Kociewiacy i Kaszubi

W niedzielę byliśmy z Mężusiem na turnieju gawędziarzy z Kociewia i Kaszub. Ciekawa impreza. Z tego względu, że czterdzieści lat swojego życia mieszkałam w miejscu, gdzie nikt gwarą nie mówi, bardzo mnie rajcuje folklor miejsca, w którym obecnie jestem. Do tego sąsiedztwo Kaszub robi swoje. Uwielbiam słuchać języka autochtonów. Czasami niewiele rozumiem, ale sama melodia tego języka zachwyca. Kociewski jeszcze da się zrozumieć, jednak prawdziwego Kaszuba już trudniej.

gawęda 028Pojechaliśmy więc do Wiela na XXXVI Turniej Gawędziarzy Ludowych Kociewia i Kaszub. Co ciekawe, w turnieju można było wygrać trzy różne nagrody, ponieważ właśnie tyle kategorii mieli do wyboru uczestnicy. Były więc: konkurs gawęd niepublikowanych, konkurs gawęd pochodzących od innych autorów i publikowanych oraz konkurs w turnieju gawęd reprezentujących folklor spoza Kaszub i Kociewia. I przyznaję, że było ciekawie, choć „ryczącej publiczności” muza poskąpiła. Sporo wolnych krzesełek czekało na widzów. Ja jednak słuchałam z otwartą gębą i starałam się wyławiać znane sobie słowa, by zrozumieć sens opowiadanych historii.

Można było też wysłuchać zespołów regionalnych i zakupić pamiątki z kilku straganów. Jednak dla mnie najciekawsze były zmagania ludowych gawędziarzy.

Odkąd mieszkam na Kociewiu, słyszę, jak to Kociewiacy z Kaszubami się nie lubią. Wiadomo, jak Pawlak z Kargulem, po sąsiedzku o zwadę łatwo. Nawet Jajo w szkole pouczone zostało na jednej z lekcji, że nauczyciel Kaszub Kociewiaków nie lubi. I gdzieś pewnie we mnie ten patriotyzm lokalny zakiełkował.

Słuchamy jednej z uczestniczek – Kaszubki, która opowiada o tym, jak to dobrze mieć chłopa przy swoim boku, byle jakiego, oby był. A nagle siedząca przed nami pani w regionalnym stroju kaszubskim odwraca się do mnie i szepcze:

– To tylko na Kociewiu biorą co leci.

No, aż mnie prawie podniosło z krzesełka. Jakże tak? To Kociewianki gorsze od Kaszubek? No, ale uśmiechnęłam się tylko, bo to dość zabawne było. Taki żarcik pewnie to miał być.

Po turnieju kilka słówek mi w łepetynie zostało. Oczywiście kociewskich, bo to tutaj moje serce. I przyznam, że niektóre są nawet zabawne. Nie wiem, czy mówi Wam coś słowo „fifrak”. Tak w moich stronach uczniowie mówili na penisa smarowanego w zeszytach szkolnych w ilości hurtowej, a okazuje się, że jest to słowo kociewskie oznaczające niechlujny strój. Kto by pomyślał, nie? A jeszcze jedno mi się bardzo spodobało – „piziula”. To słaba kawa. Od niedzieli parzę więc sobie tylko piziulę. O, i jeszcze jedno – „pupka”. To oznacza ładną dziewczynę. O wiele lepiej to brzmi niż czteroliterowe słowo na „d”, nie?

A i na koniec coś z mądrości ludowych po kociewsku: „Chto kicha i psiyrdzi, tyn so życie twierdzi”. Cokolwiek to znaczy.

A niżej zdjęcia z turnieju. Zespół ludowy w strojach kaszubskich:

gawęda 013

Uczestniczka w stroju kociewskim:

gawęda 004

A tak pięknie wyglądają Wiele (jest tu jezioro):

gawęda 016

Kościół, którego wnętrze zrobiło na nas wrażenie (zbudowany w latach 1904-1906):

gawęda 020

Kalwaria Wielewska (Kaszubskie Sanktuarium Męki Pańskiej na Białej Górze):

gawęda 024

0 thoughts on “Kociewiacy i Kaszubi”

  1. A ja słowo fifrak znam haha 🙂 Tylko nie wiedziałam że to kociewskie słowo.Właśnie u nas w rodzinie odkąd pamiętam było używane (i to oczywiste w prawidłowym znaczeniu 🙂 ) Kurcze,może tam gdzieś sięgają nasze korzenie???

    1. A może to słowo występuje w kilku gwarach. Bo tak też się zdarza. 🙂 🙂 Zauważyłam, że kilka słów powtarza się w dialekcie śląskim (nie wspomnę o kaszubskim). 🙂

  2. po śląsku można powiedzieć ze ktoś jest ufifrany 🙂 czyli brudny. Nie dziwię się że miło ci sie tego słucha bo mam tak samo z gwarą śląską. Spektakl Cholonka chłonęłam na jednym tchu. A tak to juz chyba bywa że każda nacja kogoś nie trawi. Wspólny wróg jednoczy 🙂

    1. Masz rację z tym ufifrany, dopiero teraz skojarzyłam, że mój mąż czasami mówi, że coś go ufifrało (jak się pobrudzi). 🙂 Może to jest takie wspólne słowo kociewsko-śląskie. 🙂

  3. Witaj Aniu. Dobrze że ja mogę posłuchać mowy kaszubskiej często tutaj na wsi. Tylko nie tylko Kaszub z Kociewiakiem nie zawsze się dogadają. Kaszubski ma różne odmiany, inaczej mówią nad morzem, inaczej nad jeziorami a najtrudniej zrozumieć Kaszuba z Helu. Pupa w kaszubskim oznacza lalkę. Na kursie kaszubskiego u siebie dziewczynom tłumaczyłam co znaczy smaczna pupa czyli ładna lalka. Kiedyś zdziwiłam się jak to babcia zachwycała się że jej wnuczka ładnie bawi się pupą. Dopiero później zrozumiałam o co chodzi. Zazdroszczę Ci tego że miałaś możliwość porównać obydwie mowy. Pozdrawiam

  4. Fifrak znam, u nas się czasami mówi, że się ufifrało, czyli pobrudziło 🙂 A po kaszubsku pupa to lalka, prawda? Jak byliśmy na wakacjach w Swarzewie to mój P kupił sobie płytę zespołu, który śpiewa po kaszubsku 🙂 I jak jedziemy w tamte strony to z uporem maniaka stara się złapać kaszubskie radio 🙂

    1. Nawet w Radiu Gdańsk są audycje po Kaszubsku, więc można posłuchać. Bardzo je lubię i od czasu do czasu słucham, oswajam język. 🙂

  5. Gwara jest naprawdę przyjemna do ucha i budzi w sercu sentyment do danego regionu. Ja pare lat temu brałem jeszcze udział w podobnej imprezie, ale jako jeden z uczestników. Co prawda nie wygrałem, ale ludzie bawili się przednio:D Tematem niestety nie były Kaszubi i Kociewiacy, ale „Ślonzacy, hasioki, hajery i inksze pizdryki” 🙂

    1. Śląski też jest świetny. Mój tata stamtąd pochodzi. Co prawda, sam nie mówi gwarą, ale jak pojedzie się w jego rodzinne strony, to aż miło posłuchać jak rodzina goda. 😉 🙂

  6. Przejeżdżałam tydzień temu przez te okolice, a dokładnie jechałam z Mazur do Śliwic. Przepiękne okolice. U znajomych zobaczyłam na półce słowniczek polsko-kociewski. Zastanawiamy się z mężem, czy w przyszłym roku nie spędzić w tamtych okolicach krótkich wakacji… Jeżeli się zdecydujemy, to będę miała okazję posłuchać miejscowej gwary 😉
    Mieszkasz w pięknym regionie Polski …

    1. Też mi się tutaj podoba. A jak mąż mnie rowerem na pierwszą przejażdżkę zabrał po okolicy, to jechałam z rozdziawioną gębą. 🙂 🙂

      1. Sama pochodzę ze Śląska, ale u mnie w domu to już dawno nie słyszałam gwary. Ostatnimi osobami, które mówiły po śląsku były moje babcie, ale obie już nie żyją. Zawsze mnie zaskakiwały znaczenia niektórych słuch. Chociaż, wielu używamy w codziennej mowie nie znając ich pochodzenia, a i często znaczenie może zaskakiwać 🙂

  7. Kiedy mój wnuk miał około 5 lat to spędziliśmy na Kociewiu 10 wspaniałych dni. Do dziś na półce z książkami stoją bajki kaszubskie. Kuronek i kokoszka to przebój tamtego lata. Ta opowiastka była czytana przynajmniej 3 razy dziennie.
    Mnie zostały super wspomnienia, porcelana z Lubiany w kaszubskie wzory oraz kilka arkuszy wzorów do haftu, za które jestem bardzo wdzięczna przemiłym gospodarzom. Niestety zginął mi arkusz z opisem kolorów.

  8. Piękne miejsce. Fajni ludzie , bo coś ich odróżnia od pozostałych.

    Mam bardzo bliskiego kolegę Ślązaka, jest młody więc mówi normalnie, ale ze swoją rodziną i najbliższymi osobami na śląsku porozumiewa się gwarą i bardzo lubię ich słuchać jak rozmawiają 🙂

    1. To Jajo ma w klasie kolegę, który bardzo dobrze mówi po kaszubsku i jak rozmawia przez telefon z rodzicami lub kolegami ze swojej miejscowości, to podobno posługuje się gwarą. 🙂 Tak więc wśród młodych gwara też jest, niestety rzadko, ale jest. 🙂

  9. Kiedyś w Argentynie miałem okazję posłuchać jak mówią małopolanie z początku dwudziestego wieku, bo wtedy do Argentyny przyjechali i nie mieli kontaktu z Polską przez ponad sto lat, więc język pozostał w niezmienionej formie. To było niesamowite, jakby wycieczka w czasie. Dziś w Małopolsce nikt tak już nie mówi

  10. Pamiętam wycieczkę z lat młodości i zwiedzanie muzeum kaszubskiego, ale nic nie rozumiałam, o czym przewodnik opowiadał. Pamiętam za to wąchanie tabaki he he – pozdrawiam.

  11. Anula – ja pochodzę z lubelskiego i słowo FIFRAK znaczy tam: cudak, oryginał, dziwnie lub niestosownie ubrany człowiek.
    Pozdrowienia z podkarpacia 🙂

  12. Ja ślązaczką jestem i gwarą mówiło się w domu moich dziadków u nas mniej edukacja zabraniała teraz do języka się wraca i z przyjemnością słucham znanych bajek w gwarze opowiadanych przez moje dzieci Warto kultywować takie tradycje to nasze skarby są tak myślę

  13. I was very interested in seeing this article. My ancestors were Kashubs and my wife’s ancestors were Kociewiacy. Both of them left Poland for the USA over 130 years ago. How long has this story telling been going on? I wonder if the two families ever knew each other all those years ago.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *