Kto lubi zmiany?

Podobno według psychologów człowiek powinien co jakiś czas zmieniać pracę lub otoczenie. To dobre dla zdrowia psychicznego, działa ożywczo i nie pozwala wpaść w rutynę. Nie wiem jak Wy, ale ja uważam, że coś w tym jest. Czasami dopada człowieka chęć odmiany. Nie zawsze wystarcza zmiana fryzury. W moim przypadku zresztą to nie wchodzi w grę, bo przy rozczochranej to raczej zmienić się za wiele nie da. Trzeba więc wykombinować co innego.

Jestem już w bloku startowym, by ogłosić Wam „rewolucję”, którą właśnie przeprowadzam. Oczywiście jestem w strachu, czy wszystko będzie tak, jakbym chciała, czy nie będzie gorzej niż przed zmianą, ale całą sobą czuję, że to odpowiedni czas. Męża jednak nie zmieniam, nie ma co wpadać w panikę. Kot też zostaje ten sam. Zmiany będą dotyczyć życia zawodowego, choć oczywiście z pisania nie rezygnuję. Bez tego już by było trudno żyć. Bez bloga też się nie da, bo przecież muszę mieć z Wami kontakt.

To tak, jakbym mieszkała w domu, za którym jest piękne wzgórze. Co jest za nim nie wiadomo, na szczycie widać tylko trawę, która wydaje się bardziej zielona, pięknie połyskująca w słońcu. Ciągnie? Oczywiście, że ciągnie człowieka, by pobiec tam, sprawdzić, przekonać się, czy faktycznie tam jest ładniej. Można by racjonalnie sobie próbować tłumaczyć, że lepsze to, co oswojone i znane, ale co zrobić, jeżeli dusza się wyrywa. Nawet jak się odpuści i siądzie w wygodnym fotelu w swoim starym ogrodzie, okryje się nowym ciepłym kocem, wypije kawę z ulubionego kubka, to za jakiś czas znów pojawi się chęć sprawdzenia, co tam, za tym wzgórzem, jest. Dusza zakwiczy i wyrwie się w te pędy.

Prawda? Prawda. Przynajmniej ja tak mam. Pomimo tego że zmiany są stresujące i wiążą się z niewiadomymi, czasami są konieczne, by nie stać w miejscu. Też tak macie?

36 thoughts on “Kto lubi zmiany?”

  1. Po drugiej stronie trawa zawsze zieleńsza! Czasami człowiek musi, inaczej sie udusi.
    Trzymam kciuki – rób co uważasz, tylko uważaj co robisz! I najważniejsze, że nadal bedziesz dla nas pisać!

  2. Zmiany, zmiany… Strach jest zawsze, bo mamy rozum i analizujemy, czy to, co chcemy wprowadzić w swoim życiu, jest dobre, czy nie stracimy czegoś, co jest teraz ważne. Znam takich, co całe życie siedzieli na pupie, a teraz żałują straconych okazji, bo strach przed zmianami był silniejszy. Ja wiem, że warto iść do przodu. Warto zaryzykować, bo wszak życie mamy tylko jedno 🙂 Czasem są to zmiany, które wprowadzają małą rewolucję do naszego życia, a niekiedy takie, które przewracają je do góry nogami. Najważniejsze, to pokonać własny lęk. Uda Ci się, Aniu. Ja to wiem. Tak, jak mnie się udało 🙂 Trzymam kciuki za Twoje plany 🙂

    1. Też tak myślę. Bez zmian człowiek tkwi w miejscu, a jak tkwi w miejscu, to się cofa. 🙂 🙂 I tak największą rewolucję życiową mam już za sobą, teraz wiem, że po prostu czasami trzeba ryzykować. 🙂

      1. Laura dobrze mówi! Nawet jak sie cos czasem nie uda to mamy doswiadczenie! A tobie Aniu sie uda bo przecież my wszyscy trzymamy kciuki!!!

  3. Chyba lepiej od czasu do czasu zaryzykować zmianę, niż bezustannie tkwić w marzycielskim, acz niespełnionym: „Co by było gdyby ….”. Oczywiście rewelacyjnie jest, kiedy to zmiany faktycznie na lepsze. Trzeba być dobrej myśli i zawsze dostrzegać coś pozytywnego. Pozdrawiam 🙂

  4. Czasem trzeba cos zmienic, bo to jest najlepsze wyjscie .Wtedy trzeba zamknac oczy i skoczyc.
    35 lat temu tak zrobilam i — wyladowalismy cala rodzina w Australii .Jak dotad zadne z naszej czworki ani przez chwile nie zalowalo.
    Jestem tu nowa, ale przeczytalam sobie ponad 3 lata tego bloga, przeczytalam trylogie kociewska i czuje sie juz tutaj u siebie.Pozdrawiam serdecznie z dolu globusa.

    1. O! Trzy lata postów przeczytać to niezły wyczyn. Cieszę się, że jesteś. A tak a propos Australii, to moi rodzice kiedyś szykowali się do emigracji. Pisali do ambasady, mieli plan, chcieli sprzedać wszystko w Polsce, ale ostatecznie zabrakło im odwagi i zrezygnowali. Pamiętam, że mój tata przeczytał chyba wszystko, co było w bibliotece na temat Australii, rysował nam miejsca, gdzie zamieszkamy. Fajne to było, ale nie wiem, czy nie żałują, że stchórzyli. 🙂 🙂

  5. tak, cóż, hm, zazwyczaj nie mam czasu się w swoim życiu przyzwoicie, aż do nieprzyzwoitości, ponudzić… zawsze coś coś dzieje… jak nie uczuciowo, to rozwojowo…zawodowo raczej jestem stabilna… najpierw przez wzgląd na Młodego, a teraz przez wzgląd na mój związek z bankiem 🙂 ale faktycznie, jak się przez chwilę coś nie dzieje to gnuśnieję.

  6. Ja to z tych co by chciały ale boją się. Strach wygrywa. Zmiany mnie bardzo stresują. A jedyne, które mnie cieszą i uspokajają to nieustające remonty i zmiany wystroju mieszkania. Tak, to ten rodzaj zmian, który cieszy mnie jak cholera. Niestety rodzina nie podziela mojego entuzjazmu 🙁

    1. I fajnie, zazdroszczę, bo tu też bym chciała coś zmienić, ale jeszcze się chyba nie urodził taki fryzjer, który by mi zaproponował coś innego niż mam na łepetynie. 🙂

  7. Gdyby nie ta potrzeba odkrywania, co jest za wzgórzem, dzisiaj pewnie wciąż posługiwalibyśmy się kamieniem, zamiast klawiaturą. Zmiana na lepsze zawsze jest mile widziana – zwłaszcza, gdy daje poczucie satysfakcji.

  8. Zmiany, zmiany… Niby chciałabym jakiejś zmiany ale tak naprawdę nigdy nie miałam pomysłu na inną siebie.
    Tobie jednak życzę, żeby zmiana okazała się zmianą na lepsze i żeby na blog też wystarczało czasu… No nie, tego drugiego to już sobie życzę, bo mnie ciekawość zżara, cóż t za zmiany i co z nich wyniknie 🙂

  9. Jak to mówią: ” Mowa , trawa ” 🙂 Nie tłumacz się trawą 🙂 Bardzo dobrze że skorzystałaś z tej formy aktywności jaką jest praca 🙂 Koniec leniuchowania 🙂 Swoją drogą jeszcze zatęsknisz do tego przesiadywania w domu 🙂 Obecnie na rynku pracy jest dużo ciekawych ofert i warto korzystać , za jakiś czas będzie gorzej 🙂 Jak byś nie poszła do pracy to trzeba by może było zatródnić kogoś z czarnego lądu 🙂 Ok . Nie będę gasił twego entuzjazmu 🙂 Powodzenia na nowej drodze do emerytury 🙂

    1. Ha, ha 🙂 Ale ja cały czas jestem na drodze do emerytury. Pisałam już kiedyś, że prowadzę własną działalność. Kobieta mus być niezależna! Na emeryturę odkładam. Potem będę szaleć. 😉 🙂 Ha, ha 🙂

      1. Już sobie wyobrażam te szaleństwa na emeryturze…. Widziałam nawet oferty na rodos – rodzinne ogródki działkowe ogrodzone siatką i to jak dobrze pójdzie i ktos bedzie miał taki ogródek…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *