Skoczyłam sobie do Szwajcarii…

W sobotę z Mężusiem zaszaleliśmy. Skoczyliśmy sobie do Szwajcarii. A co? Jak szaleć to szaleć. W końcu jestem przedstawicielką mediów, blogerzy przecież trzepią kasę jak należy, więc pojechaliśmy, żeby oczywiście tego samego dnia wrócić. Ha! Ale nie myślcie, że jakiś odrzutowiec mieliśmy. O, nie. Normalnie autkiem pojechaliśmy. Bo jedyne na co stać takiego blogera jak ja to Szwajcaria oczywiście, ale Kaszubska. Ale za to jaka piękna! Kto nie był, niech pakuje bagaże i pomyka. Ja zawsze jestem oczarowana. Kaszuby to magiczne miejsce. W dodatku właśnie tam rosną najlepsze truskawki. I słowo daję, że kto próbował, ten przyzna, że są wyjątkowe. truskawkobranie 002Dlatego na Kaszubach odbywa się (od ponad 40 lat!) święto truskawki, tzw. Truskawkobranie. A że uwielbiam te owoce, nie mogło mnie tam zabraknąć. Pojechaliśmy do Brodnicy Górnej. I przyznam, że opiliśmy się musem truskawkowym jak bąki. Przecież różnych trzeba było spróbować, bo i odmian truskawek sporo. Pychota.

Przy okazji poparzyliśmy na występy dzieci, pooglądaliśmy rękodzieło. Ech… Pięknie było. W drodze powrotnej podziwialiśmy pejzaże, bo dech w piersi zapierało. I powiem Wam, że piękna ta nasza Polska. Piękna i wyjątkowa.

Ci, którzy mnie znają, wiedzą, że u mnie tak jest, że gdzie pojadę, tam toaletę muszę odwiedzić. Ot tak, na wszelki wypadek wysikać się, bo może za chwilę mi się zachce, a w pobliżu nie będzie żadnej. Tym razem jednak tak mi się chciało, że nogami prawie zaczęłam przebierać. A na jarmarku to wiadomo, jedna możliwość – TOY TOY. A to od razu działa jak zatyczka i przestaje się chcieć.

truskawkobranie 009Tym razem nie podziałało. Mężuś mówi: „Idź, bo zaraz będziesz marudzić, że ci się chce, a w pobliżu nic nie ma”. Jajo pociesza: „Idź, nie będzie tak źle. Mamo, ja byłam na Open’erze w czymś takim i to był hardcor”. No, dobra. Tak zmotywowana idę. Drżącą dłonią otwieram drzwi. Od razu je zamykam. Szok. No, ale chyba nawet nie zdążyłam dobrze zajrzeć do środka, jak już drzwi zamknęłam, więc podejmuję kolejną próbę. Delikatnie otwieram. Rzucam okiem na wszelkie zakamarki. Biorę też na węch. Czuję chemikalia, chyba wrzucono tu tonę kostek WC. No, dobra. Wchodzę. W środku jest kibelek i pisuar. Dziwnie. Próbuję jednak przyjąć narciarską pozycję. No, w mordę! Wtedy twarz mam prawie w pisuarze. Kombinuję więc z innym ustawieniem. Masakra. W końcu jednak się udaje, choć pisuar dosłownie dwadzieścia centymetrów od mojej twarzy, a w nim dwie kostki WC, zapach wiadomo jaki, wstrzymuję więc oddech. No, udało się. Wyskakuję na zewnątrz i dopiero wtedy biorę powietrze. Ha! Udało się. Tutaj na szczęście są kraniki z wodą. Myję dokładnie ręce. I aż mnie otrząsa na samo wspomnienie.

Potem spokojnie mogliśmy już spacerować między straganami. I wiecie co kapitalnego widziałam? Genialne zakładki do książek. Aż żałuję, że sobie nie kupiłam. Muszę taką mieć. Zdecydowanie. Już przeszukuję internet w poszukiwaniu takich samych, ale na razie bezskutecznie.

A wieczorami na imprezie (bo trwała cały weekend) można było posłuchać polskiego Bon Jovi i polskich Beatlesów [sic!]. Wystąpił też podobno Shakin’Dudi. Niestety do wieczora tam nie dotrwaliśmy, ale przypuszczam, że było wesoło.

***

PS  W piątek byliśmy w kinie na genialnym filmie. Gorąco polecam „Stulatka, który wyskoczył przez okno i zniknął”.

0 thoughts on “Skoczyłam sobie do Szwajcarii…”

  1. Piękny wypad. Słyszałam w mediach, że w tym roku na Kaszubach było mniej truskawek i w związku z tym są droższe. Aniu nie spodziewałabym się, że nie kupisz tej zakładki 😉 . Pozdrawiam w ten, u mnie, deszczowy poniedziałek.

  2. Przygody z ubikacją, tylko wielki literat mógłby to tak zgrabnie opisać. Światowiec… Szwajcaria w końcu, ot tak w weekend… Pod Bydgoszczą mamy na jesień w Strzelcach Górnych (aczkolwiek nie jestem pewna czy nie w Dolnych, bo ja słaba jestem w tym „górne”, „dolne”, „prawe”, „lewe”) coś podobnego do Truskawkobrania, Święta Śliwki, a może dokładniej powideł i śliwowicy.

  3. Witaj Aniu. Zazdroszczę Ci wycieczki, ja nigdzie w ten weekend się wybrałam. O wszelkich jarmarkach związanych z truskawkami mogę zapomnieć chyba że ktoś mnie dołączy do swojej wyprawy. Mój kilkanaście lat zajmował się truskawkami i nie chce o nich słyszeć. W jednym masz rację, truskawka kaszubska jest wspaniała, u nas na polu jeszcze parę krzaczków owocuje więc ich smak znam. Ogólnie fajne są wszelkie festyny z okazji różnych zbiorów. Pamiętam z młodości Dożynki czy Święto Ziemniaka po wykopkach. Pozdrawiam

  4. Szwajcaria Kaszubska…. Kaszuby…. jeden z najpiekniejszych regionów świata.Jestem oczarowana i zakochana.
    Przygoda z toaletą – uśmiałam się do łez.
    Serdeczności

  5. Zazdraszczam tej Szwajcarii. Za panieńskich czasów to trochę jeździłam po Polsce, a teraz to tylko odwiedzamy jednych i drugich dziadków. No i na jednodniowe wypady do Ino i do Ciecho się udajemy :/

  6. Uwielbiam truskawki-w tym roku zjadłam ich mnóstwo.Jeśli chodzi o toalety typu Toy Toy to dla mnie masakra.Ogólnie każda publiczna,obca dla mnie toaleta to stres okropny haha.
    A ogólnie już jestem 🙂 Ponieważ miałam szczęście być w trójce klasowej 😉 przygotowywałyśmy dla dzieciaków zakończenie szóstych klas-był poczęstunek,dyskoteka.Nawet nie myślałam że tak mnie to wykończy psychicznie i fizycznie.Miałam doła -a nawet jeszcze mam…Nie lubię dużych zmian-to mnie stresuje.A w domu już nie mam przedszkolaka-to po pierwsze,a po drugie mam absolwenta podstawówki.To przykre że każdy etap w ich życiu to krok ku dorosłości i wyfrunięcia z gniazda.Przeryczałam cały piątek i sobotę.Jeszcze teraz mam spocone oczy gdy to piszę.Ciężko mi na duszy,gdy o tym myślę.

    1. Najgorzej, że te zmiany w szkołach to teraz tak mniej więcej co trzy lata Moje Jajo jest już w klasie maturalnej i na samą myśl skóra mi cierpnie. Wyniki matur w tym roku tragiczne, a w przyszłym roku podobno śrubkę dokręcą jeszcze bardziej. I czarno to widzę.

  7. Takie wypady zostają w pamięci, a kibelek jakoś dałaś radę. Może trzeba w krzaczki skoczyć. Szok byłby mniejszy, no ale jakby wszyscy w te krzaczki to byłoby to samo hi hi 🙂

    1. No właśnie, a ponadto ludzi pełno i zawsze ktoś po tych krzaczkach mógł spacerować. Jeszcze biedak szoku by doznał, jakby księżyc w pełni w krzakach zobaczył. 😉 🙂

  8. Klik dobry:)
    Bardzo zachęcający opis tej Szwajcarii – z perspektywy cuchnących WC, hi, hi… Nic, tylko jechać i podziwiać 🙂 🙂 🙂

    Pozdrawiam serdecznie.

        1. A wiesz, że ja nie wiedziałam dokładnie gdzie to jest, jeszcze dobrze się nie orientuję w tutejszym terenie. Następnym razem dam znać. 🙂

  9. Też uwielbiam truskawki i bardzo załuje ze dla mnie za daleko tak sugestywnie reklamujesz 🙂 Co do toalet to niestety standart dobrze ze chamikaliami a nie ….

  10. Też uwielbiam truskawki! Mogę przerobić każdą ilość. 🙂 A jeśli chodzi o toy toya to mam za sobą jedną wizytę. Nie było źle, ale i tak więcej nie zamierzam korzystać. 🙂 Moja wyobraźnia pracowała pełna parą. 🙂

  11. No tak Kura osiągnęła sukces to rozbija się po Polsce 🙂 A tak całkiem poważnie to fajnie, zazdroszczę Tobie tych musów truskawkowych, ponieważ uwielbiam te owoce. A co do toalety no to sobie to wyobraziłam, pewnie nie jedna z nas w takiej sytuacji była 🙂 I to mnie utwierdza w przekonaniu, że faceci w życiu mają prościej 😀

  12. Kaszuby zachwycają, to fakt, niesamowite krajobrazy ….ale mieliście super weekend:))))

    A toy toy bywają mniej straszne niż wc w pociągach :)))

    1. W pociągach też bywa różnie. Jak jeździłam do Warszawy, to czasami się dziwiłam, bo i papier był, i bieżąca woda. 🙂 No, ale wiedziałam, że jak już muszę, to najlepiej jak najszybciej od stacji początkowej, bo czym dalej, tym wiadomo jak. 😉 🙂

  13. ale świetna wycieczka!:) Słyszałem, że Szwajcaria to kraina i raj dla pociągów – czy wiesz jesteś w stanie to potwierdzić?
    Ogólnie są tam wagony, które ściany i dach mają z szyb, co pozwala na podziwianie gór 🙂

    1. W prawdziwej Szwajcarii w pociągach faktycznie były wielkie okna, żeby podziwiać widoki. 🙂 Ale w Kaszubskiej już tradycyjne, jak to w naszym kraju 🙂

  14. Jestem truskawkową maniaczką i je uwielbiam i zjadam w ogromnych ilościach, a nie wiedziałam, że w Polsce jest ich święto. Może kiedyś uda mi się wybrać na Kaszuby w tym czasie i będę uczestniczyła w oficjalnym truskawkowym
    święcie 🙂

      1. Aniu to w Korycinie w województwie podlaskim ( dawniejsze białostockie) odbyła się pierwsza w Polsce truskawkowa bitwa. Z tego co wiem zwyciężył Korycin 🙂

  15. Ja mam w końcu wakacje, więc w każdy weekend mam zamiar się gdzieś wybrać. Ale Szwajcaria.. Hmm.. chyba szybciej do Ameryki (pod Olsztynem 🙂 pozdrawiam!

  16. Uwielbiam truskawki! Jak mieszkałam w Krakowie w czasie studiów i przychodziła pora truskawek to w zaprzyjaźnionym warzywniaku pani mi odkładała codziennie 2 kg truskawek i odbierałam je wracając z uczelni. W sezonie praktycznie żywiłam się truskawkami, a moi współlokatorzy jak mnie widzieli z truskawkami to śmiali się, że mam orgazm w oczach 😉

  17. Truskawik mogła bym jeść cłay rok. Niestety świeże są za krótko. Obajdam się jak bąk, ile wlezie póki moge 😉 Żeby na cłay rok smaka starczyło 😉
    A kibelki faktycznie bywają kosmzarne. Mimo to dobrze, ze są, bo pamietam czasy jak nie było wcale i jak był ajkis większy spęd, to wszystko w promieniu kilometra było permanentnie zasrane 😉

  18. A ja w sobotę pojechałam z mężem i koleżanką do lasu na jagody. Uzbierałam niewiele, ale sam las na człowieka kojąco działa. Od razu lepsze samopoczucie u wszystkich. Niestety w niedzielę było już brzydko, pochmurnie i deszczowo. A dzisiaj leje cały dzień okropnie. Także z przyjemnością przeczytałam Aniu twój wpis, fajnie, że chociaż ty miło spędziłaś weekend. Pozdrawiam

  19. Mus z truskawek…. kurczę, czemu na to nie wpadlam, jak obdarowano mnie truskawkami po pachy…. a tych widoków to normalnie…. mnie to nawet jedno drzewo zachwyca a tu masz, Kaszuby 🙂

  20. Ech Ty, ja naprawdę myślałem, że pojechaliście do tej Szwajcarii szwacjarskiej, z białym krzyżem na czerwonym tle. Już mi ślinka pociekła na myśl o szwajcarskiej czekoladzie…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *