W obronie kur

Zadzwonił do mnie ostatnio tata z sensacyjną wiadomością.

– Słyszałaś o kurach?! – krzyczy mi w ucho.

– ???!!! – Jestem w lekkim szoku i nie wiem, czy ja jako kura mam już jakąś ewakuację zarządzać, chować Jajo, pakować walizkę czy przylizać rozczochraną i udawać, że kurą jednak nie jestem.

– Jakaś kobiecina dostała mandat za to, że nie upilnowała kury! – mówi podekscytowany tata. – Toż to temat dla kury! – A ja już główkuję, czy Mężuś odpowiednio mnie pilnuje i mandatów nie dostaje.

kury na drodzeAle jest temat! Ważny, społeczny i kurzy! Trzeba kury brać w obronę i zainteresować się problemem, bo jakże to tak przejeżdżać drób. Zgłębiłam więc temat. I co się okazuje? Że ową kurę przejechał radiowóz. Policjanci znaleźli jednak właścicielkę zwłok. Przedłożyli ponad 70-letniej kobiecinie trupa do identyfikacji. Co prawda, nie wiem, jak bardzo właścicielka związana była z kurą, ale wyobraziłam sobie, że uderzyła w lament straszliwy i zawodziła „ło, matko, ło, matko”. A policjanci dla otrzeźwienia podsunęli jej od razu mandacik w wysokości 50 zł. I po sprawie.

Ja jednak zgłębiłam temat. Jest paragraf, który mówi o tym, że

Prowadzący pojazd mechaniczny, który potrącił zwierzę, obowiązany jest, w miarę możliwości, do zapewnienia mu stosownej pomocy lub zawiadomienia jednej ze służb, o których mowa w art. 33 ust. 3.

I ciekawi mnie, co zrobili policjanci, by kurze życie wrócić. Czy ratowali? Czy było usta – dziób? Czy może pozwolili kurze wyzionąć ducha ot tak, lekceważąc jej „osobę”? Oczywiście co niektórzy mogą krzyczeć, że kura poza podwórko wyjść nie ma prawa, bo przecież na podwórku policjanci jej nie przejechali (no chyba że). Ale ja zaprotestuję. Toż przecież tyle się krzyczy o jajkach z wolnego wybiegu, że najzdrowsze, tak? A WOLNY wybieg to wolny, nie? Można łazić, gdzie się chce i jaja z nonszalancją znosić. I proszę się zdecydować, czy zdrowe żółciutkie jajeczka znoszone z narażeniem życia i mandaty za kury czy kury w klatkach?

Moje poszukiwania w necie zaowocowały jeszcze znalezieniem informacji, że w Anglii produkuje się kamizelki odblaskowe dla kur. To się nazywa klasa i elegancja! Tylko zaniepokoiło mnie to, że podano, iż produkuje je firma o lekko podejrzanej nazwie „Omlet”. Toż tego nie robi się kurom!

Tak więc kury wszystkich narodów łączcie się i nie dajcie się przejeżdżać. Zażądajcie kamizelek i trzymajcie się podwórka. Bo potem niestety pazur, skrzydło, mózg w rosole. A w tle ryk syreny policyjnej zagłuszany zawodzeniem „ło, matko; ło, matko”.

*

*

*

PS  A TUTAJ można zobaczyć Kurę, jak jajem jeszcze była. I poczytać można, bo Kura na literki została rozebrana. 🙂

A jakby kto chciał na własne oczy mnie zobaczyć i pogadać, to zapraszam:

Spotkanie UTW

0 thoughts on “W obronie kur”

  1. O, kurde mele 🙂
    Mężulo ma jakieś kamizelki odblaskowe, to zaraz idę do kurnika i zaczynam brać miarę dla moich podopiecznych w liczbie 48 sztuk. Pasą się na wolnym wybiegu, czyli swobodnie sobie gdaczą po ulicy. Dobrze, że mi Uzmysłowiłaś, jak je ratować przed szalonymi, nieodpowiedzialnymi kierowcami, co nic nie robią, ino czyhają na życie moich biednych kurzątek.
    Ale kamizelka musi być.
    Jak ktoś chętny do szycia, to zapraszam:)
    Miłego dnia 🙂
    48 sztuk! Kiedy ja to uszyję???

    1. Ha, ha 🙂 Szyj, szyj, bo jak za każdą z tych 48 sztuk dostaniesz mandat, to na zawał zejdziesz, już żadne „ło, matko” nie pomoże. 🙂 🙂

  2. Uśmiałam się czytając wpis. Świetny na rozbudzenie 🙂
    Tak – kury muszą założyć własny związek, dzięki którym wywalczą wolność i będą mogły przechadzać się po ulicach. Niczym krowy w Indiach 😉 Chcemy dobre jajka? Chcemy! To trzeba się dostosować

  3. Zastanawiałaś się Kurko nad kreacją na galę rozdania Oskarów… Życie samo podsuwa pomysły…
    😉
    Oczywiście żartuję, ale nie mogłam się powstrzymać. Pozdrawiam.
    PS. Mnie cały czas dziwi pies sąsiadów w ubranku zimą, a kura w odblaskach – to się w mojej ciasnej głowie zupełnie nie mieści…

  4. Klik dobry:)
    A może dzioby i pazury farbą odblaskową pomalować? Mam pomysł na biznes: tipsy dla kur oraz innych zwierząt domowych. Dzikie mają specjalne przejścia i korytarze przelotowe przez drogi. Nawet nietoperze.
    Pozdrawiam serdecznie.

    1. Dobry 🙂 No właśnie, dzikim to się zapewnia specjalne przejścia, a domowym to co? 🙂
      A malowanie to też dobry pomysł. Już widzę kurę w odblaskowych tipsach. 🙂

  5. Ze względu na pamięć mej ukochanej Kunegundy, którą wujek przerobił na rosół, przyłączam się do apelu: kury wszystkich krajów łączcie się i nie dajcie się robić w jajo! 😀

  6. Rozumiem Kuro, że na spotkanie autorskie w ramach poprawiania bezpieczeństwa wdziejesz gustowną kamizelkę z Omleta. Przykład przecież powinien iść z góry 😉

  7. taaak, kury wszystkich karajów łączcie się i nie dajcie się wrobić w rosół. swoją drogą – chociaż nigdy w posiadaniu rzeczonych kur nie byłam – nie bardzo wyobrażam sobie ograniczenie swobód kury bez uciekania się do klatki. ale to przecież przeczy idei wolnowybiegowych niezestresowanych jajek.

  8. Haha 😀 no to się uśmiałem, jak zwykle wpis z poczuciem humoru. ale swoją drogą szkoda babci… dla niej 50zł to pewnie całkiem sporo, a przecież jeszcze kurę straciła

  9. A ja kury, tak po prostu, po kurzemu kocham i skrzywdzić nie dam 🙂 W dzieciństwie babcino-wsiowe kurczaki jak psy za mną chodziły, a jak się dowiedziałam, że rodzina zatopiła w rosole i zeżarła moich przyjaciół to przeklęłam połowę rodu 🙂

  10. Ha. Ja w sumie to kury nie przejechałem (i tutaj złowieszcze „jeszcze” 😉 ). Niestety gorzej się miała kiedyś żaba, która przechodząc (przeskakując?) przez drogę skoczyła wprost pod prowadzacy przeze mnie pojazd rodziców. Żałuję, ale cóż, to było jak omijanie się na chodniku, kiedy zarówno my, jak i ta druga osoba z naprzeciwka schodzi w tym samym kierunku – idealna synchronizacja i ciche „pult” spod koła. Trochę inaczej (przyznaję, trochę mniej nieumyślnie…) było z gołębiem, którego głowa postukała po podwoziu naszego Sceniaczka. Ale dla mnie gołębie są tylko i wyłącznie pasożytami. W każdym razie ochrona kur żyjących na wolnym wybiegu – jestem jak najbardziej za ;).

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *