Pieprzyć cywilizację

Zawiozłyśmy z mamą tatę do szpitala w Szczecinie. Nie było źle. Nawet w drodze dopisywały nam humory. Jakaś głupawka nas ogarnęła. Tak świetnie bawiliśmy się w pociągu, że kiedy wysiedliśmy i schodziliśmy z peronu, mama spytała go, gdzie ma bagaż. A w tym bagażu oczywiście wszystkie dokumenty, wyniki badań, skierowanie do szpitala. Wtedy panika. Tata rzucił się biegiem do pociągu. Zamknięty. Głucha cisza. Ja za nim. Rozglądamy się w poszukiwaniu pomocy. Na szczęście na peronie konduktor. Nie wiemy, czy nasz. Patrzymy, a drugi właśnie taszczy bagaż, by go oddać, bóg wie gdzie. Na szczęście nie musimy tego sprawdzać. Bagaż odzyskany. My w śmiech, bo nieźle ta nasza wyprawa do szpitala, by się skończyła, gdyby mamy nie oświeciło. A oświeciło ją tylko dlatego, że tata zbyt beztrosko machał rękoma.

W szpitalu się zaczęło. Siedem godzin przed izbą przyjęć. Można było przekręcić się ze dwa razy. Dupska nam przyrosły do drewnianej ławki. Ciągle jeszcze przed naszymi oczami ratownicy medyczni przewozili jakichś pacjentów. Straszny widok. Ciarki po plecach. Ale jakoś daliśmy radę. Kiedy już wyciągnęliśmy taty zapasy z torby (bo żołądki właśnie zaczęły nam przyrastać do pleców) i zaczęliśmy zajadać jakieś herbatniki, w końcu go poproszono. Czułam, że jak rozłożymy piknik, to nam przerwą. Muszę tutaj dodać, że moja mama jest bardzo zapobiegliwa. Nie ufa naszej służbie zdrowia. Wyposażyła mojego tatę w różne przegryzki, co by nie umarł z głodu, a że mój tata jest taka chudzinka, więc mama zapakowała  mu chyba z kilogram jego ulubionych krówek i ciasteczek. Sztućce to podstawa. Papier toaletowy w ilości takiej, że nabijaliśmy się z tatą, że kiedy okaże się, że brakuje go w toaletach, usiądzie na krzesełku przed drzwiami i będzie rozkręcał biznes. Łatwiej będzie niż w komunie, bo papier podzielony na odcinki. Wyceniliśmy jeden na 50 groszy (jak zarabiać, to porządnie!). Jak dobrze pójdzie, tata poprosi o przedłużenie pobytu, by wrócić do domu z pokaźną sumką.

Potem wrzucił nam się temat chorób cywilizacyjnych. Tak jakoś spoważnieliśmy na chwilę. I takie dysputy poważne czyniliśmy na temat raka, cukrzycy, alergii. I że to wszystko właśnie przez technikę, rozwój cywilizacyjny… No, po prostu same mądrości życiowe się przez nas przelewały. Kiedy się tak rozkręcaliśmy intelektualnie, mama rzuciła: „A ja pieprzę taką cywilizację”. Wszyscy w śmiech. Pieprzyć ją można, czemu nie, ale żyć z nią potem też trzeba. Zawsze wiedziałam, że moja rodzinka do najnormalniejszych nie należy.

Jak już załatwiliśmy formalności na izbie przyjęć, to nie myślcie, że już koniec. Wtedy zaczęło się bieganie od rentgena, zabiegowego, EKG, aż po dyżurkę pielęgniarek. W końcu udało się tatę zakwaterować na wygodnym łóżeczku. Mogłyśmy z mamą wrócić do domu. Umęczone, jakbyśmy pole przeorały.

Tata nawet dzielnie to znosi, dopisuje mu humor. Do szpitala zabrał cały brulion swoich wierszy. Korzysta, że ma nowych słuchaczy i idę o zakład, że już im pierwsze swoje rymowanki przeczytał. Mam nadzieję, że nie wpłynie to niekorzystnie na stan zdrowia pacjentów. Wieczorem zadzwonił, że znów czuje się zgwałcony, bo zrobiono mu doodbytowe USG. Stwierdził stanowczo, że nie grozi mu zmiana orientacji seksualnej. I tak to z tym pieprzeniem cywilizacji wyszło. Tylko kto kogo? Tata cywilizację czy cywilizacja tatę?

0 thoughts on “Pieprzyć cywilizację”

  1. Wiatj Aniu!
    Podziwiam za poczucie humoru w takiej sytuacji.
    Fajnie mieć taką zakręconą rodzinkę.
    Ciągle trzymam kciuki za Tatę i za Was.
    A co do pieprzenia cywilizacji to przydałoby się. I to codziennie. Tylko kto to wytrzyma? A jak poisałaś – i tak trzeba z nią żyć!
    PS.
    Jak widzisz wciągnąłem się i za mias raz na 1-2 tygodnie, zaglądam tu codziennie.

    1. To dobrze, że się wciągnąłeś. Czym więcej osób, tym raźniej 🙂 A tata już po operacji. Wszystko dobrze. Odetchnęliśmy 🙂

  2. Niby poważny wpis,bo dotyczy choroby Twojego taty,ale jest tak napisany,że nie sposób się nie uśmiechnąć:)Dobrze,że tata się potrafi uśmiechać,bo nie jeden by się załamał.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *