Nie zdążyła wysiąść

Jajo w tym tygodniu wróciło z wojaży po rodzinnym mieście. Odwiedziło rodzinę. Oczywiście wracało z wałówką zapakowaną przez babcię. Wiadomo, że babcie dbają o wnuki, a nie daj Boże, wnuczka by pomarła z głodu w pociągu. Na szczęście dziecko wszystkiego nie zjadło i przywiozło matce bułeczkę z serem i, jak to mówią na Kociewiu, z krostami (czyli rodzynkami).

Jajo stęskniło się za mamusią. Uściskało rodzicielkę, a potem zaczęło opowiadać. Zresztą już z pociągu do mnie pisało, że jej powaga została wystawiona na próbę. Podobno jakaś kobitka pomagała wsiąść swojej mamie do pociągu. Weszła z nią do przedziału. Bagaż włożyła mamusi na półeczkę. A pociąg najspokojniej w świecie ruszył w siną dal. Kobieta w krzyk:

– Zatrzymać pociąg!

Ludzie oczywiście się wystraszyli, bo w dzisiejszych niespokojnych czasach takie zachowanie od razu budzi lęk, a za lękiem maszerują przecież najczarniejsze scenariusze.

Przybiegł konduktor, a kobieta histerycznie wydziera się do niego, że pociąg trzeba zatrzymać. Zanim logicznie wytłumaczyła, o co chodzi, pociąg w najlepsze oddalał się od jej stacji. Konduktor więc kategorycznie się sprzeciwił i kazał jej wysiąść na następnej stacji.

– A za ile następna? – pyta kobieta, ale nie wywiesza jeszcze białej flagi. O, nie!

– Za czterdzieści minut.

I w tym momencie nastąpiło jakieś zwarcie w mózgownicy, bo kobieta w lament. Pasażerowie się usunęli, bo to mało widowiskowe, a ona wyciąga telefon i dzwoni. Do kogo? Do męża! I co? Trzeba mu nawtykać. Bo kto jest winien całej sytuacji?! Wiadomo. Mąż.

Jajo mi to opowiada, śmiejemy się, ale oczywiście żal kobiety. Potem coś tam gadamy, a Jajo nagle stwierdza:

– Ta kobieta to tak jak ty.

– Jak to ja? – dziwię się. – Ja bym nie wrzeszczała. Ja bym od razu płakała.

– No, ona też płakała. Siedziała na korytarzu i całą drogę do następnej stacji ryczała.

I co? I pewnie, żebym sobie płakała, bo kto mi zabroni, nie? Ale sytuacja głupia, to trzeba przyznać. Wsiada człowiek, by odprowadzić mamusię, a wysiada kilkadziesiąt kilometrów dalej. Dobrze jeszcze gdy nie spieszy się do roboty i za chwilę ma pociąg powrotny. A jak nie? To pozamiatane. 😆

 

0 thoughts on “Nie zdążyła wysiąść”

      1. A nie wiem. Jajo nic nie mówiło. Może konduktor okazał się wyrozumiały. 🙂 Nawet nie wiem, czy ta kobieta miała przy sobie torebkę i pieniądze.

  1. Kiedyś opowiadano dowcip jak to grupa młodych ludzi odprowadzała kolegę na pociąg bo do wojska jechał – oni pojechali tym pociągiem a on gonił pociąg i w rezultacie został na peronie – coraz cześciej sie dowiaduje, że najlepsze dowcipy są z życia wzięte. To sie tyczy rownież książek i filmów.
    I warto poczytać jak Joanna Chmielewska goniła pociąg!

  2. 🙂 cóż, miała widać kobieta fantazję 🙂 i wierzyła w kolej naszą, że powolna i nieśpieszna, i że zdąży wysiąść… i masz ci – -t niespodziewajka taka 🙂

  3. Oj tam, mogła to potrakotwać, jak ciekawą przygodę, a nie lamentować….wszystko może się zdarzyć. Wakacje są. A tak? Mama pewnie poradziłaby sobie z tym bagażem (zawsze powtarzam, niech każdy sam dwiga swoje ciężary!) a tak- ma wyrzuty, że przez nią córeczkę przewieźli za daleko 🙂
    haha, przygoda! I po co ten płacz…

  4. Ja kiedyś wsiadłam do złego pociągu i wyskoczyłam gdy ten zwolnił przed semaforem. Później żałowałam bo mogłam dojechac do jakiejś stacji i wrócić pociągiem. A tak wracałam przez las na piechotę wzdłuż torów. Wydawało mi się, że to całkiem blisko a szłam 3 godziny… w mini i na obcasach…

  5. Kiedyś nagminnie, idąc do swego domu wchodziłam do klatki, wdrapywałam się na drugie piętro, objuczona siatami, wózkiem i z dzieckiem pod pachą, a tam dopiero pod drzwiami mieszkania byłam bardzo zdziwiona, dlaczego w ciągu paru godzin zmieniły one kolor z brązowych na białe. No tak. Pomyliłam klatki. Teraz mylę przystanki.Wysiadam zwykle o dwa, trzy dalej. Mój rekord, to następna miejscowość, kiedy ocknęłam się, bo coś mi się krajobraz za oknem nie zgadzał. Już się nawet nie dziwię samej sobie. Ale za to, jak dobrze i szybko poznaję Warszawę 🙂

  6. Chyba całkiem jestem pozbawiona poczucia humoru, bo mnie ta sytuacja wcale nie bawi. Skoro kobieta całą drogę ryczała, to chyba jej się spieszyło.
    Ja kiedyś zdrzemnęłam się w pociągu i w dodatku byłam pewna, że on do Gdyni jedzie. Poza tym źle się czułam, więc nie zdołałam drzwi otworzyć, żeby wysiąść na czas i dojechałam do Wejherowa. Problem polegał na tym, że z Gdyni to ja miałam do Wroc.jechać. A następnego dnia do pracy. A tak to pojechałam do Wroc. pociągiem parę godzin późniejszym i z dworca do dom, prysznic, kawa i do roboty. Nie, ja nie płakałam, bo wiedziałam, że będę miała czas, żeby przebukować bilet i jakoś do roboty zdążę, ale ta pani mogła być w dużo gorszej sytuacji, więc jak to czytałam to mi się jej szkoda zrobiło…

    1. Mnie też szkoda, bo pewnie też bym płakała. Ale z drugiej strony wrzaski przez telefon na męża, to już chyba jest zabawne – czarny humor, ale humor. 🙂

  7. Kilka razy zdażyło mi się przejechać stację metrem 🙂 Kiedyś często podróżowałem pociągiem z Warszawy do Poznania , nie raz widziałem podobne sytuację . Niestety , najbliższa stacja to Kutno ,około 1,5 godziny jazdy . Dziwiłem się, jak można być tak lekkomyślnym by nie zdawac sobie sprawy że pociąg może w każdej chwili ruszyć .

  8. Z jednej strony- wesoło, z drugiej patrząc nie chciałabym się znaleźć w takiej sytuacji. Chyba, że nie miałabym żadnych zajęć, zobowiązań- wtedy niespodziewana wycieczka mogłaby być ciekawa 😉

    1. No, ja też. Właśnie dlatego pisałam, że jak kobietka spieszyła się do pracy, to pozamiatane. Też bym wtedy usiadła i płakała, ale jeżeli nie miała tego dnia żadnych zobowiązań, mogło to się okazać potem ciekawą przygodą. I tak pewnie za jakiś czas na wszelkich imprezach będzie to opowiadać, a wszyscy będą się śmiać. 🙂

  9. ludzie lubią dramaty i jęczeć 😀 w końcu konduktor nie kazał kupić jej biletu a z mamusia mogła spędzić gratisowe 40 minut 😀 😛

  10. No cóż, ciężka sytuacja. Trzeba było użyć hamulca awaryjnego i uciekać co sił, by nie płacić kary za użycie tegoż. Znam z doświadczenia z lat studenckich, hahaha ;-).

      1. No wiesz, raz się tam przysnęło w drodze na uczelnię, a że pociąg tylko się zatrzymał, drzwiami zamachał i chciał dalej jechać, no to trzeba było jakoś z niego uciec :D.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *