Spadające gwiazdy

Lubicie patrzeć w gwiazdy? Ja uwielbiam bezchmurne niebo upstrzone światełkami. Zawsze mam wrażenie, że to stado świetlików, takie to małe. A kiedy byłam dzieckiem, powtarzano mi, że gdy widzę spadającą gwiazdę, to mam pomyśleć życzenie. Podobno wtedy ma się ono spełnić.

źródło pixabayI nieważne, co to za światełko spada z nieba. Zawsze można wierzyć, że to gwiazda i wypowiedzieć życzenie.

Podobno w najbliższy piątek (12 sierpnia) będzie widoczny na niebie rój meteorów − Perseidów. Niestety meteory opadają bardzo szybko, więc warto już teraz przemyśleć swoje życzenia.

Jest jednak warunek, by się spełniło, trzeba mieć czyste serce. Macie takie?  Trudna sprawa, nie? Ale zawsze listę życzeń warto mieć w zanadrzu.

Od razu zaczęłam główkować i niestety doszłam do smutnej konkluzji. Jeszcze nic nigdy nie spadło mi z nieba. O, przepraszam, skłamałam, kilka razy narobił na mnie ptak (nawet niedawno), a to przecież właśnie z nieba poleciało. Coś więc dostałam.

Oczywiście ja tu sobie chichy-śmichy urządzam, a wiadoma sprawa, że lepiej jak człowiek sam na wszystko sobie zapracuje. Wtedy i satysfakcja większa, i garb kształtniejszy.

Do piątku jeszcze dwa dni, można przemyśleć swoje marzenia. Ja muszę przyznać, że moje marzenia się spełniły. Albo może inaczej: spełniają się cały czas. Gdyby mi ktoś piętnaście lat temu powiedział, jak będzie obecnie wyglądało moje życie, zaśmiałabym mu się w twarz. Bo jakże to? Że ja niby odważę się wyjść poza szufladę? Że zakocham się jeszcze? Że cudnego męża mi los podeśle i w ramach promocji dorzuci domek z czerwonymi pelargoniami w oknach. Mnie? MNIE?! Nie będę wspominać, jak wtedy o sobie myślałam i jak się czułam, bo to już za mną. A niczego nie żałuję, nawet tych złych momentów, bo dzięki nim potrafię się cieszyć widokiem kolorowej łąki, zielonych czy żółtych pól, zapachem mojego męża i uśmiechem córeczki. Bo życie jest naprawdę cudne, nawet jak podrzuca od czasu do czasu jakieś kłody pod nogi.

Ja oczywiście na te spadające gwiazdy popatrzę, ale nie będę ich absorbować swoją osobą. Może ktoś ma jeszcze niespełnione marzenia, więc niech korzysta do woli.

Będziecie obserwować niebo?

0 thoughts on “Spadające gwiazdy”

  1. Jak jeździliśmy z małymi wnukami na Mazury to wraz z nimi obserwowaliśmy to zjawisko i pamiętam jak wnuk z bijącym sercem mi wyznał -Dziadek to lepsze niż kreskówki

    1. Fajnie też mieć lunetę. Kiedyś chciałam kupić w prezencie Sławkowi, ale w sumie nie znam się na tym, a ich ceny powodowały zawrót głowy. 🙂

  2. Jeśli pogoda nam pozwoli to znajoma ma zamiar sprawdzić swój aparat gdyż niedawno zakupiła sobie statyw i czeka na okazję by nie zawahać się go użyć, a że trzeba w tym celu jednak udać się za miasto, najlepiej dobry kawałek to… pewnie będę robić jako kierowca 🙂

  3. Polowanie na perseidy to od kilku lat mój rytuał – rozstawiam na środku ogrodu leżak albo hamak na stelażu, okrywam się kocem (no bo sierpniowe noce bywają chłodne) i liczę ile spadnie gwiazd tylko dla mnie. Pod ręka mam lampkę białego wina… ech nie mogę się doczekać, oby tylko niebo było bezchmurne…
    Aniu, a czy wiesz, że jak ptak… z góry na człowieka to też dobra wróżba? Pamiętam lata temu w drodze na ważny i trudny egzamin narobił mi centralnie na czubek głowy – musiałam wrócić do domu, o mało nie spóźniłam się na uczelnię. Egzamin zdałam koncertowo – jak nic za sprawą „tego” co zleciało mi z nieba na łeb 😉
    Życzę ci aby gwiazdy spełniły wszystkie Twoje marzenia. Albo chociaż jedno – NAJWAŻNIEJSZE 🙂

    1. Wiem, że z ptakami tak jest, więc nawet się cieszę, jak we mnie trafią. 🙂 🙂
      A pomysł z leżakiem świetny. Oby pogoda dopisała. 🙂

  4. Bardzo, bardzo mocno wierzę w moc sprawczą spadających gwiazd 🙂 W tamtym roku, o tej porze, obserwowałam perseidy i pomyślałam sobie jedno wielkie, bardzo ważne życzenie. Spełniło się co do joty, a jeszcze w dodatkowym pakiecie dostałam kilka małych, ale równie ważnych, radosnych niespodzianek 🙂 Wierzę, że tamta spadająca gwiazda zabrała z mego życia wszystkie wcześniejsze smutki i złe chwile dając w zamian miłość, radość, poczucie szczęścia i tak upragniony spokój. Dostałam wszystko, o czym nie śmiałam wcześniej marzyć, a teraz jest pięknie. Dlatego i ja nie będę już zawracać głowy żadnej gwieździe 🙂 Niech inni teraz poproszą o swoje szczęście i niech będzie w nich tyle radości i spełnienia, ile jest teraz we mnie 🙂 Miłego dnia 🙂

  5. Witojcie, Kumo Anno 🙂
    No, dyć te ptaszyska tak mają, że srają gdzie popadnie, nawet na mundre łepetyny, a szczególnie na te rozczochrane 🙂 No i bardzo dobrze 🙂 Przeca durnowatych to i ptak ominie 🙂 Moja Marynka wierzy, że te gwiazdy to nie mają nic innego do roboty, ino jej zachcianki durnowate spełniać. A przeca jak się sam człek do roboty nie weźmie i Losowi nie pomoże, to żadna smarkulowata gwiazda tyż nic sama z siebie nie zrobi. Ech… tylu na tym Panbóckowym świecie reuma… tfu,romantyków, czy cóś… Ale dyć to i dobrze, bo ten marzyciel lepszy od głupola jakiego, co to tylko patrzy, jak drugiemu dosrać, coby łba i dupska za czystego nie miał, a sam z siebie utytlany po pachy. Niech żyją romantyki, marzyciele i srające ptaszyska, bo na to ich Pnabócek stworzył 🙂 Dobrego dnia, Kumo i wszyściuchne mundre ludziska 🙂

    1. Kumo, rozczochrana łepetyna to pewnie gniazdo przypomina, więc sroją, choć podobno zły to ptak, co własne gniazdo kale. 😉 🙂
      Dobrego! 🙂

  6. Jak wiesz, ja ostatnio próbuję wielu rzeczy, które mogą mi pomóc spełnić moje marzenie! Dziękuję za informację i mam nadzieję, że nie zapomne patrzeć w to niebo 🙂 Nie do koca mam czyste serce, ale czy jest kto je ma? 🙂
    Ostatnio podziwiałam rozgwieżdżone niebo wracając z Częstochowy w sobotę 🙂

    1. No właśnie, najtrudniejsza sprawa z tym czystym sercem, ale może ten, kto o tym decyduje nie jest pedantem i jakieś lekkie zakurzenie przejdzie. 🙂
      Trzymam kciuki za Twoje marzenie. 🙂 Pamiętaj, to się da! 🙂

  7. Pomarzyć piękna rzecz – myślę zawsze widząc kominiarza, spadające z nieba coś (poza ptasimi koprolitami chociaż to wg mojej babci też wróży szczęście) lub wysyłając totolotka 🙂 A z tymi kłodami pod nogi to jednak zależy od rozmiaru kłód. Pozdrawiam.

  8. W zeszłym roku oglądałam. Pamiętam że leżeliśmy w jakiejś zatoczce Renu z dala od miasta…. z dość sporą grupą innych osób, które również znalazły drogę do tego miejsca… Jak byłam nastolatką byłam zafascynowana astronomią, teleskopami, czarnymi dziurami, gwiazdami i w ciągu roku często leżałam na leżaku (nawet w styczniu) gapiąc się w niebo. Niesamowite zjawisko.

  9. Pięknie! Tak trzymaj, z tą radością życia i chwytaniem marzeń!
    Mam bardzo podobnie – moje też wszystkie się spełniły, a gdyby mi ktoś 10 lat temu powiedział o tym, jak wyglądać będzie moje życie, to spadłabym z krzesła. A i złych momentów nie żałuję, tak jak to napisałam w „Jesieni…” to one doprowadziły mnie do tego miejsca, w którym jestem dzisiaj 😉

  10. Jasne 😀 uwielbiam zapatrzyć się w gwiazdy- mam swoje ulubione konstelacje 😀 min. Delfinka czy też Plejady 😀

    Życie zaczęło mnie rozpieszczać, więc oddaje gwiazdy dla tych, którzy czekają na swoje spełnienie 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *