Już nie uciekam – konkurs!

Dzisiaj ważny dzień. Premiera mojej najnowszej książki – trzeciej części trylogii kociewskiej „Już nie uciekam”! Mam z tej okazji spotkanie autorskie w Empiku w Galerii Bałtyckiej w Gdańsku (o 18.00). Oczywiście serdecznie zapraszam.

Każdą premierę trzeba jakoś uczcić. Obiecałam konkurs, więc będzie konkursowo. Mam nadzieję, że będziecie cieszyć się razem ze mną.

Zasady konkursu:

1)      Konkurs trwa od 15.03 do 19.03. 2017 r. (do godz. 18.00). Ogłoszenie wyników nastąpi 20.03.2017 r. do godziny 10.00.

2)      Zadanie konkursowe polega na pozostawieniu pod poniższym postem komentarza, który będzie odpowiedzią na pytanie: Jakie musi być miejsce, z którego nie chcielibyście uciec?

3)      Można polubić mój fanpage (będzie mi bardzo miło).

4)      Sponsorem nagród jestem ja Anna Sakowicz (Kura Pazurem) oraz mój wydawca Szara Godzina.

5)      Spośród nadesłanych odpowiedzi ja i mój mąż wybierzemy dwóch zwycięzców.

6)      Zwycięzcy powinni się skontaktować ze mną w ciągu siedmiu dni (i podać adres do wysyłki).

7)      Od decyzji jury nie ma odwołania. Nasze decyzje będą subiektywne. Wybierzemy to, co spodoba się nam najbardziej. (Nagrody wysyłam na terenie Polski).

8)      A teraz nagrody:

I nagroda: Książka „Już nie uciekam” (z zakładką, z dedykacją i autografem), dwie kurki, kociewski gadżet i czekolada.

konkurs1

II nagroda: Książka „Już nie uciekam” (z zakładką, z dedykacją i autografem), kura magnes, kociewski gadżet.

 konkurs

Mam nadzieję, że zasypiecie nas ciekawymi odpowiedziami. Dziękuję Wam wszystkim za to, że przyłączycie się do zabawy oraz do świętowania premiery mojej powieści.

58 thoughts on “Już nie uciekam – konkurs!”

  1. miejsce z którego nie chciałabym uciec musi być:
    po pierwsze ciepłe!
    po drugie muszą być ze mną moi bliscy,
    po trzecie musi być tam dużo książek (np. biblioteka:))

  2. Gratuluję premiery kolejnej książki.
    Miejsce, z którego nigdy nie chciałbym uciec, powinno być jak wygodne łóżko, z którego nigdy rano nie chcę się wstać.
    Pozdrowienia!

  3. (popatrz, właśnie o takim miejscu od kilku dni myślę sobie i poza konkursem zdradzę Tobie, że moje miejsce z którego nie uciekłabym to takie miejsce gdzie na około są drzewa i górki, nie ma zasięgu dla telefonu, jest wielki puchaty kot, albo i dwa, jakieś psisko do towarzystwa i marzenie mojego życia – prawdziwy piec chlebowy taki na drewno 🙂

    (komputer jest też, bo od pisania ołówkiem to mi się ostatnio takie odciski porobiły, że po prostu normalnie, chyba żyletką muszę je powykrawać 😉 )

    1. U mnie już kot jest, nie ma tylko pieca chlebowego, ale fajnie by taki mieć. 🙂 Piękne to Twoje wyobrażenie, pełne ciepła. 🙂

  4. Miejsce, z którego nie chciałabym uciec….

    Wśród soczystej, wiosennej zieleni
    Wśród malw pod oknem i śpiewu ptaków
    Ukryty jest stary magiczny domek
    Bez trosk i zmartwień, bez łez
    Pełen wiejskich cudownych smaków
    I dobrzy ludzie w nim z uśmiechem puszczają do mnie oko….
    – Rozluźnij się i zostań jeszcze chwilę, nim zejdziesz z obłoków
    😉

  5. Gratulacje Aniu;))))
    A moje miejsce, z którego bym nie uciekła musiało by być takie jak ja – pełne pozytywnego haosu, radości z drobnosci, czasem łez ( bo te nas ucza).Pełne ludzi których kocham i którymi się otaczam. Z mnóstwem marzeń i szczypta zartu;))) No i oczywiscie miejsce to odznaczalo by sie stopa dziecieca… a raczej szescioma stopami ;)))))Kurcze…. przecież ja juz tu jestem;))))

  6. Odpowiem tak, ja już znalazłam miejsce z którego nie chcę uciekać to Inowłódz. Tu obecnie mieszkam razem z Moją zwariowaną Rodzinką. Do Inowłodza uciekłam z mojego dużego, rodzinnego miasta Dąbrowy Górniczej, dodam tylko, że ucieczka ta była w pełni przemyślana, w końcu zostawiłam Moich Rodziców i Babcię Wandzię 🙂 (bo ja jedynaczka jestem). Po raz pierwszy do Inowłodza przyjechałam 8 lat temu, a stało się to za sprawą mojego Męża i splotu wielu nie wiem przypadków czy okoliczności. 8 lat temu w przeciągu 5 miesięcy pochowałam dwoje bardzo bliskich mi osób. Najpierw moją kuzynkę, która była mi ja siostra, później mężczyznę z którym przeżyłam 18 lat, moja szkolna miłość. Dopadło mnie załamanie może depresja i wtedy pojawił się mój Mąż. Zaprosił do Inowłodza…i przepadłam zakochałam się w tej miejscowości. Mam tu wszystko, spokój, ciszę, małe góry, lasy, rzekę Pilicę. Ludzi, którzy się uśmiechają, pomogą. Tutaj odpoczywam mimo, że mam dużo obowiązków. Wystarczy, że pójdę na spacer do lasu. na wzgórze, gdzie stoi Kościółek św. Idziego a widok na rzekę Pilicę o każdej porze roku jest piękny. Nie mam tutaj gonitwy, pośpiechu, nigdzie się nie spieszę. Udało mi się zaprosić Polskie Radio Program Pierwszy i Redaktora Romana Czejarka – bo Inowłódz to „Jedyne takie miejsce”. Nadal Inowłódz poznaje, „oswajam” ludzi, ale chcę tutaj zostać bo Kocham tą moją małą nową Ojczyznę, za wszystko nawet za niedoskonałości. JUŻ NIE CHCĘ UCIEKAĆ 🙂

  7. A co tam! Spróbuję swoich sił w konkursie, choć nie mam powalającej odpowiedzi – miejsce, z którego nigdy nie chciałabym uciekać to ramiona moich dwóch ukochanych facetów – tego dużego, i tego małego 🙂

  8. Ja myślę, że już mam takie miejsce. To tam właśnie uciekam z wielkiego miasta, kiedy tylko się da. To dom na wsi i kawałek ogródka. Tam mąż mnie siłą „przeniósł” (oj jak ja nie chciałam tego domu, tej wsi, ja MIASTOWA). Tam polubiłam grzebać w ziemi. Tam pierwsze co robię rano, to w piżamie wychodzę na ogród i patrzę co wyszło z ziemi, gdzie się zazieleniło, gdzie wyrwać chwasty. Nawet koszenie trawnika ma swoje plusy. Tam wieczorem z mężem na tarasie, aż nas zimno przegoni, siedzimy z lampką wina i patrzymy w gwiazdy i na chwilę zapominamy o pędzie w wielkim mieście.

  9. Miejsce, z którego nigdy nie chciałabym uciec to mój azyl, w którym pierwsze miejsce zajmuje mata,dopełnieniem są świeczki,kadzidełko i muzyka.Mata to miejsce,w którym niezależnie od miejsca czuję,że żyję i nigdy od niej nie ucieknę 😉 Gratuluję wydania książki 😉

  10. Najpierw chce autorce pogratulować tak piekne napisanej i wydanejksiazki w cudnych kolorkach błogości z kotkiem Bo przeciez z tak cudownie ciepłego miejsca jak zacisze domowej bliskości przyjaźni zwierząt czy zadowolenia ogólnego rodzi sie chec nie uciekania z takich miejsc W tym otoczeniu czujemy sie komfortowo błogo kochani i nie ważne co mamy byle uczucia pozytywne sa z nami . Nigdy bym nie zamieniła nawet biednej izdebki pełnej uczuć milosci dla chłodnych ścian pałacu i wygód Najpiękniej miec wszystko i tym sie cieszyc ale jeśli nie ma warto doceniać to co najbliższe sercu i to ze umiemy kochac i nas kocha ktos

  11. Miejsce … ja bym to raczej określiła jako stan bytu gdy wszyscy byliśmy razem , kilka pokoleń . Radość wszechogarniająca, śmiechy, zapach smażonych racuchów . Jak tam wrócić ???

    Gratuluję kolejnej książki 🙂

  12. Miejsce, z którego już nie uciekam jest tam gdzie moje marzenia,plany na przyszłość ,mój dom,moje dzieci. Gdzie codziennie rano budzę się z uśmiechem na ustach mimo,że czasami „pod górkę”mam. Gdzie witają mnie znajome zapachy,głosy ,koty i blask słonecznego dnia.Gdzie ludzie się uśmiechają bo chcą. Gdzie lubię posiedzieć sobie w ciszy ,o zmroku. Miejsce przyjazne innym, tętniące życiem i radością .Mała oaza własnego świata.I obojętnie czy to jest pokój ,czy dom, czy kawałek ziemi ale jest znane i częścią nas.Mnie…Moich najbliższych .

  13. Ja znalazłam swoje miejsce z którego nie chce uciec. Miejscowość mała i ludzie spotkani po drodze witają pozdrowieniem i uśmiechem.
    Sąsiad właśnie odgarnia mi śnieg a latem skosi trawę bez proszenia go o to. Mam swój ulubiony pokój w którym sa moje ukochane książki.
    Na weekendy przyjeżdża syn i wtedy gotuje bo on bardzo chwali. Chodzę na spacery z psem. Mam tylko kilku znajomych ale dobrych. Z reszta ludzi wymieniam uśmiechy i pozdrowienia ale nic więcej bo ja jestem introvert. Czuje sie tutaj „w domu” tak jak kiedyś czułam sie w moim rodzinnym domu kiedy byłam mała. Czuje sie bezpiecznie.

  14. Witaj,
    mam dwa takie miejsca – jedno to łódka na środku jeziora, w ręku wędka, cisza, spokój, słychać jedynie szum drzew i trzcin oraz śpiew ptaków. I rybki, które pojawiają się na haczyku co jakiś czas. Uciekam tam od trosk codzienności, pracy, hałasów, natłoku złych myśli.
    Drugie miejsce to szczyt góry, nieważne jakiej, nieistotne w której części naszego kraju. Polskie góry są dla mnie najpiękniejsze. W górach kocham wszystko: zarówno wysiłek związany ze wspinaczką, czyste i ostre powietrze, wysokość, a przede wszystkim ten moment gdy docieram z mężem na szczyt i w spokoju mamy możliwość podziwiania otaczającego piękno i cudów natury. W górach odpoczywam psychicznie, choć zmęczona jestem fizycznie. To miejsce w którym ładuję akumulatory na kolejny rok. Niestety na takie wypady pozwolić sobie mogę raz do roku. Marzę by kiedyś zamieszkać w okolicach Zakopanego, w małej górskiej chatce więc zrobię wszystko by te marzenia kiedyś się spełniły.

  15. Miejsce, z którego nie chciałabym uciec powinno być przede wszystkim spokojne, po drugie pachnieć aromatyczną herbatą. Widzę także zapalony kominek, wygodny fotel z czerwonym obiciem, łagodny blask lampy i ukochane książki.

  16. Miejsce z którego bym nie chciała uciec? Na pewno musi być ciepłe i słoneczne, ciche i spokojnie, najlepiej bez zegarka, bez pośpiechu i tony obowiązków na głowie, z nieograniczonym dostępem do herbaty i czekolady… Do tego dobra książka, kot gdzieś w pobliżu, no i oczywiście mąż i synek tak na wyciągnięcie ręki bo bez nich daleko nigdzie nie chciałabym uciekać, chyba że na chwilę 😉

  17. Z ciepłych i dobrych myśli ludzi nie chciałabym nigdy uciec. Ostatecznie zazwyczaj niczego ważniejszego po sobie nie zostawiamy niż życzliwa pamięć innych. No chyba, że jest się Wojciechem Młynarskim, którego śmierć mnie bardzo zasmuciła i nastroiła jakoś refleksyjnie i zostawia się dwa tysiące doskonałych tekstów. Mnie to nie grozi więc cała nadzieja na nieśmiertelność w dobrych myślach ludzi.

    1. Mnie też ta śmierć zasmuciła, ale Wojciech Młynarski zyskał nieśmiertelność i chyba trzeba myśleć o nim z uśmiechem. Śmierć pewnie zakończyła jego cierpienie.

  18. Ja wciąż uciekam… W stolicy pracuję od poniedziałku do piątku i pod koniec tygodnia czuję zmęczenie wielkim miastem i jego pędem, materializmem ludzi wokół i wyścigiem szczurów w pracy. Marzę o ucieczce myśląc „wsi spokojna, wsi wesoła!”. I tak ląduję u Rodziców na wsi. Jest tam pięknie, sielsko, mam swój ogródek i doję krowy rasy hoztyńsko – fryzyjskiej. Ale już w niedzielę wieczorem mam przesyt tej wsi – bo latem muchy wszędzie latają, a zimą trzeba przynieść węgla na opał. I czasami strasznie śmierdzi obornikiem. A teraz dodatkowo, pracę zamieniłam na urlop macierzyński i poniedziałek – piątek spędziam u teściów, którzy nam pomagają w opiece nad maleństwem. Teściowa bardzo pomaga, tylko że to… teściowa 😉 Stamtąd też uciekam…
    Może przestanę uciekać, gdy tą naturę homo viator zamienię na własną przystań, własny Dom – stworzony z moim Mężem i Synkiem… Tak właśnie to miejsce, z którego nie będę uciekać sobie wyobrażam… Będę mogła się w nim schronić po pracy w wielkim mieście i nie słyszeć tego ogłuszającego i ogłupiającego szumu wielkiego miasta. Nie będę słuchała wścibskich sąsiadek ze wsi i nie będę musiała w weekend wstawać o 5 rano, żeby doić krowy. A teściowa będzie daleko i tylko od czasu do czasu zaproszę ją na obiadek 😉

  19. Miejsce z którego nie chcę TERAZ uciekać, to miejsce w którym mieszkam – peryferyjna dzielnica Warszawy. Nasz dom z przydomowym ogródkiem i domy sąsiedzkie, las otacza z trzech stron. Gdy przyjechałam w to miejsce 42 lata temu do rodzinnego domu męża, byłam w szoku. To ma być stolica? Urodziłam się w Ostrowie Wlkp. mieszkałam w bloku przy głównej ulicy, potem 5 lat nauki we Wrocławiu (tam poznałam męża – studenta z Warszawy!). Mam zamieszkać w domu, z którego łączność z centrum stolicy to jeden autobus i kolejka PKP? Ponad 30 lat tak dojeżdżałam do pracy do centrum. Samochód w marzeniach małżeństwa na dorobku! Nieraz miałam dosyć i chciałam uciekać. Jednak miłość do męża, radosne dzieci bawiące się w ogrodzie, na świeżym, zdrowym (wtedy) powietrzu, sprawiały, że myśli te odsuwałam od siebie. Teraz mam pod domem 3 autobusy i Szybką Kolej Miejską, którą w 20 minut dojeżdżam do Pałacu Kultury i Nauki. Szybszy dojazd taki niż samochodem (korki zniechęcają). Jako seniorka, od czasu do czasu wybieram się do centrum (głównie księgarnie, spotkania literackie, teatr, kino, spacery na Starówce). Z przyjemnością jednak wracam i pielęgnuję ogródek, sadzę krzewy ozdobne, kwiaty, aby wśród nich, słuchając śpiewu ptaków, usiąść na ogrodowej ławeczce i poczytać książki, posłuchać audiobooków. Teraz nie chcę uciekać, bo to moje miejsce daje mi ciszę, spokój, wytchnienie od szalonego tempa, gwaru, hałasu stolicy. Dom wielokrotnie remontowany, rozbudowywany (teściowie nie żyją, syn z żona mieszka w bloku, w odległej dzielnicy), wkrótce będzie za duży. To miejsce dało coś jeszcze – szczęście i miłość naszej córce studentce. Dwa domy dzielą naszą posesję od domu Jej chłopaka – sympatycznego i miłego studenta. Sąsiedzka miłość radosna, szczęśliwa – gdybym jako młoda mężatka uciekła z tego miejsca – nigdy by się nie wydarzyła. A cóż może być milszego dla serca matki jak szczęście własnego dziecka? A więc moja miłość i trwanie w tym miejscu (nieraz bywało ciężko – wiele lat mieszkania z teściową) zaowocowały nową miłością – WARTO BYŁO NIE UCIEKAĆ! Teraz marzę tylko, by w zdrowiu w tym miejscu doczekać ostatniej roli i w ogrodowej alejce usłyszeć kiedyś słowa: kocham Cię Babciu! (oczywiście marzenia męża o zostaniu Dziadkiem wcale nie są mniejsze).

  20. wciąż szukam takiego miejsca i wciąż mam nadzieję, że kiedyś znajdę. było już kilka takich miejsc – oswojonych, spokojnych, z półkami książek i dobrą herbatą – po czym nagły splot wydarzeń wywracał wszystko do góry nogami i trochę trwało, nim nabierałam chęci do kolejnych poszukiwań. teraz jestem na etapie po-…

  21. Moje miejsce ma nazwę Gajków.Po prostu ma to wszystko co trzeba żeby być szczęśliwym. Ta mała wieś ma tyle cudownych zakamarków. Ale może za bardzo nie będę chwalić żeby dalej byla tylko moim miejscem.

  22. Miejsce z którego nie chciałabym uciec to mój domek, blisko lasu i rzeki. To miejsce w którym szaleją trzy szkraby. mogło by trochę częściej słonce świecić bo jestem ciepłolubna. Śnieżny puch i obsypane drzewa również mi nie przeszkadzają. Jedyne czego mi brak to bliska osoba przy której zawsze czuję się bezpiecznie, to mój mąż, który niestety z powodu pracy przebywa z nami bardzo rzadko. mam nadzieję że to się kiedyś zmieni. Pozdrawiam serdecznie 🙂

  23. Mam już takie miejsce z którego nie chcę uciekać 🙂 jest to moja mała wieś i mój dom 🙂 Cisza i spokój. Za domem mam piękną łąkę – latem nie ma nic fajniejszego niż zapach ściętej trawy oraz chodzenie boso po suszącym się sianie 🙂 Kiedy chcę wychodzę z moim pieskiem na długie spacery pośród pól, gdzie jedyne otaczające mnie dźwięki to szum wiatru w pobliskich drzewach i śpiew ptaków. W każdej chwili mogę zaszyć się w swoim pokoju i czytać książki z kubkiem gorącej herbaty w dłoni. Pewnie wiele jest takich miejsc w całej Polsce, jednak ja kocham to miejsce ponieważ jest moje 🙂

  24. Jakie musi być miejsce, z którego nie chcielibyście uciec? takim miejscem magicznym są dla mnie góry Bieszczady,pełne uroku,ciepła i czaru lubię tam wracać.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *