Relacja (prawie) na żywo

Ten wpis robię na gorąco w pociągu do Warszawy. Jest piątek, godzina 6.30. Niestety czytacie go dopiero dzisiaj, ponieważ nie miałam w akademiku dostępu do internetu. Wpis robię na gorąco, jak reporter z pierwszej linii frontu strajku.

Jest „czarny piątek na kolei”.

Tak właśnie zastanawiam się, czy nie powinnam zmienić tematyki swojego blogu na podróżniczą. Gdyby polska kolej szukała blogera, jestem do usług. Chociaż nie… Kolej mnie nie zechce, oni chyba mnie już nie polubią.

Teraz jestem w przedziale. Słuchajcie, mam nawet dostęp do prądu, więc mogę na bieżąco pisać. Bez gniazdka nie dałabym rady, bo mój staruszek (ale wierny druh) laptop inaczej nie działa.

No, więc siedzimy sobie zespół wespół z pasażerami i czekamy na to, co się ma wydarzyć. Pan konduktor elegancko przedstawił przez radio, o której zatrzymujemy się na poszczególnych stacjach. I ku naszemu ogólnemu zdziwieniu nic nie powiedział o strajku. No, to odetchnęliśmy. Poszli kolejarze pewnie po rozum do głowy! Ale nie! To tylko podpucha! To taka ironia była! Żarcik taki. Dopiero do mnie dotarło! Bo właśnie konduktor sprawdzający bilety, potwierdził dwugodzinny postój na stacji Tczew. Ja z natury jestem spokojny człowiek, szczególnie jak mi nikt po odciskach nie chadza. Ale dzisiaj to panowie kolejarze mam ochotę was pier… w czułka.

W czwartek minister błagalnym głosem prosił, żeby nie strajkowali? Prosił? A oni co? No, dobra w zamian obiecali, że nie wyłączą ogrzewania. I powiem Wam, że na razie dotrzymują słowa, bo jest ciepełko. Prądu też nie wyłączyli i toalet chyba też nie zamknęli. Światło jeszcze jest, tlen również. Już zaczynam się rozglądać za darmowymi gorącymi napojami, o których mówiono w czwartek w telewizji. Obiecywano, że pasażerowie je dostaną. No, to czekam. Jest cisza. Nic się nie dzieje. Ja jako spokojny człowiek nie gryzę jeszcze fotela. Konduktora nie widać, już zniknął, kiedy pociąg stanął. Cwaniaczek. Boi się, że mu pasażerowie tętnicę przegryzą. A wszystko to podobno w imię ulg dla kolejarzy emerytów, co by mogli ze zniżką pierwszą klasą sobie podróżować. I jak tu brzydkimi wyrazami nie rzucać? A ci emeryci kolejarze pewnie siedzą teraz w ciepłych kapciach przed telewizorami, kakao popijają i śmieją się do rozpuku z tych idiotów, którzy musieli dzisiaj pociągiem…

O…, coś się dzieje… Właśnie przyjechała pani kelnerka z herbatką i kawką. Pytamy czy na koszt firmy, bo przecież w telewizorze mówili, że dostaniemy! No, i jak myślicie? Pani odpowiedziała: „Jeszcze nie. Może za dwie godziny.” I co? Telewizja kłamie?! Cwaniaki, najpierw nas przetrzymają, napoją za naszą kasę, a potem, kiedy ciśnienie nam skoczy, zaproponują kawkę. A ja wtedy pier… ich kawkę. Pani poszła z wózeczkiem dalej. Nikt nic nie kupił. Znów cisza. Słychać tylko uderzenia o klawiaturę. Nie tylko moją, bo obok siedzi pan, który też klika. Może pisze również relację na gorąco dla potomnych. Aha, słychać jeszcze szelest przewracanych kartek w książce. Drugi pan czyta. Wszyscy jesteśmy spokojni, opanowani, normalnie, kulturalni ludzie, którzy niejedno już na kolei widzieli. Jest 7.22, więc jeszcze sobie postoimy.

I znów się dzieje! Przyszedł konduktor w kurteczce, zakrył mundur chyba po to, żeby go nie zlinczowano. Poinformował półgębkiem (prawie jak tajniak), że o 8 będzie nam „wydawana herbata”. A jednak! Telewizja nie kłamie! Przywrócono mi wiarę w media. Teraz czekam na herbatę. Jeszcze pół godziny! Dam radę. Mam wprawę w takim czekaniu, dwa tygodnie temu ten sam pociąg też miał dwie godziny opóźnienia, ale wtedy z innego powodu.

Nie chcę nic mówić, ale jest 8.00, a tu herbatki nie widać! Zaraz my pasażerowie ogłosimy strajk, wyciągniemy styropian z plecaczków i będziemy okupować wagon. Albo głodówkę zarządzimy. Chociaż, głodówkę, to może nie… Mam kanapkę w torebce. Tylko potrzebuję do niej herbatki!

8.15 i nic!

No, i stało się jednemu panu nerwy puściły: „No, kur… w dupach im się poprzewracało! Kur… Popier… kolej”. Nie cytuję całej wypowiedzi, bo bardzo niecenzuralna była. Rzucił mięchem i gdzieś poszedł. No, niech lepiej konduktorzy teraz się schowają w swoim przedziale. Ciekawe, czy zamknęli się szczelnie, zasłonili zasłonki i udają, że nikogo nie ma? A przed drzwiami wkur…zeni pasażerowie dobijają się do nich żądni krwi jak zombi w horrorach.

Właśnie wyłączyli nam światło! Ale prąd w gniazdku i tlen w powietrzu nadal są! Ciepełko również. W zasadzie jest widno. Żyjemy. Ale co to za życie bez gorącej herbaty i w dodatku darmowej i obiecanej…

Zjadam banana. Staram się racjonować wyżywienie. Nie wiadomo, ile to jeszcze potrwa.

8.20 znów przeszedł konduktor: „Za chwilę pani z herbatką przyjdzie” i zniknął. Nikt mu nie przegryzł tętnicy, wkurzonego pana akurat nie było. Jak będzie miał szczęście, to dopadnie go na korytarzu. Czekamy. 8.30. Nic. Tylko nadzieja, że za pół godziny ruszymy.

8.40. Jest pani z wózeczkiem: „Kawka, herbatka dla państwa w ramach poczęstunku?” Boże, nie spodziewałam się aż takiego dobrodziejstwa! Oczywiście, że chcę, to ja poproszę kawkę i z mleczkiem (jak szaleć to szaleć). Pani chciała dać nawet cukru, prawie wzięłam, ale przecież nie słodzę. A do herbatki była cytrynka! To nic, że w płynie. Nie, no szacun! Teraz to ja te dwadzieścia minut, które zostały do odjazdu spokojnie wytrzymam. Tak to ja mogę. Siedzę jak gość w ciepełku, z kawką, laptopem. Jeszcze jakby WIFI mieli, to ja mogę być etatowym zakładnikiem strajkujących kolejarzy. Kanapki sama sobie przyniosę.

8.41 na sąsiednim torze pojawił się jakiś pociąg. Normalnie! Wjechał! Więc może my też zaraz pomkniemy po torach?! Jest wiara. Wszyscy się ożywili. Jednak nie… 8.50 i ciągle stoimy. Chlipiemy gorące napoje. 8.55. Na sąsiednim torze znów przemknął pociąg. My stoimy.

8.58. NIC. Napoje wypite, znów robi się nerwowo. Może to przez tę kawę. Trzeba było wziąć herbatę.

8.59. Bez zmian. Stoimy.

9.00 Ruszyliśmy!!! Jedziemy! Boże, jak pięknie nasz pociąg sunie po torach! Tak toczy się, toczy, turkoce i puka… I jaka punktualność! Dwie godziny to dwie godziny!

11.29. Cały czas jedziemy. Zawrotna prędkość (wyświetla się informacja nad drzwiami do wagonu) – 30-40-50 km/h. No, ale nie marudzę, toczymy się.

13.02. Radość minęła. W wagonie (bo to bez przedziałów) wrzeszczy stado gimbusów. Na wycieczkę jadą. W głowie mi huczy. Zaraz będę kopać i gryźć!

13.20. Dzieciaki odkryły, że siedzenia mają regulowane oparcia. Teraz wszystkie próbują je rozkładać i wrzeszczą „Jak to się robi?!”. Opiekunowie chyba mają stopery w uszach. Nie reagują. Zaczynam nie lubić dzieci!

14.00 Znów stoimy. Trwa to 15 minut, ale ja mam dość.

14.35. Meta. Warszawa Centralna! Udało się! I jak mi ktoś będzie próbował wmówić, że w 2015 roku pociąg z Gdańska do Warszawy będzie jechać tylko 3 godziny, to chyba zabiję go śmiechem! Dziś nienawidzę kolei i pociągów! Pieprzę kolejarzy emerytów i tych nie-emerytów również. I ich zniżki na pierwszą klasę! Stanowczo i dokładnie!

 

 

P.S. Muszę dopowiedzieć, że w niedzielę kolejarze się zrehabilitowali. Wróciłam do domu pociągiem bez opóźnienia! Ani jednej minuty!

 

 

* zdjęcie z Wikipedii (autor: Topory)

0 thoughts on “Relacja (prawie) na żywo”

  1. To ja chyba muszę jeszcze raz zagłębić się w temat srajku na kolei,bo myśłam,że to pracownicy strajkują,żeby im pensje podnieśli.Wtedy nic bym do strajku nie miała,ale jeśli jest tak jak piszesz,że chodzi o emerytów i zniżki dla nich na pierwszą klasę,to też mi się to nie podoba.

      1. Co do emerytów to bym się zastanowiła.Bo na słowo „emeryt”mam uczulenie.Emeryci tyle się napracowali,ale teraz jeszcze pracują czasem nawet na 2 zmiany.Mimo emerytury przyjmują się na nowe stanowiska pracy,zajmując tym samym miejsce np.młodym,którzy chcieliby założyć rodziny,znaleźć pracę.Często emeryci ewidentnie lecą w kulki w pracy,a tych młodszych się goni,jak jakąś tanią siłę roboczą.To jest długa dyskusja…

        1. Też mnie to w kurza. Szczególnie, jak ktoś korzysta z przywileju i idzie na wcześniejszą emeryturę, a potem normalnie pracuje. Rozumiem, że emerytury małe, ale jeżeli korzysta z przywilejów, to z pełnymi tego konsekwencjami. A jak mu mało, to niech normalnie pracuje jak każdy bez wcześniejszego przejścia na emeryturę. Młodzi nie mają pracy. Pracodawcy bardziej opłaca zatrudnić się emerytów. A policjanci i żołnierze, którzy mając 35-36 lat i przechodzą na emerytury? Staruszki! Na szczęście im trochę wydłużono. Szkoda się denerwować, taki ładny śnieżek za oknem 😉

    1. Ostatnio niestety ciągle jestem w podróżach, co widać po moich wpisach. Ale już się szykuję do działania. Będziemy po tatę jechać do szpitala, to mu chyba rurki z kremem zrobię, bo były przepyszne.

        1. Miał operację. Czuje się dobrze. Już nawet chodzi; mocz już jest zwykły, czyli organizm ładnie się oczyszcza.

          1. Cały czas pisze, ale te sprzed samej operacji są tylko o śmierci i przemijaniu. Takie niby żartobliwe, ale wiesz, jak na ten temat się żartuje. Właśnie zadzwonił, że chyba jutro go wypiszą (na razie z cewnikiem) do domu, więc muszę pędzić do kuchni i ruszyć pełną parą, żeby mu zrobić rurki. Podje sobie, bo lubi słodkie. 🙂

  2. No to pędź do kuchni piec rurki!
    (może też się skuszę, nawet sama zrobiłam kajmak)
    Pozdrowienia dla taty, nie ma jak w domu 🙂

    O jeździe pociągiem powiem tylko tyle: całe szczęście, że nie muszę już korzystać z usług PKP!!!

    1. Już ciasto zagniotłam 🙂 Chłodzi się. A ja niestety pociągami muszę dość regularnie 🙁 A za to dzieje się, dzieje 😉

      1. Przez pięć lat jeździłam nocnym pociągiem do Lublina, wracałam też nocnym… Zapach bułek z kiełbasą wcinanych w nocy przez współpasażerów będzie mnie prześladował w koszmarnych snach! 😉
        Nigdy nie zrozumiem, dlaczego ludzie jedzą w nocy, w pociągu. W domu też są po kolacji!?

        Mam w planie tort bezowy na urodziny maleństwa, za 2 tygodnie. 🙂

        1. O, bezowy… 🙂 Pychota. A z jakim kremem robisz? Ja znalazłam na „Moich wypiekach” świetny przepis na mrożony tort bezowo-cytrynowy. Kilka razy robiłam, ale z reguły latem, bo zimny i orzeźwiający.
          A odnośnie tych kanapek. Pamiętam, jak dwa lata temu z mężem pojechaliśmy na wycieczkę do Lwowa – autobusem co prawda. Ale ledwo ruszyliśmy, a ludzie wyciągnęli kanapki i jajka gotowane na twardo! Mnie się wydawało, że to zestaw typowy w komunie, a nie dzisiaj. Jednak się myliłam. Kanapki też waliły jakimś mięchem, kotletami mielonymi albo kiełbasą. Straszne!!!! W pociągach na szczęście jeszcze na takich nie trafiłam. Z reguły słodkości przegryzają, a jak kanapki, to bez odorku kiełbachy i jaj 😉

          1. Mnie kusi ten z bezą orzechową, z tego samego bloga. Wypatrzyłam tam wcześniej tort z falbankami, ale po dłuższym namyśle rezygnuję z kremu maślanego.:)

  3. Kusicie tym słodki,ale w sumie sama zaczęłam;)O pieczeniu godzinami mogłabym rozmawiać.Ja piec będę w czwartek lub piątek.Dostałam przepis na W-Ztkę.Sąsiadce wychodzi zakalcowate i chce,żebym ja spróbowała to upiec.No i mam stresa.Ma mam kilka nowych przepisów,ale nie wiem,kiedy je wykorzystać,bo dziennie musiałabym piec:)

  4. Sam pracowałem w dużym państwowym koncernie 20 lat i wiem jak działają związki zawodowe. Bardzo ważne są spotkania z zarządem: obiady, konferencje z noclegami w atrakcyjnych miejscach, dobre zarobki, organizacja wycieczek i pielgrzymek, rozdawanie gadżetów zakładowych no i walka o przywileje, wypłaty 13, karpiowego, wczasów pod gruszą i organizowanie protestów. A jak miałem problem związany z pracą to w 4 centralach związkowych nie było chętnego żeby pomóc. Dzięki temu teraz mam swoja firmę i dużą awersję do wszelkich protestów i roszczeń w państwowych firmach takich jak: PKP, Polska Miedź, energetyka, górnictwo czy mundurówka. A tłumaczenie, że kolejarze zrobią wszystko, żeby podróżni odczuli skutki protestu w jak najmniejszym stopniu są na poziomie piaskownicy.

  5. W PRLu większość miała jakieś przywileje , kolejarze darmowe przejazdy i inne bonusy , nauczyciele mniejszy czas pracy , dłuższe urlopy , zniżkę na przejazdy , energetycy darmowy prąd , górnicy i gazownicy węgiel , 13 i 14 pensje , mundurowi możliwość przejścia na emeryturę po 15 latach pracy . Niektóre z tych przywilejów zostały okrojone , zabrane lub planuje się zlikwidować . Rozumiem że zabieranie dodatków powoduje zubożenie dochodów . Jednym się zabiera , innym zostawia . Słabi nie protestują , silniejsi strajkują a tym którzy mają władzę nawet się nie próbuje . Dla czego taki pan poseł ma pensje nie opodatkowaną , ma darmowe przejazdy , przeloty , służbowe samochody , telefony , tablety i inne gadżety . Powiedzą że oni są wybrańcy , służą społeczeństwu , ciężko pracują i im się należy . Innym trzeba zabrać , niech pracują ile sił starczy , niech czekają latami na operacje , wizytę u specjalisty , jeśli nie to mogą przecież iść prywatnie , widocznie nie potrzebują się leczyć . Musimy sobie zdać sprawę że zwykły pracownik ledwo wiąże koniec z końcem , te bonusy były dodatkiem do jego niskich zarobków . W tej chwili są przypadki że ktoś rezygnuje z pracy gdyż mając płacić ponad 200 zł na dojazdy wyjdzie mu dochód poniżej najniższej pensji . Praca jest dobrem ale praca za grosze jest poniżaniem człowieka . Ci co mają dzieci wiedzą ile kosztuje zakup podręczników , składek na komitet , ubezpieczenie a rząd likwiduje ulgi , bo to też są przywileje !!! Sobie nie zabiorą , zabierają najsłabszym !!! Przykładów można by mnożyć lecz pewnie niektórzy by się burzyli że przesadzam , ja piszę tylko prawdę . Policjant i wojskowy ma prawo przejść na wcześniejszą emeryturę po 15 latach pracy !!!! Minister po 3 miesiącach urzędowania ma prawo do rządowej emerytury !!! Poseł po 2 kadencjach czyli 8 latach pracy ma prawo do emerytury !!! Im się należy , innym pozabierać 🙂

  6. Tutaj nie chodzi tylko o zniżki dla dla kolejarzy-emerytów. Większość zwykłych pracowników PKP musi dojeżdzać do pracy/ stacji/ podstacji pociągiem CODZIENNIE, więc dlaczego mają płacić 100 % za bilet? Zarabiają grosze, pracują po 12 godzin w ciężkich i niebezpiecznych warunkach (podkreślam, kolej to nie tylko pociągi! ale to masa spółek m.in. energetyka, maszyniści którzy sa szczególnie narażeni na warunki pracy). Oni nie siedzą w ciepłym biurze opieprzając się równo. Ci ludzie po 20 latach pracy zarabiają niewiele, więc dlaczego mają nie mieć rozszczenia do takiej marginalnej sprawy jak zniżki na bilety?! Za błędy i opieszałość polskiej kolei należy obwiniać tych którzy pełnią funkcje zarządców/ dyrektorów (imo zarabiają po 20 tysiecy zł na miesiąc, więc im zniżki na dojazd do pracy nie są potrzebne). Dlaczego górnicy, nauczyciele czy inni mogą mieć przywileje a im go odebrano? Po prostu walczą o swoje prawa. Rozumiem oburzenie jeśli strajk byłby niezapowiedziany, ale oni go ogłosili na kilka tygodni wcześniej, więc każdy mógłby się przygotować na tą okoliczność i wybrać inny środek tranportu. Droga Blogerko a także inni czytelnicy, zanim skrytykujecie po prostu zapoznajcie się z całą sytuacją. I miejcie pretensje do kochanego rządu który po kolei wszystkim coś odbiera a nie do zwykłych szarych ludzi, którzy po prostu mają trochę siły i zaparcia żeby walczyć o swoje prawa ( niestety, młode pokolenie już nie walczy tylko biernie się przygląda i sieje internetową krytykę).

    1. Średnie zarobki w PKP to 3400 PLN brutto to gdzie tu mowa o groszowych płacach. A jeżeli chodzi o trudne warunki pracy kolejarzy to droga Asiu porozmawiaj z robotnikiem na taśmie, szwaczką, murarzem czy Panią na kasie w supermarkiecie ich praca wcale nie jest lżejsza. Na wszystkie przywileje takich grup jak nauczyciele, policjanci, górnicy i kolejarze płacą zwykli podatnicy jak ja bez przywilejowi. I nie chodzi o to, żeby zarabiali mniej tylko niech protestujący spojrzą na to ile zarabiają sąsiedzi, jakie są emerytury. Czas zejść na ziemię.

  7. 3400 zł brutto? Brutto może i tak, a netto? I nie napisałam że zarabiają grosze, ale na pewno za mało. tak się składa że znam osobiście osoby pracujące w PKP i po 20 latach nie mają na rękę więcej niż 2000 zł. bywa i tak, że są jedynymi żywicielami rodziny. Uważasz, że to dużo? staż pracy powinien być dominującym czynnikiem który powinien miec wpływ na płace. lżejsza? zgodzę się że praca konduktora do ciężkich nie należy. Ale weź pod uwagę, że pracownicy np. PKP Energetyka pracują po 12 godzin na dworze na mrozie (w nocy temperatura spada czasem do -20, wtedy gdy ja i Ty Anansi śpimy w ciepłym mieszkanku). często pod wysokim napięciem. Jest to praca FIZYCZNA i znacznie obciąża ciało. WIdziałeś kiedyś młodego maszyniste? Na pewno nie. Ludzie młodzi nie podejmują się tej pracy, ze względu na to jak bardzo jest szkodliwa i słabo opłacana (tutaj grozi promieniowanie elektormagnetyczne, po dłuższym czasie powoduje m.in. bezpłodność). Kolej to nie tylko pociągi, powtarzam raz jeszcze, to masa różnych spółek… Protestują, bo mają do tego pełne prawo. Protest jest wyrazem niezadowolenia, żyjemy w wolnym kraju, więc protestujemy. W ramach cięć politycy również powinni odebrać swoje prawa do darmowych przelotów itd. które znacznie bardziej obciążają budżet niż przejazd biednego pana kolejarza, który na tej emeryturze przejedzie się pociągiem raz na dwa lata. I to nie jest tak, że zniżke na przejazd dostaje się ZA DARMO, najpierw trzeba sobie ją wykupić (koszt około 200 zł). I nie na pierwsza klasę, ale na drugą. Cóż, niestety punkt widzenia zależy od punktu siedzenia…

  8. Sam pracowałem w zawodowej energetyce 20 lat i dokładnie wiem co to znaczą nadgodziny w święta i praca w 20 stopniowym mrozie. Uważam, że przeciętne zarobki w RP są za niskie, a drażni mnie roszczeniowe podejście pracowników tzw budżetówki i państwowych firm – zupełnie jakby żyli w innym kraju.

  9. Niestety, ale postawa rozszczeniowa w naszym kraju jest dość powszechna (szczątki PRLu) i póki co nie zanosi się na zmianę. Z drugiej strony nie dziwie się ludziom, bo coraz więcej się im zabiera i jednocześnie uniemożliwia postęp w jakiejkolwiek sferze. Mimo moich skromnych 22 lat na chwilę obecną jestem zniesmaczona tym co się dzieje w kraju; brak poszanowania dla pracowników (szczególnie fizycznych), zero perspektyw dla matek , o sytuacji młodych ludzi nie wspomnę… Nie trzeba czegoś doświadczyć żeby widzieć co się dzieje. Ale to temat na rozprawkę 🙂

    1. Słuchajcie, my możemy tutaj dyskutować w nieskończoność, a i tak nie rozwiążemy problemów. Jedyną grupę, która ma ogromną ilość przywilejów, stanowią nasi parlamentarzyści. I mam wrażenie nic ich nie obchodzi los tych, którzy wcześniej oddali na nich głos. Fakt, że to temat na rozprawę. I fakt, że komuna przyzwyczaiła nas do tego „że się należy”. I że tu wkurza prywatnych przedsiębiorców, którzy często ledwo wiążą koniec z końcem i nie mają gdzie protestować i od kogo żądać. Wszyscy zarabiamy za mało, no, chyba że się jest posłem, prezesem lub dyrektorem, a jak wiadomo, nie każdy nim może być. Właśnie moja znajoma młoda osóbka musiała zderzyć się z rzeczywistością – tą dorosłą. Niestety musiała zrezygnować ze studiów z powodu braku pracy. Mnie takie sytuacje niesamowicie wkurzają! A jak włączam telewizję i słyszę, że posłowie chcieliby zarabiać 4 tysiące euro, to mam ochotę telewizor wyrzucić przez zamknięte okno. Ja bym chciała chociaż 4 tysiące złotych. Cała szczęśliwa bym wtedy była! Szkoda słów 🙁

  10. No i teraz się z Tobą zgodzę. Też mam syna 21 lat od 2 lat zarejestrowany w PUP ie bez perspektywy na pracę. I nie to, że zazdroszczę kolejarzom wysokich zarobków i super warunków pracy, tylko forma protestu i argumenty typu: „że przywileje sprzed wojny”, „Zrobimy wszystko, żeby jak najbardziej złagodzić dolegliwości strajku pasażerom”, jakoś do mnie nie trafiają. Zrobili wszystko, żeby podróż wydłużyła się o co najmniej 2 godziny, albo wybrać inny transport.

  11. Mam kilku znajomych kolejarzy, głównie konduktorów i kierowników pociągu. Nie wiem skąd ludzie biorą mity o wysokich zarobkach, i miłych warunkach pracy. Prawda jest taka że zarabiają ok 1300zł za miesiąc, więc nie wiem czy ktoś chce się rzucić na taką kasę. Po za tym ciekawe gdzie oni mają super warunki pracy. Jak ktoś tak uważa to proponuje poprosić bandę kiboli o okazanie biletu gdy jadą na mecz…

    1. Nikt nie mówi, że mają fajną pracę. Ale jest dużo zawodów, tzw. „niewdzięcznych” i w pewnym sensie niebezpiecznych i też ludzie niewiele zarabiają. Nie wiem, kto zarabia dużo w naszym kraju. No, może nasi posłowie, prezesi, dyrektorzy, właściciele świetnych biznesów… My tu na dole możemy tylko ponarzekać abo pośmiać się z absurdów. Jak kto woli. Ja wolę to drugie. Tak czasami myślę, co by było, gdybym pewnego dnia obudziła się w normalnym kraju… 😉

    2. Ja też mam znajomych kolejarzy, zaprzyjaźnionych nawet, zwykli maszyniści i jeden kierownik pociągu. Owszem pensje niewysokie, ale dlaczego większość kolejarzy nie mówi o dodatkach, które otrzymują?
      Tych dodatków jest kilka. W sumie dają minimum druga pensję, więc maszynista ma około 3.000 na rękę a kierownik pociągu 4000 – 5000.
      Mój kolega kierownik pociągu, właśnie zmienił mieszkanie na większe o kilkanaście metrów, płacił gotówką, kupił za małe pieniądze domek na wsi, małe ale też mieć musiał, Sam go remontuje, ale materiały kosztują. Ma samochód. Dzieci jeżdżą na kolonie. Żona zarabia połowę tego co on.
      Zwykły maszynista, który ma żone pielęgniarkę oddziałową, mieszkają z dzieckiem w domku jednorodzinnym i utrzymują dwa samochody, wakacje za granicą, i weekendowe wycieczki nad morze, w góry…
      Stąd biorą się mity o pensjach na kolei, bo do tych dodatków się nikt nie przyznaje.
      Mimo to wszystko uważam że i tak zarabiają za mało, to ciężka odpowiedzialna praca, bo odpowiadają za ludzkie życie, więc powinni mieć trzy razy tyle. Powinni zarabiać godnie, tak żeby nie musieli żebrać o przywileje. Ale wśród nas jest mało takich osób, które zarabiają adekwatnie do obowiązków które wykonują i odpowiedzialności która na nich spada.

  12. No z zapartym tchem czytałam!!! Jak thiller jakiś! Z napięciem (i napiętymi pośladkami przy okazji) czekałam co się za chwilę wydarzy…. no co???? Ufffff……. Nikt nikogo nie zaciachał, nie zagryzł ani nawet nie zboksował (nie lubię thillerów a tym bardziej horrorów!) Cieszę się, że udało Ci się przeżyć 🙂 Samego strajku nie będę komentować – za długo by to trwało…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *