Przedświąteczny amok

Jestem w przedświątecznym amoku. Latam jak kot z pęcherzem. Dosłownie. Domyślam się, że nie tylko ja.

Wreszcie pobiegłam po prezenty. Wiadoma sprawa, że zawsze w magiczny sposób zjawiają się pod choinką, ale trzeba tę magię wspomóc. Tradycyjnie mam największą zagwozdkę z mężem. W ogóle z chłopami. Bo co im kupić?

Ostatnio w jednym ze sklepów zgadałam się z ekspedientką.

– Pani, oni to tylko narzędzia albo części do samochodu! – powiedziała, podzielając moje rozterki prezentowe.

W tamtym roku mąż pod choinką znalazł młotek. Zawsze na pytanie, co byś chciał od Mikołaja mówił, że młotek, więc dostał czekoladowy. Od tamtej pory nie wspomina o młotku, więc mogę przyjąć, że w tej kwestii jest usatysfakcjonowany. Teraz nie mówi nic (na wszelki wypadek nie wymienia innych narzędzi). To znaczy wspomniał, żeby mu dać pięć stówek, to on sobie sam coś kupi. Pięć stówek?! A czy on nie wie, że żona „artystka” i taką sumą nie dysponuje? Jak ja bym miała wolne pięć stówek… ech. No, ale nie mam, więc nie dostanie.

Już prawie dla całej rodziny mam drobiażdżki, zostali jeszcze tylko faceci, z Nutusiem włącznie. Dzisiaj mam zamiar to zakończyć i zabrać się za opracowanie jakiegoś menu. U nas w tym roku na święta będzie pełna chata. Synowie Sławka, Jajo z amerykańskim chłopakiem, teściowie, rodzice, dwa koty i oczywiście babcia. Choinka już kupiona stoi na dworze i czeka na Jajo. A bombki czekają, aż je ktoś umyje z błotka, bo przecież dryfowały w wodzie w piwnicy.

A jak u Was? Też gonitwa za wczorajszym dniem?

*

*

PS  Aha! Gdyby ktoś był zainteresowany, to dzisiaj o 22.00 (po Serwisie) będzie mnie można posłuchać w Radiu Gdańsk. Oczywiście on-line również. 🙂

31 thoughts on “Przedświąteczny amok”

  1. No i to są prawdziwe Święta – cała rodzina przy świątecznym stole (wyzwanie ale i radocha) juz zazdroszczę bo u nas kameralnie.
    Z prezentami tez nie mam zagwozdki bo pan małżonek po pierwsze nadal jest fanem Gwiezdnych Wojen (zwłaszcza w zeszłym i tym roku duże ułatwienie) po drugie lubi muzykę elektroniczna i z każdej płyty sie cieszy. Kot dostanie jakaś ekstra przekąskę bo ubrać sie nie da a na zabawki sam poluje.

    1. Ja mojemu w tamtym roku (oprócz młotka) kupiłam fajną koszulkę z bohaterami z „Gwiezdnych wojen”. Podoba mu się, bo nosi. 🙂 🙂

  2. Prezenty gotowe 🙂 w domu sajgon po remoncie w pokoju Młodej…ja nie wiem jak ja się do świąt ogarne 🙂

  3. W weekend bidżis będę robiła,dzisiaj kapuchę i mięcho dokupię….szynka zamówiona,sprzątanie….pies leje i kupa gdzie chce…więc spuszczała się nie będę 😉

  4. Na Szczycie zawsze wszystko na luzie, ale przed świętami wpadam w stan, że wszystko muszę mieć przygotowane znacznie wcześniej (nietypowy dla mnie). Obecnie z listy zostały mi już tylko pierniki, z którymi jakoś nie umiem się wyrobić 🙂

  5. Co roku sobie obiecuję, że nie będę kupować prezentów na ostatnią chwilę, ale co roku mi się to nie udaje ;p i też nigdy nie wiem, co kupić…

  6. Notka nie tylko „na czasie”, ale dowcipna i pełna inspiracji. A u mnie piszą listy do Aniołka, więc wiadomo, co Aniołek przyniesie pod choinkę.
    Zasyłam serdeczności.

  7. Nie ogarniam Świąt. Nie mam prezentów, bo nie mam kasy. Czyli będę miała 4 dni na zakup podarków.
    Porządków nie zrobiłam, bo jestem w nastroju nicmisieniechce. Okna Dzieciom umyłam, to sobie nalepki świąteczne poprzyklejały.
    Czas chociaż obmyślić menu… tylko że ja ostatnio nie mam głowy do wymyślania nawet codziennych obiadów.

    1. Ups. To faktycznie jesteś w proszku. Ja dzisiaj też dwa okna umyłam, ale nie chcę liczyć, ile mi jeszcze zostało. Pozostałe pewnie odpuszczę. 🙂

      1. I nie myj – jeszcze sie na święta przeziębisz! I tak szybko jest ciemno i nie widać umyte czy nie. Umyjesz na wiosnę – bo wiosną będzie przypływ energii.

  8. Za mną właśnie cała sobota biegania za prezentami,a to jeszcze nie wszystko… a co roku obiecuję sobie że prezenty kupię wcześniej, a potem kończy się to jak zwykle 😉

  9. My już któryś raz z kolei mamy taką tradycję, która może trochę odziera święta ze swojej magiczności, ale wydaje się bardzo praktyczną. Dorośli losują swoje imiona, a następnie na osobnej kartce zapisują, co chcieliby dostać w prezencie do określonego wcześniej budżetu. Może nie jest to tak do końca „magiczne” czy „świąteczne”, ale bardzo praktyczne. Oczywiście, zasada ta nie dotyczy dzieciaków, chociaż też w jakimś stopniu budżet bywa ograniczony (zdroworozsądkowo…) a i list do Aniołka czy tam Mikołaja się znajdzie ;).

  10. Właśnie! Odkąd tylko pamiętam mam problem z prezentem dla facetów, bo właśnie oni tylko narzędzia! Nie dość, że się na nich żadna baba nie zna, to ceny są przerażające. Za mechaniczny śrubokręt (wkrętaka podobno to się nazywa) dać 300 zł???

  11. Widzisz w jakim ja jestem amoku? Dopiero czytam twoje wpisy. Fuchę wzięłam malutką i jeszcze wieczorami muszę trochę popracować. Tylko do dziś. Prezenty kupione. W tym roku zrobiliśmy losowanie i miałam kupić tylko jeden prezent dla dorosłego i jeden dla syna.

  12. Słuchałam w radiu zaparcie i wysłuchałam wszystkiego. Ja też mam zawsze problem z tymi chłopami. Zwykle to się kończy na tym, że skarpetki dostają.☺

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *