Warszawska noc

To był intensywny, ale bardzo piękny weekend. Dużo spotkań, dużo emocji – wzruszeń i uśmiechu. Wróciłam z Warszawy naładowana pozytywną energią. Dziękuję wszystkim, którzy przyszli spotkać się ze mną. Dostałam ogromny impuls do działania.

Do stolicy zajechaliśmy w piątek. To był jednak czas dla nas. Odwiedziliśmy Muzeum Historii Żydów Polskich (polecam!), a wieczorem poszliśmy do teatru na spektakl „Wyczerpani” (Teatr Nowy). Przed wejściem wszyscy widzowie dostali zatyczki do uszu. Dziwna sprawa. Oczekiwałam, że trzeba będzie ich użyć, więc ściskałam je w dłoni. Byłam w gotowości, by je rozpakować i wetknąć w uszy, ale okazało się że nie były potrzebne.

Wróciliśmy do hostelu. Upał. Zamknęliśmy jednak szczelnie okna, bo hałas nie dawał spać. Najwyżej się ugotujemy.

Leżę na łóżku, a tam „wziuuum, wziuuum, wziuuum”, potem „bruuum” i jeszcze kilka innych odgłosów. Dobra. Myślę sobie, że trzeba się skupić na czym innym. Udaję, że nie słyszę samochodów i motocykli. Wziuuuum! Nic nie słyszę. Muszę zasnąć. Wziuuuum! Wziuuuum! Wziuuum!

Przewracam się z boku na bok. Wziuuum! No, kurza twarz! Wziuuum! Wziuuum! U nas w domu śpimy przy uchylonym oknie, budzą nas jedynie ptaki, a tu maszyna za maszyną!

Poduszka na uszy. Wziuuum! Nie, no! Warszawiacy chyba od czasu do czasu śpią, nie? Musi się więc udać i mnie. Wziuuum! I nagle oświecenie! Przecież mam zatyczki do uszu! To dlatego dali mi je w teatrze, przewidzieli. Wstaję, szukam, rozpakowuję i wtykam w uszy. Jest ciszej. Zdecydowanie. Wzium, wzium jakieś nagle takie cherlawe się zrobiło. Odliczam barany, by jednak nie myśleć o tym, co za oknem. I jest sukces! Udaje się zasnąć!

Nawet nie wiecie, jak się ucieszyłam, kiedy następną noc mogłam spędzić w swoim własnym, osobistym (dzielonym z mężem oczywiście) łóżku!

20 thoughts on “Warszawska noc”

  1. Do spania w centrum Warszawy trzeba się przyzwyczaić. Potem tego wrum i zium to nawet nie słyszysz 😉
    Mnie Muzeum Historii Żydów w Polinie się nie podobało. Zbyt mało „muzealne”. Miałam wrażenie takiej witrynki ze zdjęciami i notatkami. W mojej opinii jest zbyt mało autentycznych eksponatów, przemawiających do serca i wyobraźni. Za nowocześnie chyba. Byłam rozczarowana.

    1. Eksponatów faktycznie niewiele, ale ja lubię te nowoczesne muzea. Są skarbnicą wiedzy i to podaną w bardzo interesujący sposób.

      1. Jeśli tak do tego podejsć to rzeczywiście. Pewnie wrażenia zależą od tego, czego się od takiego miejsca oczekuje. Z pewnością warto zobaczyć, żeby sobie swoje zdanie wyrobić.

  2. W lipcu wybieram się do stolicy. Chcemy dzieciom pokazać Warszawę. Cenna rada z tymi zatyczkami 🙂
    Na studiach mieszkałam we Wrocławiu tuż przy zajezdni tramwajowej. W październiku potrzebowałam dwóch tygodni żeby przyzwyczaić się do hałasu 🙂

    1. Oj, we Wrocku ostatnio też miałam problem, by zasnąć, ale tam na szczęście to nie było przy głównej ulicy i nie było sezonu na motocykle. 🙂 🙂
      A nad morze kiedy się wybieracie? 🙂

      1. Nie mamy jeszcze sprecyzowanych planów wakacyjnych. Chcemy też nacieszyc sie trochę domem i ogrodem. Szaleje w warzywniku 🙂 latem bedzie sporo roboty przy przetworach. Ale lubię to 🙂

  3. Szkoda że się nie spotkaliśmy. Tej niedzieli statystowałam w Belfrze. Lubie tą zabawę. Niedziela w stolicy…
    Doskonale Cię rozumię… Dzisiaj po jednodniowej reanimacji doszłam do siebie.
    Pozdrawiam „KurzaTwarz”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *