Kaszubskie wzory prosto z Kociewia

Poszłam przedwczoraj do centrum mojego nowego miasta. Miałam bardzo szczytny plan. Wymyśliłam, że pójdę do Centrum Informacji Turystycznej, aby zakupić jakieś pamiątki z elementami kociewskimi. Mieszkam przecież w końcu w regionie, gdzie jest gwara (szczątkowo, ale jest), gdzie są tradycje, kuchnia regionalna, piękne krajobrazy… No… Takie było przynajmniej moje wyobrażenie. Mieszkam w stolicy Kociewia. Dumnie brzmi ta „stolica”. I miałam nadzieję, że jak będą do mnie przyjeżdżać goście z innych części Polski, to ich zawsze uraczę czymś regionalnym. A niech wiedzą, że byli na Kociewiu.

Poszłam więc. Znalazłam nawet to Centrum Informacji Turystycznej bez problemu. Tablica czerwona na budynku jak się patrzy. Pełna wiary w moich ziomków naciskam klamkę. Nic. Myślę sobie, że chyba źle nacisnęłam, że może się zacięło czy jak. Naciskam więc mocniej. I mocniej. Ciągnę te cholerne drzwi, ale nie puściły. No, dobra, myślę. Może jest jakieś tajne wejście z drugiej strony. Obchodzę więc budynek. Ale w końcu stwierdzam, że bez sensu, nie? Żeby tak od zaplecza?

Wracam do drzwi. Szukam informacji kiedy czynne i w jakie dni. W końcu to Centrum Informacji Turystycznej, więc jakaś informacja na zewnątrz być musi. I cholera jedna, nie znalazłam. Nie wiem, czy ją małymi literkami na wycieraczce kto nadrukował, czy jak?

filiżankaNiestety poddałam się. Poszłam za to do mojego ulubionego sklepiku w mieście o pięknej nazwie „Filiżanka”. Mają tam herbaty, kawy, ale sporo też rękodzieła, i takich najróżniejszych stylowych klamotków do domu. Pytam przesympatyczną panią o coś z wzorem kociewskim. Niestety pani bezradnie rozkłada ręce. Nie ma. No, ale za to z kaszubskim coś mi znalazła. A! I jedną papierową serwetkę z oryginalnym wzorem kociewskim! Będę ją mogła pokazać gościom. A wzór cudny. I już wyobraziłam sobie, jakie piękne by były filiżanki z takim nadrukiem, toż to dużo ładniejsze niż wzory kaszubskie, weselsze, bardziej kolorowe. No, ale najbliższy zakład produkujący naczynia jest na Kaszubach. A jak mnie oświecono: Kaszubi nie lubią się z Kociewiakami i żaden Kaszub produkować kociewskiej porcelany nie będzie! Wiecie, to podobno tak jakby Kargul robił kubki z wizerunkiem Pawlaka.

I tak mi się trochę szkoda zrobiło. Region nie jest bogaty, ale przecież uroczy. Te łąki, pola, ścieżki rowerowe, lasy… Cudne! Dech w piersi zatykają.

Szkoda, że stolica Kociewia to niestety tylko tak dumnie brzmi, a tak niewiele się robi dla promocji tego regionu. Bo nie oszukujmy się, kto z Was wiedział, co to jest Kociewie?

No, a teraz jedyna kociewska „rzecz”, jaką mogę pokazać gościom, toż to mój Mężuś osobisty – Kociewiak z krwi i kości. A co najważniejsze z serducha, bo kocha on to swoje Kociewie bardzo. I pewnie mu serce pęka, kiedy ja muszę gościom darowywać gadżety z kaszubskimi wzorami prosto z Kociewia!

kociewie

PS  Tak mnie temat zaintrygował, że poszukałam w internecie i okazało się, że jest wydawnictwo kaszubsko-pomorskie i wśród bardzo wielu pamiątek kaszubskich znalazłam coś kociewskiego. I nieprawdą się okazało, że Kaszub kociewskich wzorów nie produkuje. Ha!

0 thoughts on “Kaszubskie wzory prosto z Kociewia”

  1. ja bylam kiedys na „mojej wsi” w szumnie nazwanym „muzeum garncarstwa” bo region jest znany z tego. Jakiez bylo moje zdziwienie gdy to muzeum okazalo sie ciemna szopa jakiegos gospodarza z malowniczymi girlandami wiekowych pajeczyn. ( o mysich bobkach nie wspomne)

  2. Toż to super pomysł na biznes, a jeśli dobrze rozumiem i na ostatnim zdjęciu znajdują się te kociewskie wzory to brałabym nie tylko w formie porcelany ale również na koszulki, spódnice, spodnie, obrusy, zasłony, pościele. 😉

    1. Tak, to na zdjęciu to wzory kociewskie. 🙂 Jednak miejscowi zgodnie twierdzą, że u tutaj nie ma turystów i nikt by tego nie kupował. Co mnie dziwi, bo tereny są naprawdę ładne. Kiedy tutaj przyjechałam po raz pierwszy, to chciałam spróbować czegoś kociewskiego i dłuuuugo mi się to nie udało. A znajomym na pamiątkę niestety daję gadżety kaszubskie, co jest trochę jednak bez sensu. Szkoda trochę. Podczas dni mojego miasta udało mi się zakupić „Elementarz gwary kociewskiej”. Na co dzień raczej byłoby to trudne.

  3. Jak widać Jajo Kury nie zamordowało 🙂 .Już widzę Mężusia jak w kociewskim stroju przy gościach paraduje 🙂 .Bawcie się dobrze dziewczyny!!!

    1. Uwielbiam wszelkiego rodzaju folklor. W moim poprzednim miejscu zamieszkania czegoś takiego nie było, bo wiadomo, jak to na ziemiach odzyskanych. Ale tutaj jest i szkoda, że się to tak mało wykorzystuje.

      1. Amerykanie nam tego bardzo zazdroszczą a ilość grup kulturowych na terenie Polski jest zadziwiająca. Fajne są skanseny, właśnie kuchnie regionalnee , czy zwyczaje

        1. Pewnie, że fajne. Teraz raczej regiony starają się te swoje „inności” promować, niestety jedni lepiej, inni trochę gorzej. 🙂

  4. W PRL pewna Polska w latach 60/70 ub. w. wygrała w TotoLotka okrągłą sumkę, i zabrała męża i dzieci na wyprawę do kraju Azteków, wtedy to kosztowało majątek, czyli jakieś półtora samochodu. Przed powrotem zakupiła olbrzymi wazon, taki do postawienia na podłodze za cenę 1.200 $ (wtedy to był maluch i jeszcze coś). Transport tego cuda do Polski pochłonął jeszcze pół samochodu. Jej radość nie trwała długo, bo krążąc po Dess’ie (to taki salon sprzedaży dzieł sztuki) zobaczyła swój … wazon w bardzo przystępnej cenie kilkuset zł. Pouczona przez sprzedawcę wróciła do domu zdarła metkę z dna wazonu, i jej oczom ukazał się wypalony napis: „Cepelia Made in Poland”.

  5. Ładny ten kubek, taki kolorowy. Z tymi pamiątkami i przysmakami z danych stron jest różnie. Ja wiem, że mieszkam blisko gór, które widzę z okna, ale żeby przed Tesco sprzedawali oscypki? Jakoś mi to dziwnie wygląda 😉

    1. Nie, no nie mówię o czymś takim, bo też trzeba chyba mieć wyczucie gdzie co można sprzedawać. Zresztą turysta nie kupi przed Tesco, raczej chce widzieć i czuć miejscowy klimat (tak myślę).

  6. Cudne wzorki 🙂 mój tatuś świętej pamięci lubował się we wszystkim co ludowe…. w domu miał tego od cholery i jeszcze trochę, poprzywożone z różnych wycieczek, jakieś malowane ręcznie talerzyki łowickie pouwieszane na ścianach – koszmarek taki…

  7. W Polsce temat pamiątek i promocji regionów kuleje. Jak byśmy się wstydzili, że mamy kulturę ludową i możemy się nią pochwalić. A jak już owe pamiątki powstaną, to wieje taka tandetą, że głowa boli. Sama lubię przywozić takie pamiątki i wiem, ile się trzeba nagimnastykować, żeby znaleźć coś sensownego. Podobnie jest z regionalnym jedzeniem. Marzą mi się punkty z regionalnymi przysmakami na ulicach, które wyparłyby kebaby i hamburgery. I targi, gdzie można by kupić takowe. Rozmarzyłam się…

    1. Właśnie o tym samym myślę. Przecież to regionalne jedzenie jest pyszne. A w Polsce jest taka różnorodność, że też się dziwię, że wszędzie hamburger i frytki. Owszem, niech to będzie, jak jest popyt, ale czy nie można by zjeść również kiszki ziemniaczanej z grilla albo grochowinki kociewskie? 🙂

  8. Fajne te wzorki. Jeśli będę mojej Młodej robić kiedyś remont w pokoju, to pomyślę o takiej tapecie lub chociaż zasłonkach, bo ona ma fioła na punkcie kwiatków, a te są jakby prawdziwe.
    A swoją drogą Aniu, dlaczego się dziwisz? Nie lubisz jeść oscypków nad morzem i kupować bursztynów w górach? Pozdrawiam 😉

  9. Co to by było, jakby Polacy w zgodzie żyli- toż to by tradycja zgon przyjęła i jeden grób więcej do pastowanie na Wszystkich Świętych…

    Uwielbiam wszelkie regionalne wzory- kociewskich jeszcze nie widziałam, ale za to łowickie , jako dziecko 🙂

    1. Śmieszne tylko jest to, że Kaszubi mówią, że nie lubią Kociewiaków i odwrotnie, ale jak pytam dlaczego nie wiedzą. 🙂 Ponadto na szczęście to nielubienie sprowadza się tylko do gadania. 🙂

  10. No to niezłe zadanie przed sobą postawiłaś – fajnie, że jednak coś znalazłaś. Czasami tak jest, że jak się czegoś konkretnego szuka, to ciężko to znaleźć.

  11. Z Kociewiem kojarzy mi się jakaś legenda, czy podanie. Mam w domu taką starą książkę – „Klechdy domowe” i jest w niej pełno klimatycznych opowieści, legend, podań, mniej i bardziej znanych. Jedna z ulubionych pozycji w moim dzieciństwie.

  12. to pomyśl, jak ja się głupio uparłam, że na pamiątkę z danego miejsca chce MONETĘ 😉 Np. była produkowana taka w rocznicę bitwy pod grunwaldem, z zoo w Izmirze…a co jak jestem w Gągolinie? 😉 10 groszówkę moge mieć najwyżej z automatu po coli wyda 🙂

    1. Ha, ha 🙂 A przecież postawienie automatów z monetami to nie jest chyba wielki koszt. Gdzieś takie widziałam, ale wydaje mi się, ze to w Czechach było. 🙂

  13. O Kociewiu (przyznam się szczerze) dotychczas nie słyszałam. Ale zaraz po przeczytaniu tego wpisu wyguglowałam sobie „folklor kociewski” i już mam wstępną orientację, jakie cuda za tym stoją.

    No szkoda, rzeczywiście, że tak mało wypromowany jest ten rejon i jego folklor. Ja, jako osoba, która łatwo ulega czarowi wytworów lokalnych kultur, pewnie bym już miała coś kociewskiego u siebie w domu, gdyby po prostu był do tego łatwiejszy dostęp…

    Miłego weekendu!

    1. Oprócz słownika gwary kociewskiej i elementarza nie mam nic, ponieważ trudno coś kociewskiego kupić. Znalazłam w końcu stronę internetową wydawnictwa kaszubsko-pomorskiego, tam gadżetów kociewskich jest niewiele, ale dopiero wprowadzają ten towar, więc jest szansa, że na przykład będę mieć kubki z wzorami kociewskimi. 🙂 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *