ścianach. Po prostu z silnej woli, czyli byczka, nic nie zostało…

To jednak nie moja wina. Zawsze, jak coś postanowię, to wciąga to czarna dziura. Ona chyba zawisła nade mną niczym odkurzacz. Śmiem tak podejrzewać. Bo pomyślałam sobie na przykład, że można by było schudnąć tu i tam. To tu i tam raczej związane było w moim pomyślunku z ciałem (w dodatku moim własnym, osobistym), a okazuje się, że owszem, można zaobserwować zjawisko chudnięcia, ale w innych aspektach życia. Na przykład portfel ma to do siebie, że zrzuca wagę dość szybko. Tam więc chyba się skumulowało moje postanowienie. Sami więc rozumiecie, że trzeba było porzucić zwyczaj postanowień noworocznych, bo groziło to finansową katastrofą.

Za to plany są. Tylko że bardzo nieśmiałe. Znikąd się przecież nie wzięło powiedzenie, że jak chcesz rozśmieszyć Pana Boga, to powiedz mu o swoich planach. Wiadoma sprawa, że dobry humor to podstawa, ale raczej w tej kwestii może to być wielce ryzykowne.

O! Ale podsumowania można robić śmiało!

Podsumowałam sobie więc kilka rzeczy. Wydałam już osiem książek. Napisałam dziesięć (dwie na 2018 rok). Przejechałam ponad 1300 km na rowerze w ubiegłym roku. Wyczyn! Ale żeby coś z wagi spadło w nagrodę za ten wysiłek, to nic. Niesprawiedliwość w tej kwestii zaobserwowałam wielką.

Ponadto grono moich czytelników powiększyło się w zeszłym roku o dzieci. A wśród tych dzieci są też takie, które listy do mnie piszą i co najciekawsze, proszą o drugą część „Leniusiołków”! Może więc powstaną „Pracusiołki”, ale to na razie jeszcze nie plan. To jedynie hipotetyczna sytuacja literacka. Mój mąż na hasło „leniusiołki” dostaje spazmów. Dziwne zjawisko, bo Nutuś wręcz odwrotnie, biegnie od razu się przytulać.

Wśród podsumowań są oczywiście różne plagi egipskie, które na nas spadły w postaci przenajróżniejszej, ale im się nie poddamy. Jakoś chyba wszystko się ułoży. A to „jakoś” najchętniej przyjęłabym w wersji optymistycznej i cudem bym nie pogardziła.

A! I jeszcze jedna pozytywna myśl na koniec ubiegłego roku, jaka mnie dopadła: Babcia w święta nie była sobą. Pochwaliła mnie! Uszyłam jej pod choinkę fartuszek! Oczywiście nie uwierzyła, że to ja, bo jak na mnie to za ładny, ale do tej pory go nie założyła, bo stwierdziła, że się pobrudzi, a taki ŁADNY to trzeba oszczędzać!

To będzie piękny rok! I tej myśli się trzymajmy wszyscy póki jest początek, bo potem optymizm może w nas lekko oklapnąć.

 

PS Aha! Żeby było bardziej optymistycznie, to chciałam Was powiadomić, że pojawiło się już 50 tysięcy komentarzy na moim blogu! I tą pięćdziesięciotysięczną osobą komentującą, według moich wyliczeń, jest Krzych (z adresem mejlowym zaczynającym się od: krzysiek6……)! Aż chce się krzyknąć: Krzychu, mordo Ty moja! Możesz oczywiście wybrać sobie z moich książek jedną, dowolną, a ja Ci ją prześlę jak najszybciej (z dedykacją).

Wybieraj z: „Żółta tabletka”, „Żółta tabletka plus”, „Złodziejka marzeń”, „To się da!”, „Już nie uciekam”, „Szepty dzieciństwa”, „Niedomówienia” i „Leniusiołki”. I na priv wyślij mi tytuł i adres do wysyłki. Dziękuję!

27 thoughts on “Silną wolę pierun strzelił”

  1. O kurcze blade!!!!!! Wygrałem książkę! Czytam jeszcze raz i niedowierzam! Taki fart w nowym roku?! No to już wszystko jasne, skoro wygrałem Twoją książkę i to takim fartem, to już wiem, że w końcu w tym roku schudnę. Teraz wiem to na pewno! Oczywiście odezwę się na priv i podam adres. Padło na „Szepty dzieciństwa” ale jeszcze potwierdzę!

    1. Ha, ha 🙂 Z tym chudnięciem to nie byłabym taka pewna, czy to zadziała, ale trzymam kciuki, żeby się udało. U mnie na razie trwają poszukiwania silnej woli. 🙂

  2. No to trzymamy sie tego optymizmu z całej siły pazurami!
    Popatrz czyli stał sie cud i Babcia w Wigilię przemówiła ludzkim głosem!
    Dzięki blogowi wiemy jak sie zmiany w Twoim życiu zaczeły – Brawo Ty!!! W pięć lat z kury domowej, która tak na prawde musiała sobie umoscic nową grzęde stałaś sie osobą, która realizuje swoje ukryte marzenia – 8 książek w 5 lat!!! Wow!!!
    O rocznicowej wyprawie nawet nie wspominam bo mi sie nadal w głowie nie miesci – tyle km?!
    Trzymam kciuki na Nowy Rok oby optymizmu nie zabrakło a jakby co to bedziemy wykopywac z dołka! To sie da!!! Sama wiesz, że w internecie siła!!!

  3. W tym roku nie robiłam postanowień w Sylwestra. Nie mam zamiaru się dołować marną realizacją. Co będzie to będzie. Waga mi się zepsuła, a jakieś kalorie zwężają mi co noc ubrania 😉 Mój tata twierdzi, że w końcu wyglądam jak kobieta, wprawdzie nie 36 a 42 brzmi dostojnie. Mogłabym napisać poradnik, jak nie jeść i tyć.
    Piszę książkę, choć nie jest to łatwe przy pracy i masie obowiązków samotnej mamy. Mam nadzieję, że podołam stworzyć co wieczór mały fragment. I tak ziarenko do ziarenka…
    Buziaki

  4. Może te postanowienia to trzeba bardziej konkretnie i szczegółowo. Bo Ty „Planuję schudnąć” i tak bez szczegółów. To padło na najłatwiejsze. A tu trzeba konkretnie. Tu tyle cm a tu tyle kg. Może będzie efektywniej 😉 Żartuję oczywiście. Ja też nie robię postanowień. Pamiętam o nich przez pierwszy tydzień a potem … wpadają w czarną dziurę codzieności. Twoje podsumowanie wygląda imponująco. Gratuluję! Oby tak dalej. Bardzo Ci kibicuję 🙂

    1. Dziękuję serdecznie. A pamiętam kiedyś, jak przed końcem roku się pomierzyła i poważyłam, żeby było konkretnie, bo ktoś mi taki pomysł podsunął. Spisałam wszystko w zeszycie. I niestety kicha wyszła. Potem jeszcze było czarno na białym, czego mi się nie udało zrealizować. Hi, hi. 🙂

  5. Pikny rok minal a piekniejszy przed nami:-))))))
    Aniu, zycze Ci nieustajacej weny :-)))
    Wszyatkiego naj w Nowym Roku :))))

  6. Zdecydowanie i ja domagam się „Pracusiołków” 🙂
    Ja tez nie robię postanowień, zwlaszcza, że jakiekolwiek miałam plany, to wzięły w łeb finanse pochłonięte przez naprawę auta 🙁

  7. Z tą silną wolą to istne skaranie boskie…aż człowieka po nocach wyrzuty męczą i spać nie dają…No cóż zrobić 😉 Dlatego staram się mieć w to w ….i dlatego mam ją wydatną w stopniu maksymalnym.Ale ponoć brazylijskie są w modzie i nie muszę się pocić na siłowni bo dostałam taka od matki natury hehe…

  8. 🙂
    … ja tam mam jedno postanowienie na nowy rok… nie obżerać się fetą ze śmietaną i z dużą ilością czosnku … jestem uzależniona i jadam to ze wszystkim… ten czosnek to pół biedy, ale ta feta i to jeszcze ze śmietaną (!!!) żeby choć z jogurtem… ale smakuje nieziemsko 🙂 sprawdź – tylko uważaj – uzależnia 😉

  9. Skoro już przytaczasz mądrości o planach w kontekście poprawiania humoru Sile Wyższej, dorzucę jeszcze jedną, o życzeniach. Uważaj czego sobie życzysz, bo może się spełnić.
    Więc ja uważam, czego Tobie życzę, bo może jeszcze się spełni: oby wszystko, czym się zajmiesz sprawiało radość Tobie i innym. I przyciągało pieniądze. Dokładnie w tej kolejności.
    Pozdrawiam noworocznie.

    1. Dziękuję. Gdybym miała ułożyć w kolejności Twoje życzenia, to nic bym nie zmieniła. Podstawa to radość z tego, co się robi. 🙂 🙂 Tobie życzę tego samego i zdrowia oczywiście (to na pierwszym miejscu). 🙂

  10. Wyobraź sobie, że w naszej zadupiaszczej bibliotece pojawiła się Twoja książka („Szepty dzieciństwa”), ale nie mogłem wypożyczyć, bo ktoś mnie uprzedził. Jesteś już klasykiem, Anno!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *