Apokaliptyczny widok

Wczoraj wypadła mi nieoczekiwana wycieczka do Kołobrzegu. Sławek miał służbowy wyjazd, więc zabrał mnie na przejażdżkę.

Kołobrzeg znam dość dobrze, bo, jak wiecie, do niedawna mieszkałam w Zachodniopomorskiem, więc tamtejsze okolice zwiedziłam w miarę dokładnie. Miałam na to równiutko czterdzieści lat.

Dlaczego o tym piszę? Przejeżdżaliśmy koło Chojnic, o których ostatnio było bardzo głośno w związku z nawałnicą, która przeszła przez Polskę. Widziałam zdjęcia w telewizji. Jedna z blogerek na FB pisała o zniszczeniach w jej rejonach. Podała numer konta gminy, bo oczywiście wszelka pomoc była wskazana. Wpłaciłam tyle, ile mogłam. Bardzo współczułam mieszkańcom tych terenów, ale przyznam, że do końca nie zdawałam sobie sprawy z ogromu zniszczeń. Nie umiałam sobie wyobrazić tysięcy hektarów lasów położonych przez nawałnicę.

Kiedy jechaliśmy drogą, wzdłuż której drzewa połamane były niczym zapałki, oniemiałam. Naprawdę brakło mi słów do opisania tego, co widziałam. Lasy zmienione zostały w wielkie pobojowiska. Skóra ścierpła na ten widok. Tam ciągle wszystko wygląda przerażająco. Niektóre domy są wciąż bez dachów, nakryte foliami czy jakimiś plandekami. Widok iście apokaliptyczny.

Milczeliśmy ze Sławkiem. Przerażenie było zbyt duże. Zrobiłam kilka zdjęć z samochodu, by zapamiętać ten widok. To uczy pokory. Człowiek niszczy przyrodę, dewastuje Ziemię, nie zawsze zdając sobie sprawę ze skutków tego, co robi. A natura się buntuje. I od czasu do czasu pokazuje, z kim zadzieramy.

Wiem, że brzmi to patetycznie, ale naprawdę dawno nic nie zrobiło na mnie aż takiego wrażenia, jak te powalone drzewa.

Teraz oglądałam zdjęcia powodzi w Teksasie. W radiu powiedzieli o trąbie powietrznej zbliżającej się do Kalifornii. Strach jest. Jak wiecie, Jajo jeszcze nie wróciło. Mam nadzieję, że wszystko będzie w porządku i samolot wystartuje i doleci bez problemów, że nie zdarzą się żadne przyrodnicze kataklizmy.

A tak wyglądają lasy w okolicy Chojnic:

nawałnica

nawałnica1

10 thoughts on “Apokaliptyczny widok”

  1. Wiesz… masz absolutną rację-to uczy pokory. Zawsze jak słyszę o tych pogodowych tragediach, to wstrzymuję oddech.
    Przez moje miasto też przeszła nawałnica dzień wcześniej. Drzewa leżące na torach tramwajowych i na ulicach. Połamane trakcje, ludzie bez prądu. Moja ciotka tydzień czekała na prąd a to środek dużego miasta. Nigdy nie widziałam czegoś takiego.

  2. W ubiegłym roku, kiedy udało mi się uciec na kilka dni z mojego końca świata, i kiedy to udało nam się spotkać, to akurat tak się trafiło, że przejeżdżałam przez kawałek środkowej polski, gdzie też po podobnej trąbie (na mniejszą skalę jednak zdaje się) widziałam spustoszenia – przykry widok, przerażający nawet. Zupełnie dobrze rozumiem Twoje odczucia, choć na pewno były silniejsze od moich, gdyż ja jechałam przez obce dla siebie rejony, a Ty przez okolice, którą znałaś od prawie zawsze).

    1. W sumie nie znałam ich, bo ja tu przecież od niedawna mieszkam. W okolice Chojnic za często nie jeździmy. Podejrzewam więc, że wrażenia podobne. To zawsze jest niezwykle przytłaczające. 🙁

  3. Pamiętam kilka lat temu podobne widoki w Borach Tucholskich. Natura wybrała sobie jedną trasę na szaleństwa. Ja też oniemiałam. A dziecka nigdy na obóz nie puszczę.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *