Kociewie piękne jest!

Jestem łasuch i łatwo mnie kupić nowymi smakami. Przyznaję to bez bicia.

Pewnego dnia Sławek oznajmił, że musi jechać na pomiary i że pani, u której będzie robić zlecenie, organizuje właśnie festyn. Zainteresowało mnie to, bo okazało się, że to kobieta z pasją, nazywana przez niektórych Królową Żurawiny. Prowadzi gospodarstwo agroturystyczne (Pokoje u Dagmary Mermet – znajdziecie na FB)i robi najlepszą nalewkę żurawinową (kociewski produkt tradycyjny!), jaką udało mi się spróbować. A w dodatku kobieta częstują nią na powitanie i jeszcze serwuje wyśmienite ciasto. Pamiętacie, że odstawiłam słodkie? No… Trochę mi to kiepsko idzie, ale kiedy przede mną znalazł się kawałek tortu bezowego, to zmiękłam. No jak tu odmówić? Na wierzchu kakao, w środku przepyszny krem z orzechami. W dodatku tylko delikatnie słodki, co przy bezie aż mnie zaskoczyło. Mówię Wam niebo w gębie. Nawet nie mam wyrzutów sumienia.

Gospodarstwo spodobało mi się bardzo, bo pięknie położone, blisko jezioro i las (Bory Tucholskie). Przy domu sauna i jacuzzi. Żyć i nie umierać.

Właścicielka przywitała nas w stroju kociewskim (choć pochodzi z Kaszub). Poczęstowała nas przepysznym jedzeniem. Wszystko swojskie. Smalczyk z gęsiny nawet! A atmosfera iście domowa.

Zachwycona wracałam do domu. Gdyby ktoś szukał namiaru na noclegi na Kociewiu, to polecam. Sami już rozważamy to miejsce jako bazę wypadową na wycieczki rowerowe.

Najbardziej zadziwia mnie jedna prawidłowość, którą obserwuję, odkąd przyjechałam na Kociewie. Najlepszymi promotorami regionu są nie ci, którzy mieszkają tu z dziada, pradziada, a przyjezdni. Zadziwiające. Może nie wszyscy potrafią docenić to, co mają? Nie mam pojęcia. Często też słyszę powiedzenie, że tu to trzeba się urodzić. Hm… Może lepiej tu po prostu przyjechać i pokochać, bo pięknie jest?

 

24 thoughts on “Kociewie piękne jest!”

  1. Ja sie pętam po świecie a Sławek takie same albo i lepsze zdjecia ma z Kociewia!!! Chyba musze sie wybrać na Kociewie.

  2. Też zauważyłam taką prawidłowość. Ostatnio w Górach Sowich. Może to dlatego, że ten kto mieszka od zawsze najczęściej po prostu jest a ten, który przyjeżdża dokonuje wyboru, bo podoba mu się to miejsce, pokochał je, ma wizję, zapał i chęci. Trochę jak w przypadku wypalenia zawodowego. Na szczeście nie zawsze tak jest, bo i w miejscach z duszą z dziada pradziada też bywa pięknie i miło i klimatycznie.

  3. Dla nich jest to normalne. Nie widzą nic niesamowitego, ale kiedy wyjadą na jakiś czas i wracają, wtedy dopiero doceniają. Serdeczności.

  4. 🙂 … ciasta trudno jest sobie odmówić, zwłaszcza domowego i podanego pod nosek 🙂 To jest chwyt poniżej pasa od samego losu (albo szatana słodyczy) – więc spokojnie 🙂 bez wyrzutów sumienia… o rzucaniu słodkości pomyśleć czas będzie we wrześniu… tak do połowy grudnia, bo przecież nie w święta, czy w karnawale 🙂

      1. Życie składa sie też z małych przyjemnosci np tortu bezowego. Nawet jakbys nadal trzymała diete to dla takiego rarytasu warto zgrzeszyć – nie był słodki? Chyba musze pojechac i sprobować! Moja mama robiła tort bezowy – wszystkim smakował a dla mnie był za słodki i patrzec na niego nie mogłam….

    1. Zależy jak na to spojrzeć. Można mieć transport za darmo, bo wystarczy rower. To już duża oszczędność. 😉 🙂
      A tak poważnie to ja to kilka razy liczyłam i nie wiem, może popełniam jakiś błąd, ale mnie zawsze taniej wychodzi w Polsce. 🙂

  5. Nigdy w tych stronach nie byłam,lecz już zdjęcia Sławka mówią jak tam cudnie jest…a co dopiero na żywo…Bardzo Wam zazdroszczę takiej okolicy…aż chce się rano wstać..

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *