Jadę na zachód!

Witam Was w mikołajkowy poranek. Zabawię się w grubasa z brodą (i w czerwonym wdzianku). Tadam! Ogłaszam wyniki konkursu. Jak wiecie, książki mam tylko dwie, czyli żadnych wyróżnień być nie może. Dyscyplina nagrodowa!

Poradniki ze słodkościami trafiają więc do: Dagi i Małgorzaty. Gratuluję i proszę o kontakt na priv.

A kiedy dziewczyny podskakują z radości, ja właśnie pomykam do Szczecina. Dziś ważny dzień. Jadę na spotkanie z dziećmi z Oddziału św. Mikołaja, którym opiekuje się Stowarzyszenie Rodziców Dzieci Chorych na Białaczkę i Inne Choroby Nowotworowe. Jestem więc w lekkim stresie. Lenisuiołki chyba też. Wczoraj odbyło się powszechne liczenie. Obecność sprawdzona, liczba się zgadza. Książki przygotowane, czapka mikołajkowa wciśnięta na łepetynę. Brzuch specjalnie na tę okazję wyhodowany. (Tylko brody brak)

Trzymajcie kciuki, niech moc będzie ze mną.
Wczoraj z tej okazji odbyłam kolejną rozmowę z Babcią na temat pomagania innym.

Babcia nie może uwierzyć, że uszyłam tyle leniusiołków dla dzieci, że przekazałam pieniądze za prawa autorskie do książki, a jeszcze wiozę im sporo egzemplarzy bajki w prezencie

– Ja bym tak nie robiła – powiedziała do mnie podczas obiadu. – To głupota.

Tłumaczę więc, że trzeba innym pomagać.

– To jest wyzysk – odpowiedziała Babcia, więc znów jej tłumaczę, że żaden wyzysk, bo to był mój pomysł. Tym oczywiście zdenerwowała seniorkę nie na żarty, więc stwierdziła, że durnowata jestem. – Myślisz, że jak ty będziesz potrzebowała pomocy, to ci ktoś pomoże?

– Myślę, że tak.

– To głupia jesteś. Ja bym nikomu nic nie dała, bo tobie też nikt nic nigdy nie dał!

Dalsza dyskusja oczywiście nie miała sensu, chociaż wiem, że Babcia do niej wróci, bo boli ją bardzo, że mogłam komuś oddać pieniądze. Tyle rzeczy przecież w domu jest jeszcze do zrobienia. Ale wiecie co? Nigdy nie czułam się tak dobrze, jak teraz. Mam poczucie, że zrobiłam coś ważnego. Pewnie głównie dla siebie, ale było mi to cholernie potrzebne!

Udanych mikołajek!

22 thoughts on “Jadę na zachód!”

  1. Aniu – piszesz, że zrobiłaś to dla siebie, ale pomyśl ile radości zawieziesz do tych dzieci i ich rodziców! Ile Cię to kosztowało (i na mam tu na myśli biletów NBP!) pracy, wytrwałości, talentu, serca, które włożyłaś w to dzieło! Wreszcie ta i następne rozmowy z Seniorką! Ile osób już uradowałaś! A ci rodzicie i ich chore dzieci, do których jedziesz dzisiaj to są wyjątkowi Ludzie! Bardzo doświadczeni przez los. I zdecydowanie zbyt rzadko otrzymujący coś dobrego bezinteresownie! To, co robisz jest bezcenne! A jeżeli przy okazji i siebie uszczęśliwiasz to tylko dobrze! Dzisiaj mocno trzymam kciuki za Ciebie! <3

  2. Aniu, nie będę się rozpisywać, bo musiałabym tu poruszyć zbyt wiele wątków. Myślę jednak, że na odwzajemnienie raczej nie ma co liczyć:)
    Ja często dla poprawy samopoczucia powtarzam sobie maksymę moje już nie żyjącej Babci, która zawsze mówiła z uśmiechem na ustach „lepiej dawać niż brać”
    Jak zwykle pozdrawiam serdecznie.

  3. Radosc dawania jest wieksza niz radosc brania .Od ponad 25 lat jestem wolontariuszem odwiedzajacym chorych i samotnych ludzi.Wiele razy na pytanie :”Po co to robisz, co z tego masz?” , odpowiadam:”Kilogram satysfakcji ” .Kiedy widze radosc w oczach kogos do kogo przyjde, kto jest bardzo samotny i nikt go nie odwiedza , nie ma z kim porozmawiac, to fruwac mi sie chce.Wierze takze, ze dobro powraca, ze ktos nam to odda kiedys , kiedy bedziemy tego potrzebowac.Mnie juz to zycie oddaje , kazdego dnia.Bo lekko mi nie bylo przez wiele lat, a teraz na nic mi nie brakuje, zdrowie dopisuje, dzieci sobie doskonale radza, wnuki rosna , a wokolo piekny swiat.Ciesze sie zyciem , kazda chwila.I chce sie nadal tym szczesciem dzielic i pomagac , komu pomoc potrzebna.I pomagam takze innym, kiedy moge.I wiem jak to jest kiedy sie daje i widzi radosc obdarowanego i czuje skrzydla u ramion.Wiec wlasnie masz racje, to sie robi dla siebie.

  4. Dziewczyny napisały juz wszystko, moge sie pod tym tylko podpisać.
    A co do Babci… miałam podobne poglądy dopóki Ty nie zaraziłaś mnie robótkowem, teraz mam z tego radoche i „ kilogram satysfakcji”, daje mi to radosc i moc – dziękuje nie-zwykła Aniu!

  5. Już kiedyś pisałam u Ciebie, że na starość ludzie robią się strasznie, ale to strasznie egoistyczni i egocentryczni więc na zrozumienie Babci nie masz co liczyć. Ale nic to 🙂 Ja wyznaję zasadę, że jak robisz coś dla innych to właściwie robisz coś dla siebie. To jest twoja nagroda i na wdzięczność albo rewanż nie licz. Ale dumna z siebie powinnaś być jako i ja jestem dumna z Ciebie Kuro 🙂 Siejesz dobro a tego nigdy za dużo! Pozdrawiam mikołajkowo.

  6. Babcia szop-pracz też dla Was zdrowie poświęca robiąc porządki czy co tam jeszcze. Robi to bo musi, bo tak naprawdę bez tego byłaby chora. Każdy ma swój sposób na poprawę samopoczucia.

    1. A to prawda! Szop pracz bez robienia porządków, by nie przeżył. Dzisiaj prosiłam, błagałam, by nie wyrzucała śmieci, że ja to zrobię, jak skończę sprzątać. Oczywiście zanim się obejrzałam, kubły były puste. 🙂 🙂

      1. No to spróbuj jej przetłumaczyć, że tak jak ona nie może Wam nie pomagać, choćby ledwo się na nogach trzymała, tak Ty nie jesteś w stanie odmówić wsparcia potrzebującym. Nawet jeśli o to wsparcie nie proszą.
        Pewnie i tak nie zrozumie, „bo to przecież co innego, bo Wy to rodzina a nie jacyś obcy” ale może coś dotrze. Zawsze Pismem możesz się podeprzeć, jakimś cytatem typu: co jednemu z tych najmniejszych uczyniliście, mnieście uczynili.

        1. Ha, ha 🙂 Uśmiecham się, bo jak się podpieram cytatami z Biblii, to babcia patrzy na mnie jak na antychrysta i pewnie ma ochotę krucyfiksem potraktować. 😉 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *