Dawstwo szpiku

Dzisiaj chciałam się z Wami podzielić pewną refleksją. Na poważnie więc będzie.

Kiedyś w TV usłyszałam informację, że potencjalny dawca szpiku w ostatniej chwili się wycofał. Pomyślałam wtedy, że miał prawo, że mógł się wystraszyć. Przeczytałam jednak potem, że w takiej sytuacji skazuje się biorcę na śmierć. Bardzo mnie to poruszyło, dlatego jednym z tematów w „Złodziejce marzeń” i „To się da!” jest dawstwo szpiku. Chciałabym, żeby każdy, kto podejmie tak ważną decyzję, dobrze ją przemyślał. To nie może być chwilowa moda. Nie można zostać dawcą, bo sąsiad nim jest i za wszelką cenę chce mu się dorównać, to musi być w pełni świadomy wybór.

A że warto być dawcą, to nie ulega wątpliwościom (oczywiście, jak własne zdrowie na to pozwala). Warto oddawać krew. Warto (w razie czego) wyrazić zgodę na oddanie organów do przeszczepu. Warto pomagać, tak jak jesteśmy w stanie. To najważniejsza część naszego człowieczeństwa.

Nie chcę, by brzmiało to zbyt patetycznie, ale jeżeli decydujemy się na oddanie cząstki siebie, to dobrze to przemyślmy, by nie robić komuś złudnej nadziei. Dla biorcy to być albo nie być.

Dlatego chciałam dziś zacytować siebie. Fragment „To się da!” (część z honorarium tej książki mam zamiar przekazać, by wesprzeć fundację pomagającą dzieciom chorym na białaczkę):

„Co się stanie, gdy w ostatniej chwili dawca zrezygnuje? A ma przecież do tego prawo. Co się stanie? Pacjent umrze. A dalej ostrzeżenie, że jak już się zdecydujesz, to nie rezygnuj w ostatniej chwili. Bycie dawcą to nie chwilowa moda. Albo chce się oddać cząstkę siebie, albo nie.

Po ciele przeszedł mi dreszcz. A jeśli? Odgoniłam od siebie czarne myśli. Nie! Na pewno nie!

Pobiegłam po telefon. Cioci nie było już w kuchni. Zniknęła w łazience. Pewnie brała kąpiel, bo słychać było przez drzwi lecącą wodę. Wybrałam odpowiedni numer.

– Cześć, mamo – powiedziałam, kiedy usłyszałam jej głos.

– O, czyli jednak pamiętasz o matce, tak? Teraz to mamo, a jak trzeba…

– Mamo, proszę cię, odłóżmy tę zimną wojnę na kiedy indziej. Jest problem. Poważny problem.

– Mów. – Mama na szczęście automatycznie przełączała się na tryb działania. Pokrótce opowiedziałam jej o dawcy dla Szpilki, o tym, jak wyglądają procedury.

– No, dobrze, ale co ja mam zrobić? – spytała konkretnie.

– Mam do ciebie prośbę. Miałam jechać za dwa tygodnie do domu, by spotkać się z lokatorami mojego mieszkania. Trzeba odebrać klucz i sprawdzić mieszkanie.

– I?

– I, czy mogłabyś to zrobić?

– Miałam jechać, ale w tej sytuacji wolałabym tutaj jednak zostać. Być przy Szpilce. Co prawda, pewnie mnie do niej nie wpuszczą, ale wiesz, jak będę na miejscu, to inaczej. Boję się, żeby ten dawca się nie rozmyślił w ostatniej chwili, przecież takie rzeczy się zdarzają.

– Może na początek nie panikuj.

– Nie panikuję, ale…

– Aśka, a jak on zrezygnuje, to co zrobisz?

– Jak to co? Nie pozwolę. Znajdę go, przekonam. No, nie wiem.

– A jak ty go znajdziesz? Co ty pleciesz?

– Mam w końcu twoje geny? Spod ziemi go wytrzasnę.

– Uspokój się, przecież nie zrezygnował, tak? […]

– […] trochę wpadłam w panikę. Chciałabym pomóc…

– To nie siej paniki. A z lokatorami załatwię. W końcu to ja ich ci znalazłam. A jak tam sprawy z doktorkiem? Macie datę?

– Nie, mamo, nie mamy.

– Przypominam ci więc, że masz prawie czterdzieści jeden lat!

– Mamo, proszę cię.

– Przecież ja nic nie mówię, tylko przypominam. To samo zresztą przeczytasz w metryce.

– Jezu!

– Ja odbieram klucz od lokatorów, a ty mi obiecujesz, że o dacie dowiem się pierwsza. Taka rekompensata za przemilczenie pierścionka.

– Dobrze, zgadzam się. Teraz kończę. To ja już nie myślę o lokatorach, zostawiam to tobie.

– No, jak zwykle wszystko…”

0 thoughts on “Dawstwo szpiku”

  1. Jest i coś innego , ja na przykład się zgłosiłem ale z racji choroby jaka posiadam nie mogę być dawcą i strasznie mi z tym głupio. Czuje sie niepełnowartościowy jako człowiek i naprawdę nie jest mi z tym fajnie.

    1. Mam podobnie i część lekarzy twierdzi, że mogę być dawcą a część że nie – dlatego zrezygnowałam bo przede wszystkim nie chcę zaszkodzić.

    2. Ja też nie mogę, dlatego napisałam, jak zdrowie pozwoli. Wiadomo, że pewnych rzeczy się nie przeskoczy, niektóre choroby wykluczają możliwość bycia dawcą.

    3. Krzysztof, od lat leczę się na epilepsję. Nie wiadomo skąd przyszła ale jest. Jeśli jeszcze dwa lata będą bez ataku to niewykluczone, że całkowicie odstawią mi leki. Potem trochę poczekam i będę mogła być dawcą. Oby. Jeśli jednak nie to mam przy sobie oświadczenie, że chce być dawcą organów. Chociaż tyle 🙂

  2. Bardzo dobrze napisane! Nawet jak jest dawca nie ma pewności, że wszystko pójdzie dobrze – jest zbyt wiele niewiadomych. Dlatego przemyślmy dobrze swoją decyzję i nie działajmy pochopnie. Bo w leczeniu najważniejsza jest nadzieja!!!

      1. Czasem są przypadki z punktu medycznego beznadziejne a jednak cud się zdarza a czasem rokowania są dobre ale pacjent stracił chęć życia i niestety odchodzi…

  3. Temat jest bardzo ważny. Właśnie teraz, kiedy zapanowała moda- mam nadzieję, że ludzie robią to w pełni świadomie, żeby pomagać i się nie wycofywać,a nie dlatego żeby pochwalić się na facebooku. Jesteś cudowna <3

    1. Właśnie o to chodzi. Z jednej strony to bardzo dobrze, że zgłasza się dużo osób, ale z drugiej warto, by robiły to w pełni świadomie.

  4. Ja nie mogę być dawcą szpiku, bo permanentna anemia raczej kiepsko się sprawdza u krwiodawców, a szpik jak widać jakiś ułomny mam. Organy też nie bardzo.

    Młody natomiast podjął taką decyzję jeszcze przed pełnoletnością, a po 18 zaraz się wpisał do rejestru. Nie omieszkał mi też kilka razy przypomnieć o tym, że to jego wola i tak się ma stać gdyby coś.

    Z jednej strony wszystko się we mnie buntuje, jak to matce, z drugiej jestem dumna, bo wiem, że to nie jest decyzja pochopna. Po trzecie, jak to Młody stwierdza: jak mi to będą chcieli zabrać, to znaczy, że mnie to już potrzebne nie będzie… więc po co ma się marnować, najwyżej robale zjedzą to później trochę i tyle.

      1. Młody jest harcerzem, a jakiś czas temu w hufcu mieli też akcję uświadamiającą, gdzie lekarz opowiadał im co jak i w jaki sposób. Na początku wpisał się na listę chyba dlatego, że inni starsi harcerze się wpisywali, ale kilka razy rozmawialiśmy na ten temat i doszedł do ostatecznej konkluzji, że w sumie, to jak mają to robaki zjeść to lepiej żeby później niż wcześniej. Więc nie było to tak, że hura-optymizm i moda wielka. Mało tego, to o czym się nie mówi, Młody boi się, że lekarze się mimo wszystko mogą pomylić i że różnie może być. Po prostu, ktoś z rodziny, ma dopilnować lekarzy i już, a on zdania nie zmieni.

        Tak, że kwestią o której się nie mówi w tym temacie jest też lęk po stronie osoby, która zgłosiła się jako dawca szpiku, czy potencjalny dawca organów. Mówi się dużo o potrzebie takich działań, mówi się dużo o samych zgodach, nawet panuje niejaka moda, ale tam gdzie jest świadomość jest też lęk i obawa o błędy w sztuce lekarskiej.

        Inną kwestią jest też to, że nawet przy świadomych decyzjach i zgodzie na bycie dawcą czy szpiku, czy noszenie deklaracji dawcy organów przy sobie jest to, że w chwili, w obliczu kiedy ta decyzja przestaje być teoretyczna, a przychodzi czas na praktyczne działanie, dopiero w tedy człowiek poznaje siebie, tak do końca i dopiero wówczas uświadamia sobie wagę swoich decyzji, albo on sam, albo jego rodzina i to jest tym, o czym się nie mówi. Co stanowi tabu. Owszem na filmach czasem pokazuje się sprzeciw rodziny, ale lekarz pogada i 3 – 5 minut później bohatersko rodzina się zgadza, a to niestety nie jest tak. Nie taka szybkość i nie taka łatwość decyzji.

        1. A pewnie, że tak. Kiedyś jeden z filozofów (nie pamiętam nazwiska) powiedział, że doskonale tryumfuje się nad przyszłym cierpieniem. Nigdy nie wiemy, jak się zachowamy w danej chwili, ale świadomość pomimo wszystko jest bardzo ważna.

    1. I słusznie. My też w tym temacie jesteśmy zgodni i podjęliśmy taką decyzję. Po co w razie czego ma się coś marnować pod ziemią, jeżeli może się przydać komuś innemu. 🙂

  5. Od kilku lat jestem zarejestrowana jako potencjalny dawca szpiku.Zrobiłam to bez wahania.Ale ludzie nie maja pojęcia,jak to się odbywa.Kiedyś usłyszałam,że głupia jestem-bo szpik pobierają z kręgosłupa i mogę zostać nawet kaleką.Pomyślałam sobie wtedy(brzydko).Niewiedza jest straszna w tym temacie.Dwa lata temu odeszła moja dobra znajoma-lat 25.Młoda dziewczyna,pełna życia,szalona do granic możliwości.Miała przeszczep,szybko doszła do siebie bo był idealnie zgodny.Ale stało się tak,że resztki komórek nowotworowych zostały-i potrzebny był jeszcze raz przeszczep.Dawca na ponowne pobranie nie wyraził zgody.Dostała szpik od innego dawcy-ale ten nie chciał się przyjąć.Paulinka zmarła.Do dzisiaj na myśl o niej łzy mi lecą….
    Trzeba świadomie i dojrzale podejmować takie decyzje.Bo nie ma nic gorszego…niż odebrać nadzieję na życie…

    1. Prawda. Kurczę. Przykro mi bardzo. 🙁
      A co do niewiedzy to niestety też racja. Ja sama nie wiedziałam, o co chodzi, ale poczytałam. Porozmawiałam też z dziewczyną, która działa jako wolontariuszka w jednej z fundacji. Sporo mi wyjaśniła. Potem podpytałam lekarza, bo warto wiedzieć. Warto mieć świadomość.

  6. W bazie dawców szpiku już jestem 8 lat. Gdy w zeszłym roku miałam mieć zabieg to ich poinformowałam. Krwi niestety nie mogę oddawać,ale za to męża regularnie wożę na akcje. A deklarację o tym że chcę być dawcą organów noszę razem z dowodem osobistym odkąd skończyłam 18 lat. Zresztą byłam gotowa oddać nerkę szwagierce,ale nie było zgodnośći. Niestety szwagierka nie doczekała przeszczepu,zmarła w lutym 🙁 i bardzo mi jej brakuje

  7. My jesteśmy dawcami potencjalnymi. Niestety, na razie nawet krwi nie oddajemy. Mąż ma anemię śródziemnomorską, ja karmię najmłodszą. Może kiedyś jakieś części komuś się przydadzą 😉

  8. Dobrze, że o tym piszesz. Wydaje mi się, że lepiej w ogóle się nie pchać w takie akcje, jeśli bierze się pod uwagę wycofanie. To nie jest czas na sprawdzanie siebie i przekonanie się, czy się da radę, czy może zabraknie odwagi… Jak można odmówić komuś życia, kiedy dało mu się nadzieję, że na wyzdrowienie?

    Ja podjęłam tę decyzje świadomie i jestem gotowa na działanie, mój mąż świadomie się w to nie pchał.

  9. Dla mnie bycie dawcą szpiku to wyróżnienie, przywilej. Nie każdy może nim być. Ważne jest żeby jak najwięcej osób zarejestrowało się, bo wtedy zwiększają się szanse na znalezienie genetycznego bliźniaka, ale tak jak piszesz, trzeba być pewnym swej decyzji.
    Sama zgłosiłam się kilka lat temu. Jestem w bazie, ale nie mam bliźniaka w potrzebie. Jednak gdyby ktoś potrzebował mojego szpiku, z dumą podzieliłabym się. Trudno mi sobie wyobrazić, aby w sytuacji, gdy trafia się wyjątkowa para bliźniąt genetycznych odmówić pomocy. Ale każdy ma inny poziom empatii, wrażliwości. I tak jak piszesz, lepiej nie iść za modą i nie robić złudnych nadziei.

    1. Taka złudna nadzieja może wyrządzić dużo krzywdy, choć oczywiście też jestem za tym, by jak najwięcej osób wyrażało gotowość pomocy. 🙂

  10. Brawo za poruszenie ważnego tematu! Warto pomagać, bo nigdy nie wiadomo kiedy my, albo ktoś z naszych bliskich będzie także potrzebował pomocy, a wszystko w życiu – dobro, i zło – do nas wraca (przynajmniej ja w to wierzę).

  11. Dobrze, że ten temat poruszasz w książce i na blogu. Może kogoś zachęci. Nie, żeby mnie – hemoglobina niska, choroba autoimmuno od lat, więc dyskwalifikacja na starcie. Ale chociaż mówić o takich rzeczach warto, zachęcać tych, którzy mogą.

  12. Chciałabym wierzyć, ze w życiu osoby, która w ostatniej chwili rezygnuje, zadziało się coś bardzo ważnego. Naprawdę chciałabym tak wierzyć… Dobrze, że o tym piszesz.
    U mnie też na poważnie wyjątkowo.

  13. Biorca od samego początku jest skazany na śmierć. Dawca może mu podarowac kilka lat życia i robi to z własnej i nie przymuszonej woli. To wielki gest. Człowiek jest jednak tylko człowiekiem. Ma prawo wycofać się. Nie można go obciążać winą.

    1. Masz rację, wiem, że człowiek jest tylko człowiekiem i mogło się zdarzyć coś w życiu tego dawcy, że zrezygnował, ale zgłaszanie się do banku dawców nie powinno być tylko wynikiem mody, to powinna być dobrze przemyślana decyzja. Tylko o to chodzi.

  14. Oddaję krew i jestem dawcą szpiku, nie uważam akurat tego za szczyt heroizmu.
    Jest jedno ale – nie każdy może oddawać krew i nie każdy może być dawcą…
    Pozdrawiam serdecznie Kura

      1. Zgadza się. W życiu trzeba przyjąć zasadę że nie żyje się dla siebie… Odawanieckrwi i szpiku argumentuje faktem, że tego akurat mam pod dostatkiem… Pozdrawiam

  15. Zawsze można pomagać drugiemu człowiekowi,
    jak nie w taki, to inny sposób. Czyni to nas Człowiekiem.
    Bardzo ważny temat poruszony.
    Pomagajmy, jak umiemy i jak potrafimy.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *