Schizofreniczne czasy

To, co się dzieje w ostatnich dniach w kraju, w Europie i na świecie, przyprawia o gęsią skórkę. Nawet nie wiadomo, jak to komentować, bo wszelkie słowa, które ma się ochotę wypowiedzieć, brzmią strasznie banalnie. Z jednej strony gorączka przedświąteczna, magiczny klimat w domu, a kiedy włączy się telewizor, radio czy komputer, to wiadomości nie pozwalają cieszyć się tym niezwykłym czasem. Aż strach pomyśleć, dokąd to wszystko zmierza.

Pozwólcie więc, że ten jeden dzień pomilczę.  Ja wiem, że powinniśmy żyć normalnie, nie dać się zastraszyć, nie dać się wpędzić w paranoję i nie dać ponieść złym emocjom, a jednak nie jest to łatwe. Żyjemy w jakichś schizofrenicznych czasach.

28 thoughts on “Schizofreniczne czasy”

  1. Wiesz Aniu-to i dobrze że pomilczysz.Pomilczę i ja.Inaczej z moich ust same inwektywy mogłyby polecieć.Nie mogę normalnie funkcjonować-bo normalnie nóż mi się w kieszeni otwiera…

  2. Witaj
    W ubiegłą środę moja wiekowa mam trafiła do szpitala. Zawiozłem ją tam, a w czwartek i piętek wpadałem do domu, gdzie mieszka sama, zapalić światło, pokręcić się trochę, aby zrobić wrażenie, że niw stoi pusty.
    W piątek lodówka była już prawie opróżniona więc zacząłem gotować jajko (bo tylko to zostało) . Włączyłem też telewizor z zamiarem, że chwilę pooglądam i pojadę do siebie.
    Kiedy włączyłem TV byłem w lekkim szoku: relacja na żywo na kilku kanałach z sejmu i sprzed. Miałem zamiar wpaść do domu mamy na pół godziny byłem chyba 3.
    Około 22 wyszedłem. Może to zabrzmi trochę patetycznie, ale są w historii kraju wydarzenia, które aby wyrobić sobie zdanie trzeba zobaczyć na własne oczy. (Tak w 1976 roku byłem przy torach w Ursusie, w 1979 udało mi się bez żadnego zaproszenia dostać na mszę JP II na Placu Zwycięstwa, a w 1985 pojechałem na Plac Komuny na pogrzeb ks. Popiełuszki) Tym razem też postanowiłem przekonać się „jak to naprawdę wygląda”
    Z Piastowa pojechałem na Pragę, przez Plac Zawiszy, gdzie odbiłem prosto w Koszykową. Tuż przed Alejami Ujazdowskimi (przed samiuśkim skrzyżowaniem, obok ambasady USA) tuż przede mną jakiś samochód zjechał właśnie z chodnika i zaparkowałem.
    Była 22.30 w alejach było sporo ludzi, ale jak to w piątek atmosfera był dość luźna. Poszedłem pod sejm. Tam była spora grupa ludzi, stał samochód dostawczy, na którego „pace” była „trybuna”. Nie pamiętam kto przemawiał. Byli i działacze KOD i posłowie. Co chwilę manifestujący trąbili, wielu miało flagi. Odniosłem wrażenie, że jest tam też sporo osób przypadkowych, były osoby starsze, było sporo młodzieży, głównie studentów.
    Pokręciłem się trochę wśród tłumu koło pomnika AK później poszedłem z tyłu pomnika na Wiejską. Przy bramie wyjazdowej między budynkiem sejmu, a hotelem poselskim stała druga grupa protestujących, nieco oddalona od głównej manifestacji. Cały wjazd był zablokowany (było tam jakieś 100-200 osób).
    Ja zatrzymałem się po drugiej stronie ulicy. Stała tam mała furgonetka, a przy niej kilkoro młodych ludzi.
    W pewnym momencie miła młoda dziewczyna poczęstowała mnie kawą. Choć późno wypiłem i zacząłem z nią rozmawiać. Nie jestem już młody i opowiedziałem jej o tym jak w czerwcu 1976 roku, araz po maturze pojechałem na rowerze do Ursusa i jak widziałem słynny protest robotniczy. Opowiedziałem jej o moich odczuciach i wyraziłem uznanie dla wielkości manifestacji.
    Przed sejmem było chyba ok 1500 – 2000 tys ludzi. Atmosfera była dość gorąca, ale było spokojnie. Pewnie część osób z tłumu „wpadło” też zobaczyć co się tam dzieje, ale raczej nie byli to typowi gapie (jak przy pożarze, albo wypadku), ale ludzie zaniepokojeni, którzy swoją obecnością też poprawiali frekwencję manifestacji.
    Z dziewczyną prawie nie dyskutowałem rozgadałem się trochę. Powiedziałem jej, że nie dziwię się, że ludzie głosowali na PIS. Odpowiedziała, że też się nie dziwi. Opowiedziałem jak w mojej firmie menadżerowie chwalą się, jak „krzywa rośnie ” (w ciągu ostatnich lat obciążenie pracą mierzone statystką wzrosło od 30-40 %, a od ponad 8 lat pracujemy w tym samym składzie.
    Powiedziałem, że aby w Polsce coś się zmieniło, powinno się po prostu wyrzucić co czwartego menadżera, nie patrząc dobry czy zły. Wtedy reszta się przestraszy i zacznie porządnie zarządzać.
    Powiedziałem też, że „liberalne” media też nie są w porządku i przytoczyłem historię, jak Onet blokował moje komentarze pod artykułem o firmie pana Kluski. Miałem komputer marki Optimus i w komentarzu opisywałem prawdziwą jego historię, ale moja historia nie pasowała do tez artykułu.
    Przekazałem moje odczucie, że polska debata publiczna jest nadmiernie zdominowana przez humanistów, przez co obraz realnego świata i problemów nie jest pełny. Wyjaśniłem jej to opowiadając to, co widziałem rok temu w fabryce M-B w Sindelfingen, gdzie nawet operacje, które mogliby bez problemu wykonywać robotnicy, wykonuje stado robotów (dość mocno ją komplikując).
    Dziewczyna słuchała z szeroko otwartymi oczami dziwnej opowieść z zupełnie nieznanego jej świata.
    Około północ y miałem wrażenie, że manifestanci powoli się zwijają, podziękowałem więc za kawę życzyłem wszystkiego dobrego i wróciłem do samochodu, bo na skrzyżowaniu gdzie zaparkowałem pojawiła się policja i miałem obawy, że za chwilę już stamtąd nie wyjadę.
    Pod sejmem spędziłem ok 1,5 godziny i nie odniosłem wrażenia, że to wszystko było wyreżyserowane. W manifestacji „na moje oko” brali udział ludzie raczej świadomi i lepiej wykształceni niż tzw. „średnia”
    Swoją drogą obserwując to, co widzę w mediach PIS ma przeciw sobie niemal całą polską inteligencję od prof. Jadwigi Staniszkis, K.M. Ujazdowskiego, który w ostatnich dniach zachował się bardzo przyzwoicie, po Jacka Fedorowicza i nawet chyba Joannę Szczepkowską.
    Nie wiem jak Jarosław Kaczyński wyobraża sobie modernizację kraju w XXI wieku bez udziału inteligencji !
    pozdrawiam

    1. Wszystko to wygląda strasznie. Też nie dziwię się, że ludzie zagłosowali na PiS, byli zmęczeni poprzednią władzą, to zrozumiałe. Ale tak jak napisałeś, bez inteligencji nie da się budować niczego innego. Buta i arogancja władzy jest przerażająca. Nigdy społeczeństwo nie było tak skłócone. A wina, wiadomo, zawsze leży po obu stronach, ale należy dążyć do kompromisu i nie niszczyć wszystkiego jak leci, tylko dlatego, że zrobiono to za poprzedniego rządu.
      Serdecznie pozdrawiam

      1. Kiedy pod sejmem rozmawiałem z dziewczyną z KODu, „powiedziałem jej, że nie dziwię się, że ludzie głosowali na PIS.
        Opowiedziałem jej, jak w mojej firmie menadżerowie chwalą się, że „krzywa wspaniale rośnie ” (w ciągu ostatnich lat obciążenie pracą mierzone statystką wzrosło od 30-40 %, a od ponad 8 lat pracujemy w tym samym składzie.”

        Dziś na specjalnym zebraniu dowiedziałem się, że koleżanka, która dołączyła do naszego teamu prawie 9 lat temu, od stycznia będzie prowadzić zupełnie nowy projekt związany z rozbudową firmy.
        Tak więc od stycznia będziemy pracować w 3 a nie 4 osoby (czyli w takim składzie jak przed jej przyjściem, czyli jak 10 lat temu)
        Od tego czasu obroty na pewno podwoiły się, a zatem i podwoiła się liczba związanych z tym problemów, które musimy rozwiązywać.
        Owszem kilka godzin po zebraniu, na e-mail przyszła „rekrutacja wewnętrzna” na zwolnione stanowisko, z umową na 2 lata.
        Problem w tym, że minimum 2 lata trwa wdrożenie się do pracy. Pełną „operatywność” uzyskuje się mniej więcej po 5.
        Cóż, ja nie dziwię się, że „czasy zrobiły się schizofreniczne”, a jak dla zwykłych ludzi miały się nie zrobić ?
        System zrobił się „chory”, a wybór PIS, Orbana, Trumpa czy Brexit jest już tylko tego logiczną konsekwencją.

  3. Przeżyłam już niejedną polityczną rozpierduchę i to mnie tak nie rusza. Wierzę, że w kolejnych wyborach będzie lepsza frekwencja. Płaczę nad dziećmi, które giną, nie wiem w imię czego, w tej Syrii. Nie mogę cieszyć się Świętami, gdy po ich zakurzonych policzkach spływają łzy. Wojna mnie przeraża.

    1. Niestety często ostatnio pojawiają się jakieś preteksty, a pod osłoną nocy albo pod nieuwagę społeczeństwa przyjmuje się na szybcika niedopracowane ustawy.

    1. Ale jak włączy się radio, weźmie gazetę do ręki, czy próbuje pobuszować w necie, to i tak człowiek wszystko wie. 🙁 Nie ucieknie się od tych wiadomości.

  4. Aniu, z okazji Świąt życzę Ci zdrowia, spokoju i szczęścia, a w Nowym Roku mnóstwo weny i aby Twoje książki sprzedawały się w milionowych nakładach 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *