Miszmasz

Tak się zastanawiałam dziś, co mam napisać, bo kucie w domu trwa, aż skupić się trudno. Jajo obecnie też zaklina rzeczywistość i wnosi modły do Absolutu. Na maturze ma być Julian Tuwim albo cokolwiek z dwudziestolecia międzywojennego. Jeżeli więc kto marzy o czym innym, to nic z tego, Tuwim i kropka. No, ale z tym poetą wiadomo, jak było, napisał przecież jasno i wyraźnie: „Całujcie mnie wszyscy w dupę”, więc wątpię, czy ktoś się odważy go dać do analizy maturzystom. Mogliby wtedy napisać, co myślą, a to pewnie w żadnym schemacie oceniania się nie zmieści.

No, ale żeby ciągle nie było o maturach… Choć musicie mi wybaczyć. Ostatni egzamin mamy 18 maja, więc podejrzewam, że co jakiś czas wymsknie mi się coś na ten temat.

Donoszę też wiadomości z frontu literackiego. Książka się robi! Okładkę już widziałam. Piękna jest! Premiera niedługo, zbliża się wielkimi krokami. Powoli więc zaczynam „wpadać” w przedpremierową tremę.

A co robię dzisiaj? Dzisiaj będę mieć kłopot z odpowiadaniem na komentarze. Musicie mi wybaczyć. Jestem właśnie w podróży. Jadę na weselisko. Weselisko takie, że hej. Dość egzotyczne, bo po turecku. W zasadzie polsko-turecko-niemieckie. Taki misz-masz. Aparat wzięłam, więc fotorelacja na pewno będzie. Zresztą wszystko udokumentuję i napiszę, chyba że goście weselni mnie zwiążą, zakneblują i wrzucą na ten czas do ciemnej piwnicy.

dżinsyChciałam się ubrać w podróż w moje podarte dżinsy. Podarte oczywiście artystycznie i celowo przez producenta. Wczoraj sobie elegancko szykuję ubranie i kicha. Spodni nie ma. Przepadły. Szukam, szukam i nic. W końcu babcia przychodzi i pyta mnie, czy mam niebieską nitkę. Automatycznie odpowiadam, że nie mam. I wtedy coś mnie tknie.

– A po co ci? – pytam i podejrzliwie się babci przyglądam.

– Naszyję ci łaty jakieś, bo masz takie podarte te spodnie – odpowiada, a ja nerwowo przełykam ślinę, bo toż przecie moje dziurawce nowiusieńkie, designerskie!

– Babciu! – krzyczę. – Toż to nowe spodnie!

– I takie podarte już? – dziwi się.

– W podróż je biorę – odpowiadam. – Bo wygodne bardzo.

– W imię Ojca i Syna – Babcia się żegna. – To ty taki oberwaniec pojedziesz? To wstyd. Kto to widział, żeby w takich portkach łazić?

– Babciu, taka moda – tłumaczę się, choć faktycznie nie brzmi to logicznie.

– Ja wiem, dlaczego ty je nakładasz. Bo jak będziesz jechać taki podartus, to i bułkę gdzieś za darmo ci dadzą.

Ups… Może… Myślicie, że jest szansa na darmową wyżerkę po drodze?

 

0 thoughts on “Miszmasz”

  1. Anka szczęśliwej podróży, udanej zabawy!
    za maturzustke będę trzymać kciuki z całych sił!
    też miałam takie spodnie…miałam. mój M, je spalił bo mi było wstyd.

    I książki doczekać się nie mogę..

  2. Haha, to babcia taka sama jak Syn na Szczycie. On też nie ostatnio mi woła: „Mamo, mamo, tu masz dziurę w spodniach!”. Próbowałam tłumaczyć, że tak ma być, ale wtedy padło miażdżące pytanie „Dlaczego?”. No i poległam, bo właśnie – dlaczego? Mówię coś, że tak dla ozdoby, ale Syn oznajmił – „To nie jest ładnie”. Może i racja?;)

  3. U mnie to odwrotnie z tymi dżinsami. Sama sobie dziurawych nie kupię, bo mnie taka moda nie kręci i tu do mojej matki jestem zbliżona. Natomiast Dzieci moje (dowolnie wybrane, bo wszak jak ciuch dobry na Starszego to i Młodszy nosić będzie) od swojej drugiej babci dostały takie artystycznie obszarpane…
    I stawiam, że bułki Ci nie dadzą, bo jakże to, takiej, co ją stać na modne dżinsy to na bułkę nie stać??? No, chyba że jakaś koleżanka babci stanie Ci na drodze 😉

  4. jeszcze ze 2 książki i nie będziesz musiała mieć podartych portek, a poza bułką to i na wino może się załapiesz, i to nie to najtańsze 😉

    a poważnie, jeśli Twoja Babcia miała taką minę jak moja kiedy zakładałam podarte portki (owszem miałam wówczas 16 lat, a portki podarłam specjalnie – popatrz jaka ja do przodu z modą byłam, prekursorka, spoko – teraz też miałam podarte, ale się całkiem już rozdarły) – to pozwalam Ci dyskretnie się odwrócić i uśmiechnąć do tej miny pełnej dezaprobaty 🙂 🙂

      1. z pumeksem to było tak, że akurat katane nim ćwiczyłm, bo portki były podate, a drugie były z hameryckiej paczki – wapnowane, znaczy wybielane dżinsy (ja nie mogę – to był szał) i z tą kurtką było tak, że mama mnie nakryła, i wrzask podniosła, na co babcia jej, żeby cicho była, bo ona SKÓRZANĄ kórtkę pocieła bo jej się włuczkowych rękawów zachciało do skórzanej kurtki jak była w moim wieku…. i przeżyłam (a dopiero później się dowidziałam, że owa skórzana kurtka powojenna jeszcze była i że mama kolejną jej użytkowniczką była, i chciała ją tylko bardziej… dziewczęcą uczynić, ale to wiesz koniec lat 60-tych był i na wsi się nie przelewało i taka kurtka to było coś… moja katana całe lata później (i podarte portki) to było coś … i piramidy po drodze 😛

  5. Dziś w nocy śniła mi się lodówka pełna kur. Żywych kur dodam i one mi strasznie te lodówkę zdemolowały. Czy to coś znaczy? Może zjesz całe wesele? Babci chociaż bułkę przywieź 🙂

  6. Babcia the best padłem 🙂 Darmowa buła mnie powaliła 🙂
    a z maturami – młody jak przygotowania do matury? A jak maja być trwają !! Zaglądam do pokoju a młody dziobie se na kompie 🙂

  7. Uśmiałam się do łez.Pozdrów Babcię! Moja kiedyś dorwała skarpetki w prążki( beżowe) i używając mydła, tarła i siły własnych rąk uprała je…do białości.Po czym stwierdziła: Gdzie ty dziecko chodziłaś w tyhc skarpetach?Takich brudnych to jeszcze w życiu nie widziałam( babcia miała słaby wzrok)

  8. Bomba ! !!! – Babcia jest niesamowita . Oj Ty „obdartusie jeden – wstyd na całą wieś ” – szkoda , że Ci tego nie zdążyła połatać 🙂 hihi ! – Jak dobrze, że macie babcię od razu w domu weselej :). Bawcie się dobrze na weselisku 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *