I znów katar…

Niestety chorowania ciąg dalszy. Nutusiowego… Dwa dni temu zauważyłam, że znalazł sobie nowe miejsce do spania. W łazience jest ogrzewanie podłogowe, więc kocur zaczął tam sypiać na dywaniku. W dupkę ciepło. A wczoraj w nocy obudziło mnie smarkanie. Kocie smarkanie w dodatku!

Nie było wyjścia. Trzeba było pójść do weterynarza. Przy okazji przekonałam się, że Nutuś doskonale rozumie ludzką mowę.

Leżeliśmy sobie na łóżku. W trójkę. Bo takie trójkąciki są fajne. Nutuś leży pomiędzy nami, w samym środku, bo przecież tak najcieplej. Nagle Sławek mówi do mnie, że musimy pojechać do sklepu.

− Może jednak ja najpierw pójdę z Nutusiem do weterynarza – proponuję, a kot jak nie wyskoczy z łóżka! Uciekł. Dziad jeden zrozumiał. Pobiegł do dużego pokoju i schował się pod stołem.

No dobra, myślę sobie, już ja cię złapię. Ubrałam kurtkę, buty i dawaj po kota.A kot w długą po schodach i na górę. Ja za nim. Kot pod łóżko. Ja za nim, choć nie jest łatwo w kurtce. Wołam, proszę. Obiecuję przysmaki. Kot ani drgnie. Ignoruje mnie całkowicie.

− Ty, dziadzie jeden. Wyłaź!

Zamykam na wszelki wypadek drzwi od pokoju. Idę z drugiej strony. Proszę, błagam. Wylazł. Rzucam się na niego. Noga jedna na dywaniku! Odjeżdża. Druga zostaje w miejscu. Nutuś patrzy na mnie przestraszony. Ja próbuję łapać… tym razem równowagę. Prawie szpagat, ale ręce wyciągam i chwytam sierściucha. Jest! Mam go. Przytula się biedak, wystraszony moimi piruetami. Au, au! Trochę boli w pachwinie. Zbieram swoje szczątki z podłogi. Idziemy. Nutuś wtula się we mnie. Wie, co go czeka. Najpierw termometr w dupsko. Oj, tego mi nie wybaczy. Ale i tak nie walczy, nie broni się. Mimo wszystko mi ufa. Temperatura! W oskrzelach wszystko gra. Powtórka z rozrywki. Znów zastrzyk w dupsko. I jutro, i pojutrze, i za cztery dni. Ech…

Mam nadzieję, że jednak Nutuś wreszcie wyzdrowieje. Chyba powinnam teraz zaklinać wiosnę.

26 thoughts on “I znów katar…”

  1. Biedny Nutuś! On chyba koniecznie chce sie znaleźć w księdze Guinessa – smarki pobijają rekordy!!!
    A że rozumie to oczywiste – przeciez redaktor!!!

  2. Jak widać na „załączonym obrazku” zwierzę też ma organzim , który nie uchroni się przed chorobą 🙁
    Ja sie cieszyłam, że pierwszy raz od dawna nie zaraziłam się od córki, ale cos czuję jak mnie ucho zaczyna kłuć 🙁

  3. Ja nie wypuszczam moich na pole w dzień bo gotowe nie wrócić … a później jeszcze przez całą drogę do weterynarza płaczą – bardzo głośno

  4. Ja tam od zawsze wierzyłem, że koty doskonale rozumieją i wiedzą wszystko, tylko:

    a) są za bardzo leniwe, żeby ruszyć 4 litery,
    b) wydaje im się, że są władcami tego świata i – co gorsza – niemal zawsze mają rację ;P.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *