Rowerowe przygody

Przejażdżki rowerowe są nie tylko zdrowe dla zdrowia, lecz także zapewniają sporo emocji. Czasami zdarzają się takie sytuacje, których człowiek by normalnie chyba nie wymyślił.

Nierzadko spotykaliśmy na swojej drodze policjantów, ale nigdy na leśnych drogach. Musiał więc kiedyś być ten pierwszy raz. Dwa radiowozy blokowały drogę, więc zamarliśmy. Jakaś obława czy co? Zwalniamy. Policjant nas zatrzymuje. Po chwili wyciąga… (tu zamykam oczy i widzę w wyobraźni pistolet, bo może to przebierańcy, którzy nas tu zaszlachtują albo obrobią, a w kieszeni mam pięć złotych polskich)… wyciąga… zdjęcie. Patrzę ja. Patrzy Sławek. Nie znamy gościa.

– Gdybyście zobaczyli tego mężczyznę. Lat trzydzieści cztery, niebieski sweter, to dajcie znać. Może wisieć… – dodaje ostatnie zdanie, a ja w tym momencie mam taką palpitację serca, że oczyma wyobraźni widzę kolejne sceny, jak padam i mnie reanimują.

Odjeżdżamy. Nogi oczywiście jakieś miękkie się zrobiły. Wszędzie widzę coś pomiędzy drzewami. Serducho wali. Sławek oczywiście się śmieje, bo scena jak z Monty Pythona.

Pewnie ktoś zgłosił próbę samobójczą. Wyobrażam sobie, jak rodzina tego mężczyzny umiera ze strachu. Brrr. Mam nadzieję, że jednak go znajdą żywego i zapewnią odpowiednią opiekę.

Na drugi dzień podczas przejażdżki rowerowej ciągle o nim myślę. Policji już nie spotykamy. Wierzymy, że wszystko się dobrze skończyło.

 

 

PS  Kociewie to doskonałe miejsce do przejażdżek rowerowych. Tereny mamy piękne. Jest coraz więcej ścieżek rowerowych, a wokół mnóstwo lasów i kilka jezior, więc naprawdę jest, co podziwiać. W sobotę miałam okazję być w domku (gospodarstwo agroturystyczne) w Mirotkach. I przyznam, że dech mi w piersi zaparło. Pięknie położony drewniany domek, w środku ładnie, wszystko w drewnie, elegancka kuchnia, łazienka z prysznicem wyłożona kaflami.

To dom mojego znajomego. Gdyby ktoś szukał czegoś doskonałego do wypadów rowerowych czy spacerów po lesie, to jest to idealne miejsce. Można się wyciszyć i odpocząć od cywilizacji.

Namiar na stronę TUTAJ.

mirotki

mirotki

24 thoughts on “Rowerowe przygody”

      1. Na wsparcie czekali, kto wie oni pójdą w las szukac a ktos sie zaopiekuje radiowozami i dopiero bedzie problem.
        A taka Kura z Kogutem na rowerach jako zwiadowcy lesni to całkiem dobre rozwiązanie.

  1. W sumie z dwojga złego dobrze, że nie powiedzieli, że w tych lasach grasuje nożownik, choc opcja samobójcy jest straszna…..
    Okolice macie piekne i te wasze wycieczki wciąż podziwiam 🙂

    1. Oj, nożownik by nas pewnie zawrócił do domu. Ale opcja samobójcy była straszna. Mam nadzieję jednak, że pan wrócił do domu cały i zdrowy.

  2. Przypomniało mi się zdarzenie prehistoryczne, a mianowicie kończyłam lat 18 (tak, tak ostatnie dinozaury dogorywały jeszcze na prowincji) i na tę okoliczność spacerowałam wieczorową porą z koleżanką i kolegą ulicami miasta mego. Ważna, pełnoletnia i dorosła nominalnie jako jedyna zresztą z trójcy bo styczniowa jestem. I w trakcie tego triumfalnego przemarszu mojej świeżej jeszcze pełnoletności wyrosło przede mną dwóch funkcjonariuszy z żądaniem dokumentów tożsamości. Dorosła formalnie byłam niecałe 12 godzin więc dowodu osobistego brak a kto normalny chadzałby po mieście z legitymacją szkolną! Wyszło na to, że nie jesteśmy w stanie udowodnić swojej tożsamości za pomocą dokumentów, a i kolega z irokezem, w skórzanej kurtce i glanach nie wzbudzał widać zaufania więc zaczęło się żmudne spisywanie danych i udowadnianie, że się jest tym, za kogo się podaje. I jakoś tak w trakcie tego zamieszania olśniło mnie żeby zapytać o co właściwie chodzi i dlaczego akurat nas się czepiają? Okazało się, że poprzedniego wieczora dwie dziewczyny o podobnej aparycji i wieku nawiały z poprawczaka. Gdyby to było dziś wyjęłabym komórkę, zadzwoniła do mamy żeby potwierdziła że jestem jej rodzone dziecko prawe i niekarane. A tak musiałam opowiedzieć historię rodziny do 3 pokoleń wstecz, podać nazwiska rodowe dziadków, pradziadków i sąsiadów oraz poczekać aż inny funkcjonariusz dobiegnie ze zdjęciem poszukiwanych. Dobiegł i z ulgą odkryłam, że nie uciekłam z poprawczaka 🙂

    1. Ha, ha 🙂 Dobre. Pewnie strach był, bo mnie wystarczy, że policjant w mundurze zapyta o drogę, a już dokonuję rachunku sumienia, czy czegoś nie przeskrobałam. 🙂 🙂

  3. Ja to sobie tak prozaicznie pomyślałam: oni tam chcieli zdjęcia czy portrety tego pana powiesić i policjant z Wami rozmawiał i tam ktoś dawał mu znaki, czy tu wieszać i to „może wisieć” tego się tyczyło.

  4. O jejku…dosyć makabryczna była ta przejażdżka…Wyobraź sobie-gdybyś tak sama jechała brrrr…..Normalnie ja miałabym strach w gaciach.Ja to ogólnie jestem boi-dupa.Wystarczy,że wczoraj obejrzałam film o seryjnym mordercy”Połączenie”Przyznam,że film świetny-ale o 2 jeszcze nie spałam…:)

  5. Macie te przygody, nie zazdroszczę, ale jak już kilka razy wspomniałam potrafisz to wszystko tak opisać, że człowiek po pierwsze przeżywa razem z Tobą, a zawsze jakaś nutka humoru jest wpleciona 🙂

    1. Też tak uważam. Mam nadzieję, że pana znaleziono, nie widziałam informacji w prasie lokalnej, więc jestem dobrej myśli.
      Domek faktycznie świetny, na żywo wygląda zdecydowanie lepiej! 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *