Człowiek nie ideał, wady ma

Odwiedzam różne blogi, często komentuję. Zdarzają się jednak takie sytuacje, które powodują, że z uszu mi paruje. Warczę. A warcząca Kura to dość ciekawy obiekt obserwacji.

Zdarza się, że czasami zostawienie komentarza przypomina próbę włamania się do komputerów Pentagonu. No, nijak nie idzie. A jak człowiekowi nie idzie, to się zwyczajnie zniechęca.

Ostatnio na przykład piszę komentarz, a tam: wpisz kod z obrazka. Czasami bywają czytelne, więc udaje się za pierwszym razem, ale nie cierpię, po prostu NIE CIERPIĘ, kiedy każe mi się wybrać wszystkie obrazki, na których są znaki drogowe, kwiaty, zwierzęta, torty… i czort wie, co jeszcze. Obrazki są wielkości pięciogroszówki, więc czasami nie da się zidentyfikować obiektu. Ostatnio miałam wybrać te, na których znajduje się kawa. Hmm. Kurza twarz! Kawa. I żeby chociaż ziarenka były, ale nie. Dali kubki. I skąd ja mam niby wiedzieć, co nalano do tychże kubków, jak spróbować nie dadzą? Aaa?! Działam więc na chybił-trafił. A cwaniaki jedne za każdym razem zmieniają polecenie i obrazki!

I nagle mam: zaznacz kampera! Kampera?! O samochodach wiem tyle, że mają jeździć. Wiem, jak prowadzić auto, znam przepisy ruchu drogowego, ale nic poza tym. Marka, rodzaj i typ? W życiu. Jak już, to kolor. Googlam więc, jak wygląda kamper (dla stuprocentowej pewności). Zaznaczam. Udaje się zamieścić komentarz.

Za kilka dni, jakby się uwzięli. Odszukaj obrazki przedstawiające pick-upy! Pick-upy!!! Gdzieś świta w rozczochranej, więc zaznaczam. Jest sukces, jest komentarz.

Niestety cierpliwość nie jest moją najmocniejszą stroną. Trzeba to sobie powiedzieć szczerze, że nie jestem ideałem. Ja wiem, że to szok, ale taka prawda. Babcia może nawet znalazłaby więcej moich wad. Ostatnio przy śniadaniu ni z tego, ni z owego pyta:

− Dlaczego ty mnie tak nienawidzisz?

Mój zonk. Przypominam rybę wyrzuconą na brzeg i mało nie dławię się kanapką. Może jej się coś śniło? Czekam więc na dalszy ciąg wypowiedzi. Babcia zaczyna pociągać nosem i dodaje prawie natychmiast.:

 − Od urodzenia mnie nie lubisz. Zawsze płakałaś na mój widok. A jak ci pierwsze zęby wyrosły, to mnie ugryzłaś! Nikogo innego, tylko mnie! A do dziadka to się śmiałaś od razu! Dlaczego?! – I szloch.

A więc oprócz braku cierpliwości na listę swoich wad wpisuję agresję i przemoc. Babcia jest świadkiem, że od urodzenia rzucałam się na ludzi i próbowałam im przegryźć tętnicę. Na szczęście tylko na niektórych. Ta ochota mi nie przeszła, zęby tylko słabsze.

No, to moje wady znacie, teraz wyskakujcie ze swoich.

0 thoughts on “Człowiek nie ideał, wady ma”

  1. Ja wiem tylko, że ci co wad nie mają to na cmentarzu leżą a ponieważ nie zamierzam się w najbliższej przyszłości tam położyć to wady mam! Przede wszystkim wredne dziecko jestem bo mamusia całe życie się dla mnie poświęcała a ja mam lepszy kontakt z tatusiem (tatuś nie uważa mnie za wredne dziecko – ciekawe?!)

  2. W takim razie czuję wielką obawę przed naszym spotkaniem w czerwcu 🙂 .Na wypadek mocno przytulę dzieciaki-jakby mnie nie zdołali odratować -gdy będę sikać krwią z tętnicy na prawo i lewo 🙂
    Mamy już myszkę-agresorke,teraz dołącza się Kura -agresorka haha!

  3. No nie powiem, że mnie ulepili z samych zalet, bo i tak mi nikt nie uwierzy…A wiesz, że mnie z kolei trafia jak zamieszczam komentarz (raz, drugi, trzeci…) i nigdy nie ma odzewu ? To jak byś weszła do kogoś do domu, przywitała się i zaczęła konwersację, prrrrr…. , wróć, raczej monolog. Więc rezygnuję z komentowania takich blogów, bo strasznie nie lubię być ignorowana

    1. JA TEŻ!!! Mam dokładnie to samo, dlatego zawsze moim czytelnikom odpowiadam, bo nie lubię, jak mnie ktoś ignoruje. A przecież post to zaproszenie do dyskusji. Ktoś zaprasza, a potem ma mnie w wielkim poważaniu, więc jest mi przykro. 🙁

  4. Oj, oj, też nie masz o co pytać? 🙂 Toż akurat w moim przypadku szybciej zalety chyba by można było wymienić, niż wady… lista krótsza i treściwsza. Jednak ostatnio, chyba w piątek popołudniem Młody skwitował: jak jeszcze raz powiesz, że jestem uparty po Tatusiu to cię wyśmieję, bo większego uparciucha niż ty to nie ma – jak powiesz nie – to nawet trzęsienie ziemi tego nie zmieni. Nie to nie i koniec, odpuszczam bo wiem, że nic nie wskóram, a z ojcem… zawsze się da coś wykombinować jeszcze…

    Także ten, wychodzi, że uparta lub zawzięta jestem… choć zawsze myślałam, że po prostu zdecydowana 🙂 No i jeszcze nerwowość, bo kurcze „wszyscy” mnie wkurzają nagminnie i Młody, i Sis, i Matka Rodzicielka, i Babcia, której nie ma z nami od ponad 20 lat… 😉 To wkurzanie to akurat we śnie było 🙂 z tego śnienia to aż się o 5,30 w sobotę rano obudziłam… więc faktycznie, szczęściem nie tryskałam, mając świadomości, że o 7,30 nie było by zbyt wcześnie… 😉

    Spoko, tętnić nie przegryzam, ja się oddalam 😉 z honorem 😉 gdy mi coś nie pasuje 😛

    1. A wiesz, że ja też nerwowa jestem i czasami się zastanawiam, czy to z wiekiem mi nie przyszło. Są ludzie, którzy mnie tak irytują, że wrrrr. A życie jest takie krótkie! Najbardziej mnie wkurzają upierdliwcy szukający dziury w całym. Wtedy to faktycznie tylko gryźć. 😉

  5. Oj, mnie takie blogi, gdzie trzeba cudować, żeby komentarz zostawić, od razu zniechęcają i z nich uciekam. Kiedyś chciałam bardzo tekst skomentować, ale nie umiałam nawet znaleźć pola, żeby komentarz wpisać. Nie wiem, czemu niektórzy tak to utrudniają, ale to ich sprawa. Ja zaglądam tam, gdzie jest prosto i przejrzysto.

    1. To tak samo jak ja. Może takie komplikacje mają zniechęcić hejterów? Nie wiem, ale zwykłych czytelników przy okazji też zniechęcają.

  6. Witam Anno! Zaglądam na Twojego bloga już jakiś czas, ale na komentarz odważyłam się po raz pierwszy. Chyba mnie trochę deprymujesz. Wad mam tyle, co kg wagi, więc o tym cisza. Nigdy nie udało mi się zamieścić komentarza, na blogu z obrazkami(zawsze myliłam duże i z małym „el” lu coś w tym stylu). Uważam brak odpowiedzi na czyjś komentarz, za „niedostateczną” kulturę, chociaż zdarzyło mi się, że kiedy zapytałam autorkę bloga, dlaczego innym na komentarz odpisuje, a ja na swoje się ani razu nie doczekałam „dziękuję za odwiedziny”, odparła:”nie ma przymusu”. Co fakt , to fakt, z takim widzeniem sprawy raczej trudno polemizować. Pozdrawiam Ciebie i wszystkich komentujących, bo ich słowa też przeczytałam. Wprawiliście mnie swoimi „pogwarkami” w wyśmienity humor-dzięki.

    1. Ja deprymuję? 🙁 Nie chciałam. Zachęcam więc, uśmiecham się i macham kurzą łapką. 🙂 Dziękuję za komentarz. I cieszę się, że udało się nam wszystkim razem tutaj wprawić Cię w wyśmienity humor. 🙂
      Serdecznie pozdrawiam

  7. Hmmm, gdybym tak chciała wyliczać te wady, o których wiem od tzw. osób najbliższych, musiałabyś zmoderować komentarz, bo niemal z samych wulgaryzmów by się składał. Kiedy jednak tak podsumuję wiedzę na mój temat, rzec mogę, że mam tylko jedną wadę: absolutny brak zalet.

  8. Wady przez skromność przemilczę. Dodawanie komentarzy w niektórych miejscach to naprawdę horror. Ja do dziś nie umiem skomentować niczego na blogspocie bo on chce ode mnie jakiegoś ID czy logowania za pomocą czegoś, czego ja nie mam, albo nie wiem że mam. Kodów z obrazka też nie kocham. Niektóre komentarze dały mi do myślenia dodatkowo na temat odpowiadania na komentarze. Bo mnie się też zdarza nie odpowiadać na komentarze na blogu. Najczęściej wtedy, gdy nie zaglądam do sieci, albo gdy komentarz jest stwierdzający i właściwie nie ma o czym dyskutować. Nie wiedziałam, że to jest tak źle odbierane!

    1. Z tym ID też miałam problem, to jakieś konto chyba na WP, kiedyś próbowałam to założyć, potem mi się to wieszało podczas dodawania komentarza. Masakra!
      A co do odpowiedzi, to chyba tak jest, że komentujący chce mieć pewność, że przeczytałaś jego wypowiedź, więc nawet, jak odpowie się mu krótko, to jest usatysfakcjonowany i wie, że nie został zignorowany. 🙂

  9. Już myślalam, ze ja taka jestem, że mnie to wkurza!!!! dziś na ten przylad wchodze na jednego bloga, nowego, chciałam się zapoznać, zostawic slad po sobie, a tam : wpisz poprawny wynik! Dobra, głębem nie jestem liczyc potrafię, no to wpisuję, a tu niespodzianka! Trzy próby, gdzie wiem, że dodawać do 10 to ja umiem i kicha! Zniechęciłam się skutecznie…….

  10. Te obrazki, albo zadania w których trzeba coś policzyć czy odczytać też mnie doprowadzają do szewskiej pasji, więc śmiem twierdzić to nie wada człowieka, który to ma zgadnąć i się zdenerwuje, wadliwi są ludzie którzy to opracowali 😛

    1. Podobno naprawdę, bo ta historia często jest wspominana, że na widok mojej babci strasznie się darłam i jak mi urosły zęby, to ją gryzłam, gdy chciała mnie wziąć na ręce. Za to dziadka leciałam, jak pszczoła do miodu. 🙂 🙂

  11. Ja mam wrażenie, że ta weryfikacja obrazkowa jest zrobiona pod USA, u nich każdy wie, co to kamper czy pick-up, mi się też ostatnio coś takiego trafiło (nie pamiętam w tej chwili, co), że gdyby nie to, że oglądam dużo seriali amerykańskich, to bym za Chiny nie wiedziała, o co chodzi 😛

    A wad mam zdecydowanie za dużo, żeby tutaj wymieniać (choćby to, że oglądam za dużo seriali!!) 😉

    pozdrawiam,
    Ewa

  12. Witaj;D
    Przywiało mnie do Ciebie od Paczuchy.
    Tak fajnie Cię opisała, że musiałam zaspokoić swoją ciekawość.
    Czuję, ze „zagnieżdżę się” na dłużej;D
    Pozdrawiam

    nie cierpię weryfikacji obrazkowej – jakoś nie mogę trafić w dobre odpowiedzi;D

    1. Serdecznie zapraszam. 🙂 Paczucha tak pięknie o mnie napisała, że musiałam sobie to wydrukować i schować do rodzinnego archiwum. 🙂

  13. Babcię masz uroczą 😀 tak cholernie złośliwa jak mój nieżyjący już niestety dziadek. Cudo 😀
    A te obrazki ciwszę się,że nie tylki mnie doprowadzają do szału.

  14. hahahahahahahahahaha babcia rozwaliła, tekst rozwalił hahahahahahaha

    wady? rany….jedna: jestem zdrowo trzepnięta 😛 😀

    ale da się z tym żyć 😛 😀

    tylko do kiedy? hm…….:P

  15. Hmmmm Twoja babcia czasem mnie wprawia w osłupienie 🙂 o ile jestem w stanie zrozumieć jej rozterki dotyczące kaszanki na niedzielny obiad bo tradycja, przyzwyczajenie… albo obiekcje co do stroju pisarki bo rozumiem romantyczna wizję delikatnie snujacej się artystki w zwiewnych sukniach. O tyle komentarze,że makijaż nie poprawi Twej urody, albo upatrwanie nienawiści w zwykłych niemowlęcych zachowaniach sprawiają że sama mam oczy jak pięć złotych:-) może to wina wieku….moje babcie to były takie raczej do rany przyłóż ale moja mama to chyba da nam się we znaki 🙂

    1. Moja druga babcia była taka „do rany przyłóż”, kochałam ją bardzo mocno. Z tą natomiast, która obecnie u mnie mieszka, zawsze miałam niewielki kontakt, bo ona chyba nie potrafi okazywać uczuć. To znaczy płacze i lamentuje na zawołanie, ale nie ma w sobie takiego babcinego ciepła.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *