Nieoczekiwana zmiana miejsc

Ostatnio po sporej przerwie udało mi się skorzystać z komunikacji miejskiej. Była to poranna godzina, więc prawie wszyscy ludzie w wieku produkcyjnym znajdowali się w pracy, a dzieci i młodzież w szkole.

Jazda autobusem przypominała więc pobyt na oddziale geriatrycznym i wcale nie piszę tego złośliwie. Jak wiecie mam wprawę w opiece nad starszymi ludźmi, więc w jakiś sposób poczułam się odpowiedzialna za współpasażerów. Sama potem się z siebie śmiałam, bo rzucałam się do pomocy każdemu. Najpierw koniecznie chciałam pomóc kobiecie, która próbowała usiąść na swoim chodziku, a ten kompletnie jej nie słuchał i się odsuwał, kiedy ona swoje półdupki próbowała wcisnąć na siedzenie. Wreszcie jednak udało się nam zakończyć tę akcję sukcesem. Potem jeden staruszek potknął się, wsiadając do autobusu, więc rzuciłam się w odruchu, by go ratować. Tu nie zdążyłam, bo za nim wsiadała młoda kobieta, więc pomogła. Stałam na środku, obok mnie dwa chodziki. Wszyscy staruszkowie siedzieli. Śmiesznie mi się zrobiło, bo naprawdę byłam gotowa do pomocy każdemu. Może to mieszkanie z babcią mnie tak pobudziło do pomocy. Kto wie?

Dla odmiany jednak trzy przystanki dalej wsiadły dzieciaki. Na oko gimnazjum. Zrobiły sobie wagary od szkoły, bo głośno to komentowały. Zbuntowana młodzież, gniewna, prowokacyjnie nastawiona do świata. Dziewczyna wyjęła prezerwatywę i nadmuchała ją niczym dziecięcy balonik. Nikt się nie zgorszył. Młodzi zapomnieli, że staruszkowie niejedno w życiu widzieli. Jedna pani nawet zachichotała, podejrzewam, że coś musiało się jej przypomnieć i było to bardzo przyjemne wspomnienie. Dzieciaki czujące, jakby właśnie przeprowadzały rewolucję obyczajową, poszły dalej. Prezerwatywa naciągana była na dłonie, a ostatecznie jedno dziewczę próbowało sobie ją naciągnąć na twarz. Aż żałuję, że się jej nie udało, bo chętnie bym to zobaczyła.

Nikt się jednak nie zgorszył. Nikt głośno nie skomentował. Młodzież wysiadła z autobusu i pewnie dalszą część swojej rewolucji przeprowadzała w innym miejscu.

A mnie ta sytuacja rozśmieszyła. Niezły kontrast. Z jednej strony staruszkowie, z drugiej zbuntowane nastolatki, które nawiały ze szkoły. Kiedyś zmienią miejsce, nawet się nie zorientują, kiedy to się stanie.

20 thoughts on “Nieoczekiwana zmiana miejsc”

  1. Dawno nie jechałam komunikacją miejską. Tam zawsze coś się dzieje ciekawego. Swoją drogą, jakby dziewczyna naciągnęła tę prezerwatywę na twarz, musiałabyś i ją ratować 😉

  2. Zdecydowanie czas płynie zbyt szybko. Zmiana miejsc nastąpi o wiele wcześniej niż gimnazjalistom się wydaj. Czas zasuwa tak bardzo, że każdy ranek zaczyna być zaskoczeniem, że jak to – to już? ! Kolejny dzień i kolejny, i jeszcze następny.

      1. oj robi, robi 🙂 jak patrzę na te z przed 2 – 3 lat to nie mogę uwierzyć, że ja to ja 😐 na sprzed 5 nie patrzę, bo chce i się ryczeć kiedy widzę na nich brak tych ponad 10 dodatkowych kg, które sobie sama zafundowałam. 😐

  3. Zakładanie prezerwatywy na twarz to dla mnie nie żadna rewolucja obyczajowa tylko nieumiejętność czytania ze zrozumieniem instrukcji obsługi 🙂 Widziałam kiedyś podobną sytuację. Chłopak nadmuchał prezerwatywę ku uciesze dwóch nastoletnich koleżanek i kolegi. Na to podszedł do niego staruszek, bardzo czerstwy zresztą i mentorskim tonem zaczął instruować jak się tego używa i na co zakłada „płynnym ruchem” 🙂 Bardzo obrazowo opowiadał. Dorośli płakali ze śmiechu. Dzieciakom oczy mało z orbit nie wyszły, ale nie byli w stanie dziadkowi przerwać bo nadawał jak najęty. Uśmiałam się wtedy nieziemsko.

      1. A dopiero co było wspominane że rodzice wstydza sie rozmawiac z dziecmi o sexie- to może dziadkowie lepsi? Przeciez tak miło powspominac!!! Jak powiedziała starsza pani spowiadajac sie z „przygody” sprzed 20 lat!

  4. Właśnie przypomniała mi się akcja z liceum. Kolega na lekcji napompował prezerwatywę i fruwała sobie po klasie…u nas jednak była z tego spora afera. Nauczycielka świeżo po studiach była bardzo zbulwersowana. Inni nauczyciele, kiedy o tym usłyszeli- oczywiście nie przyklaskiwali wygłupom, ale uśmiech na ich twarzy się pojawił 😉

    1. Nikt! Też się zdziwiłam. 🙂 🙂 A głupoty w tym wieku to normalne, wiadomo, więc może dlatego nikt nie komentował, tylko wszyscy wspominali, co sami robili w tym czasie. 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *