Chcemy magii?

Nastało święto lasu. Byliśmy ze Sławkiem w kinie. Za dużego wyboru filmów nie było, więc zdecydowaliśmy się na „Cichą noc”. Widzieliście? To film o świętach, ale nie ma tu miejsca na magię i bajkę. Jest realizm do bólu (ale mnie się podobało).

W sumie smutno. Pomyślałam, że jednak chyba w wielu domach tak właśnie wyglądają rodzinne święta. Jest sporo jakichś skrywanych przez lata żalów do siebie, sztucznych uśmiechów. I flaszeczka na stole (???!!!).

Podobno według psychologów święta Bożego Narodzenia to bardzo stresujący czas. Dziwne w sumie, bo kilka tygodni przed budujemy atmosferę. Otaczamy się mikołajkami, reniferami, gwiazdkami, bałwankami… Chcemy magii, czaru, baśni. A wychodzi tak, że siedzimy przy stole, jemy, prowadzimy nie do końca szczere rozmowy i sztucznie się uśmiechamy. Po całym ambarasie odpoczywamy przez kilka dni.

Dużym powodzeniem w tym przedświątecznym czasie cieszą się książki i filmy bożonarodzeniowe. Właśnie one najczęściej ukazują tę wymarzoną przez nas magię. Chcemy w nią wierzyć? Chcemy! Wydaje się nam, że zdarzy się jakiś cud. Może zwierzęta przemówią do nas ludzkim głosem albo po prostu dawne niesnaski prysną jak bańka mydlana? Cud się jednak nie zdarza… ale przecież kolejne święta za rok.

Przyznam Wam, że jak patrzę na moje święta z przeszłości, to mimo wszystko uśmiecham się wstecz. Chyba najfajniej było w dzieciństwie. Pamiętam, jak zawsze przed kolacją wigilijną, zaraz po ubraniu choinki, kładliśmy się z bratem na podłogę i spoglądaliśmy w sufit, na którym odbijały się kolorowe światełka. Patrzyliśmy w górę i marzyliśmy… Ech, pięknie było.

20 thoughts on “Chcemy magii?”

  1. Ja świąt nie lubię, właśnie z tego powodu, że są sztuczne. Większość siedzi na siłę i z chęcią by się zamknęła w pokoju. Widać to dość mocno do okoła.
    Miałas fajnie za dzieciaka, ja na przykład średnio lubiałem te zjazdy rodzinne. Jedyne co było miłe to chwila wypatrywania pierwszej gwiazdki.

    Święta to obecnie zbędna spina i komercja, konsumpcjonizm taki – kupuj więcej, idź na listy do M. 3, życz „szczerze” zdrowia itp.

    Wolę poza świętami się spotkać jakoś wszyscy są natrulaniejsi.

    1. To prawda, jest w tym dużo sztuczności i mamy jakby taką presję, że musi być magicznie i bardzo rodzinnie. Problemy zamiata się pod dywan i sztucznie się uśmiecha. Ale najciekawsze, że chyba najfajniejszy jest ten czas przygotowań i wiara w to, że będzie magicznie. 😉 🙂

        1. Masz rację. Czasami wydaje się, że lepiej coś przemilczeć, a potem okazuje się, że to trup w szafie i strach ją otworzyć, bo śmierdzi. 🙂

  2. Chyba to od nas zależy, jak podchodzimy do świąt, zresztą do wszystkiego innego też. U nas zawsze to jest miły czas, głównie przeżycie duchowe, radość z radości dziecka, zachwyt dekorowaniem domu, itd.

    1. Jak są małe dzieci w domu to też inaczej to wygląda. U nas sami dorośli. Ale przygotowania do świąt, dekorowanie itp. bardzo lubię. 🙂 🙂

  3. Samemu trudno czuć magię, cała nadzieja w dzieciakach, one sprawiają, że chce się zaczarować ten czas. Ja lubię spotkania z rodziną i lepiej czasem pomilczeć, przenilczeć i nie wgłębiać się w szczegóły. Uwielbiam robić prezenty dzieciakom (nie tylko własnym, ale tym prawie własnym też – chrześniakom, ich rodzeństwu, dzieciom koleżanek, którycg życie na bieżąco obserwuję niemal od poczęcia). Magia świąt jest w dzieciach.

  4. Nie jestem pewna, czy wszyscy budują atmosferę przed świętami. Przecież nie wystarczy posprzatać, ubrać drzewko i ugotować dwanaście potraw… Nawet renifery, bałwany i gwiazdki nie zawsze pomogą zbudować nastrój. Jeśli ludzie nie chcą być razem, wspólnie cieszyć się ze spędzonego czasu to świąteczne gadżety nie pomogą. To tylko kolorowa fasada…

  5. Magię świąt obecnie kreują koncerny. Od października w superhipermarketach mikołaje i inne świąteczne gadżety, tuż po Wszystkich Halloweenach choinki i światełka, pastorałki i inne świąteczne przeboje… to jest magia. A spędzanie świąt stadnie „bo tak tradycja nakazuje i jak mnie nie będzie to zadziała zasada – im mniej cię na oczach tym więcej na ustach” to zupełnie inna bajka. Czyli magia w sklepach, kinie i TV, proza życia w domach.

  6. Gdy dbasz o relacje rodzinne, budujesz je przez cały rok, to święta są ciepłe i miłe. Nie da się pochować do szafy wzajemnych pretensji hodowanych, podlewanych i karmionych w ciągu całego roku. Dopóki żyją moi rodzice, to święta mam magiczne i mogę wciąż czuć się dzieckiem. Są dekoracje, piosenki i kolędy, są paczki z prezentami i ozdobne talerze ze słodyczami, a później handel wymienny, obżarstwo i świąteczne programy w telewizji. Gdy będzie śnieg, ulepimy bałwana i ruszymy z kolędą po całej rodzinie. Po świętach strach wejść na wagę 🙂

    1. Ha, ha 🙂 Wagę trzeba schować. A u mnie trochę inaczej się porobiło, od kiedy mama chora, ale przyznam, że staram się, by miała z nami piękne święta. 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *