Po tatusia

Dzisiaj będzie bardzo krótko, bo znów muszę wyruszyć w trasę. Tym razem samochodem. Jedziemy do Szczecina odebrać tatę ze szpitala. Krótko leżał, na szczęście. I tak a propos interesu z papierem – nie udał się, w szpitalnych toaletach go nie brakowało, więc tatuś wraca z całym zapasem do domu.

Mamy dziś ponad 300 km do przejechania w jedną stronę, a jeszcze trzeba będzie wieczorem wracać. Ale cieszę się, że tata idzie dziś do domu. Co prawda jeszcze z cewnikiem, ale nie ma jak to w domu. W szpitalu potrzebne wolne łóżko, następni pacjenci czekają w kolejce. Wiadomo, jak jest w polskiej służbie zdrowia. Ale dziś na nikogo nie narzekam. Tatusia mi ładnie „podziurawili” i poskładali w całość, więc się cieszę. Nie wiem, czy będzie miał jakąś dietę, ale upiekłam mu coś słodkiego, bo to łasuch nad łasuchy, chociaż chudziutki, taki niewypasiony. Znów zaszalałam z rurkami, bo taka pozytywna energia mnie rozpierała. Zrobiłam więcej, bo moje jajo i mój kochany mężuś też nie pogardzą małym co nieco. Teraz zrobiłam część z kremem toffi jak poprzednio, a część z kawowym. Kupiłam w puszce masę kajmakową o smaku kawy. Nie wiem, jak wyszło, ale mam nadzieję, że będzie moim łasuchom smakować.

Mama przez prawie wszystkie dni pobytu taty w szpitalu nie spała. Tak przeżywała. A ponadto nie przywykła do pustego łóżeczka. Wiadomo, że najfajniej, jak się można przytulić do kochanego ciałka (nawet jak takie chudziutkie i kościste). Cieszę się więc podwójnie. Śmieliśmy się z tatą, że teraz mama będzie dla niego „grzeczna” i przez jakiś czas nie będzie mu składać propozycji typu: „chcesz z liścia?”, „chcesz kopa?”, „chcesz z łokcia?” i z czego tam jeszcze moja mama rozdaje „pieszczoty” nie pamiętam. Tata obstawia dwa dni, ja trzy. Mama da radę, dzielna z niej babka, wierzę w nią! Teraz tata ponadto ma haka, zawsze może zagrozić, że idzie na kanapę. To argument nie do zbicia.

Kocham tych moich „staruszków”, co tu więcej pisać.

No, a teraz w drogę!

0 thoughts on “Po tatusia”

  1. Mój mąż też jest chudy i kościsty:)Fajnie,ze Twój tata wraca,a ruruki pewnie zje z apetytem,bo smacznie wyglądają:)Ja ostatnio znowu zrobiłam sobie ser żółty:)Wyszedł mi prawie bez grudek,znalazłam na niego sposób:)

  2. Pozdrowienia i uściski dla Taty!!!!!!! 🙂 i całej rodzinki 🙂 Również i ja z utęsknieniem czekam na bardziej kulinarne wpisy i zdjęcia (może i mnie znów wena trówcza najdzie… bo ostatnio tylko zwykły placek piernikowy zmajstrowałam…)

  3. Czesc Ania. Czytam twoj blog od ponad miesiaca i fajnie sie bawie. Przynajmniej wiem co u rodzinki sie dzieje. A tak na serio to trzymam kciuki za wujka, niech wraca do zdrowia. A z takim wsparciem i poczuciem humoru pewnie niedlugo bedzie w formie;-) Pozdrowienia dla calej rodzinki. Zycze wyygranej w konkursie.pa kuzynka

    1. Super, że tu wpadłaś, cieszę się bardzo. Właśnie tatę przywieźliśmy do domu. Całą rodzinka Ciebie ściska i pozdrawia 🙂 Odzywaj się tutaj czasami, to będę wiedzieć, że jesteś 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *