Jeszcze słów kilka o Jaju

Wybaczcie, ale nie mogę się powstrzymać, aby jeszcze jednego wpisu o Jaju nie popełnić. Przecież tak mnie na wspominki wzięło i wzruszenia, że ledwo opanować to mogę.

Pisałam wczoraj, że Jajo maluje. Od najmłodszych lat zmysł estetyczny przejawiało i nawet jedzenie musiało ładnie wyglądać. Jajo nie cierpi sosów. Sosy psują estetykę potrawy. I na talerzu mięso nie może się dotykać z ziemniakami!

Pamiętam jedno dość ciekawe zdarzenie. Kupiliśmy z ojcem Jaja narożnik. Zamarzył mi się jasny, elegancki, z piękną tapicerką. Kupiliśmy na raty i to chyba do końca naszego małżeństwa był najporządniejszy mebel w mieszkaniu. Nie mogłam się nim nacieszyć. Kolor kremowy w delikatne wzorki.

Rano wstaję, Jajo biega po domu (miało chyba ze trzy latka) zadowolone. Przemyka mi pod nogami i pędzi do pokoju na nowy wypoczynek. Ha! Też się Jaju pewnie spodobał. Podążam za Jajem. I nagle szczęka moja ląduje u stóp, a włosy stają dęba. Na wszelki wypadek jeszcze szczypię się w dupsko. Nie pomaga jednak, obraz nie znika. Przed sobą widzę mój kochany nowiutki narożnik, a na nim uchachane Jajo. Tylko, że wypoczynek nie jest już taki jaśniutki jak był. Na całej długości oparcia ma wymalowane czerwone (takie job twoju mać) półkola. A Jajo z takim samym bananem na twarzy stoi i czeka na moją reakcję. Aż siadłam z wrażenia.

– Jajeczko, moje kochane, powiedz mamusi, co ty zrobiłaś?  – pytam najspokojniej w świecie, ale mam ochotę to moje Jajo na jajecznicę przerobić.

– A bo on był taki smutny – odpowiada beztrosko – i ja mu uśmiechy dorysowałam. – I duma Jajo rozpiera, a ja prawie na zawał schodzę. Kiedy już lekko doszłam do siebie, zrobiłam oględziny uśmiechów. Pastelowa kredka! I nie suche pastele, ale olejne! Przydzieliłam więc szmatkę Jaju i sobie i szorowałyśmy. Choć Jajo nie było zadowolone, że wypoczynek znów będzie smutny.

I jeszcze jedna historia z Jajem i kredkami mi się przypomniała. Jajo od przedszkola zdobywało od czasu do czasu jakąś nagrodę za rysunki. Ma zresztą ciocię, która pięknie rysuje i maluje, nawet swoje wystawy miała, więc uczyła trochę Jajo, jak się  kredkami posługiwać. I kiedyś ta ciocia podarowała Jaju kredki akwarelowe. Jajo stało się fanem tych kredek i wszystko nimi malowało. Zabierało je nawet do szkoły. To czas podstawówki. Piąta klasa. Jajo siedzi na lekcji, rysuje. Podchodzi do Jaja pani i pyta:

– Jakimi kredkami to rysujesz, że osiągasz tak piękny efekt?

– Akwarelowymi – odpowiada Jajo.

– Nie ma takich. Są farby akwarelowe – odpowiada pani, a Jajo pokazuje napis na kredce. Tam jak byk stoi, że akwarelowe. A ponadto ciocia tak mówiła, a ciocia to świętość. I Jajo dyskutuje z panią. Skończyło się awanturą. Pani nakrzyczała na Jajo, że to ona jest tutaj nauczycielem i wie lepiej, a Jajo niech nie podrywa jej autorytetu. I od tej pory Jajo miało przechlapane. Było nawet zagrożone z plastyki i muzyki (bo to ta sama pani). Absurd totalny, bo Jajo na gitarze grało, pięknie malowało i zawsze wszystkie prace na czas oddawało. A pani sadziła jedynki. Ja odliczałam tylko do dziesięciu i rozmawiałam z wychowawczynią. No, ale mniejsza z tym. W gimnazjum były same szóstki.

Jajo potrafiło czasami coś tak powiedzieć, że w pięty poszło. A że wygadane było, więc sobie radziło. Choć nieraz prosiłam: „Jajo kochane, przemilcz, nic nie mów, nie odzywaj się”. A Jajo na to, że nie da się milczeć, jak się ma rację i nie można być w życiu hipokrytą, trzeba mówić prawdę. No i masz kuro edukację Jaja, twoje mądrości wyciągnięte jak na dłoni.

Na jakiejś kolejnej lekcji pani każe dzieciom namalować to, co chcą. Jajo dla pewności pyta, czy wszystko mogą. Lubiło mieć zawsze jasne komunikaty. Pani potwierdza. Jajo maluje. A że było na etapie końskich łbów, smaruje. Tym razem miało ze sobą suche pastele. Podchodzi pani do Jaja i pyta:

– Co to?

– Łeb konia – odpowiada.

– Zwierząt nie uczyliśmy się rysować, więc zwierząt nie wolno – odpowiada pani.

– Ale…

– A to co? – pani pokazuje na pięknie wycieniowaną uzdę (mieliśmy w domu takich namalowanych końskich łbów dziesiątki) – Nie cieniuj. Tego też jeszcze się nie uczyliśmy.

– To następnym razem oddam kartkę z tym, czego nauczyłam się na lekcji – mówi Jajo  i po cichu dodaje – czyli oddam pustą.  – Pani niestety usłyszała.

No i tak kariera Jaja na lekcjach u tej pani runęła w gruzy. A prosiłam, błagałam, by użarło się w jęzor i nic nie mówiło. Przecież nauczyciele to wrażliwy naród, nie wolno takich rzeczy robić. No, ale Jajo chlapnęło i tyle. Potem jeszcze próbowało za moją namową załagodzić sytuację i zaproponowało pani, że przyniesie na muzykę gitarę, zagra to, co jest w podręczniku, pokaże dzieciom instrument. Ale pani się nie zgodziła, kazała instrumenty na obrazkach w książce oglądać i jeszcze zgromiła Jajo, że od prowadzenia lekcji to jest tu ona.

I takie to moje Jajo.

0 thoughts on “Jeszcze słów kilka o Jaju”

  1. W domu jestem kucharzem, i tak ja Jajo pilnie uważam, aby nie tylko ziemniaki z mięsem się nie stykały, ale nawet koperek i majeranek sypany na nie.
    W podstawówce te same problemy, dlatego na serio zacząłem chodzić do szkoły dopiero gdzieś od IV klasy, ku zadowoleniu nauczycieli. W szkole średniej było jeszcze „gorzej”. Teraz wiem czemu serce tak lgnie do Jaja.

  2. Moja szwagierka malarka miała podobnie z córkami. Dziewczyny od dziecka podglądały warsztat matki, w genach odziedziczyły talent a w szkole się uwsteczniały i słoneczka z uśmiechniętymi buźkami malowały 🙂
    To Twoje Jajo to normalnie człowiek renesansu. Wszechstronnie utalentowane. Pisałaś niedawno, że nawet matma stała się dla niej rozrywką. Bardzo to budujące, bo często się słyszy, że obecna młodzież to nieuki i tylko social media i moda im w głowie.
    Pozdrawiam.

    1. Teraz bierze korki z matmy, bo chce zdać ją dobrze na maturze, ale są przedmioty, z których nawala i robi minimum minimum. 🙂

  3. Ojjj.. cała podstawówkę i gimnazjum miałam przerypane u Pani od polskiego (która robiła więcej błędów niż ja)
    i u Pana od informatyki(/znowu znałam się lepiej)
    a w liceum to Pani od historii na mnie nie mogła patrzeć 😀
    Dopiero niedawno nauczyłam się trzymać język za zębami…

    🙂

    Jajo sobie poradzi przynajmniej-nie musisz się o Nie bać 🙂

    i pisz o Niej jak najwięcej-mi to nie przeszkadza a miło się czyta 🙂

    1. Cieszę się, bo mnie tak na wspominki wzięło. 🙂 Chyba to moje Jajo musiało też szybko dojrzeć. Wiadomo, rozwód też miał na nie wpływ. Nie wiem, czy jest przygotowane do dorosłego życia należycie, ale mam nadzieję, że sobie jakoś poradzi. 🙂

  4. I dobrze, że jest wygadana – poradzi sobie w życiu, Ja też zwsze mówie to co mam do powiedzenia – mimo , że czasami mogłabym ugryźć się w język.

    Ja za to podstawówkę wspominam miło. Gorzej było z gimnazjum – nie raz trafiałam na dywanik do dyrektora lub wychowawcy , bo powiedziałam swoje zdanie do nauczycielki. Oczywiście nie obrażałam Jej ani nic – po prostu tak jak Twoje Jajo mówię co myślę 😀

    A nie przepraszaj za to co piszesz, po pierwsze to Twój blog , a po drugie to naprawdę wszystko co piszesz fajnie się czyta ! 😀

    1. U mojego Jaja było dokładnie odwrotnie. W gimnazjum nie miała żadnych „problemów”. Miała świetną wychowawczynię. Teraz w liceum to samo. Uwielbia „swoją panią”.

    1. No, ale kilka razy w szkole musiała słono za to zapłacić. I nerwów w sumie ją to też sporo kosztuje, bo nagada się, a potem ryczy. 🙂

  5. VI klasa szkoły podstawowej, lekcja polskiego. 1.
    1.Pani pyta dzieci co to jest fotoplastykon. Tylko moje dziecko łapka w górę i mówi, że to przodek kina, obrazki się oglądało. I że fotoplastykonem jest rura kalejdoskopu. A pani na to, że źle, bo to stała kolumna w gazecie.
    2. Gimnazjum II klasa i zadanie domowe: opisz ulubionego bohatera z Big Brother. Dziecko wstaje i mówi, że dla niego bohater, to ktoś wyjątkowy a nie ktoś, kto za pieniądze obnaża się w tv. Pada polecenie, że wobec tego ma opisać kogo nie lubi. Dziecko znów się sprzeciwia, bo nie ogląda chłamu. Pani na to ,że wobec tego 1 dostanie. Dziecko bohatersko mówi „a proszę bardzo”, ale ze łzami do domu wraca. W nagrodę za tę 1 poszliśmy na pizzę i duuuuże lody:-). Takich nauczycielskich „perełek” jest sporo 🙂

    1. Bohater Big Brothera to taki bohater na miarę naszych czasów. 😉 🙂 Ha, ha 🙂 A perełki pewnie w każdym zawodzie się niestety trafiają. 🙂

  6. hahahahano isłusznie – Jajo wie co robi 🙂

    ja miałam miano krytyka w szkole podstawowej i średniej – ale to nie wynikało z czepialstwa się , ale z pewnych nieścisłości i dziwnych rzeczy obok których no nie szło przejść bez słowa 😛 :DDD

  7. a ja uważam, że to dobra cecha – mieć swoje zdanie, może Jajo trochę pocierpiało, ale bynajmniej w życiu sobie poradzi 🙂

    a historia z narożnikeim to było narażenie Ciebie na utratę zdrowia 😉 toż to prawie zawał serca człowiek może dostać 😉

  8. Aniu, jak czytam Twój wpis, to ciarki mi przechodzą po plecach. Mam syna w szkole podstawowej (dopiero 1 klasa:)) ale takiej dyskryminacji nauczycieli nie zniosłabym. Chyba byłabym stałym petentem u Dyrektora … no bo – nie obrażając nauczycieli – kim oni są ? co najwyżej mgr mają… ale w taki chamski sposób traktować dziec ? że niby zdolności nie mogą mieć bo PANI nie nauczyła ? tak zniechęcać do nauki, pasji, hobby …. Bardzo dobrze, że Jajeczko umiało „odpowiadać” tym niedowartościowanym nauczycielom. Ja znam mnóstwo fajnych nauczycieli, którzy zachęcają wręcz dzieci to aktywnego uczestnictwa w lekcjach muzyki i innych. A że ładnie łeb konia namalowało – pani powinna powiesić rysunek w gablocie klasowej, niech inni widzą jaką mają zdolną koleżankę w klasie … POZDRAWIAM trzymam kciuki za dalszą karierę Jajeczka Kochanego

    1. Dziękuję. 🙂 I masz rację, że jest wielu genialnych nauczycieli z pasją, ale wiadomo, zawsze znajdzie się jakaś zakała (tak jak w każdym zawodzie).

  9. 100 lat w zdrowiu dla Jaja!

    No fakt, kiedy trzeba to milczeć trzeba. Sama wiem, że nie wolno wchodzić w kompentecje kogokolwiek. Ale sobie poradzi i to dobrze pyskować potrafi, w dzisiejszym świecie to wskazane a nawet konieczne.

    1. Ale pokora i dyplomacja też są potrzebne, powtarzam to Jaju, ale wiadomo, jak się ma 18 lat, to się wydaje, że świat należy do nas. 🙂

  10. Czy Te nasze jaja się aby nie znaja bo u mnie podobnie nie zamnknie klapaczki bo o co mi chodzi Ona grzecznie zwrocila uwagę i przecież prawde powiedziała i sama kazałaś uczyć sie w tej szkole myśleć to czego teraz chcesz….A co do jedzenia jedno mam takie ze tylko makaron by jadlo zatem rozumiem 🙂

    1. Oj, Jajo z jedzeniem to jest jakaś porażka. Jak było małe, jadło wszystko, a z wiekiem mam wrażenie, że coraz gorzej. Za to żadnych oporów przed próbowaniem słodyczy. 😉 🙂

  11. Moja córka, wyrażała siebie na kartkach, ewentualnie w takim kąciku artystycznym /miejsce wydzielone w domu, gdzie mogła malować, rysować, budować itp/. Moje siostrzenice natomiast, ich radosna twórczość jeszcze do nie dawna była wszędzie: na ścianach, na meblach, podłodze, chodniku po prostu wszędzie, ale teraz są starsze, działają w kółku plastycznym i jest ok.

    1. Akcja z wypoczynkiem to była w zasadzie jedyna akcja, kiedy moja córcia malowała po czym innym niż kartki. No, ale tutaj chodziło o uśmiechy. 🙂 😉

  12. Wszystkiego najlepszego dla Jaja, tzn. życzę jej miłości i spełnienia marzeń.
    Moja córa tez urodziła się 01.03. I też jest jajem.
    A, jeszcze. Co mnie nie odwiedzasz na blogu ? Pa! Buziak

  13. Spoko, gdyby na mojej lekcji uczeń pokazał coś ponad, czego się naumiał sam w domu, to bym nie zakazał, tylko docenił. A wypowiedź o pustej kartce bezbłędna 😉

    1. Też mi się wydawało, że każdy nauczyciel skakałby z radości, że jest w klasie ktoś, kto interesuje się przedmiotem i stara się umieć trochę więcej. 🙂

  14. Hej, podczytuję Ciebie czasami, ale jak przeczytałam o Twoim Jaju to jakbym widziała kumulację u siebie. Moje 2 Szkodniki 😉 mają podobny charakter. A co do nauczycieli – syn ma obniżone zachowanie z powodu uczestnictwa w zawodach sportowych, na które jeździ z sekcji pływackiej, a nie ze szkoły. Więc nieobecność w szkole jest nieusprawiedliwiona…

  15. Piękne masz to Jajo i zdolne 🙂
    Co do przebojów i trzymania języka w paszczy to z synem mam podobnie. Nauczony jest, ze ma mówić co myśli, byle grzecznie i że prawo do wyrażenia własnej opinii ma, jak każdy człowiek. To i latałam do szkoły. W podstawówce było hardkorowo, teraz w gimnazjum lepiej.
    A ta plastyczką to mnie rozjechałaś na amen. Co to za plastyczka co nie zna warsztatu pracy. Ręce opadają. Poza tym durna i zakompleksiona skoro dyskutowała jeszcze i upierała przy swoim.

  16. Jajo jest fantastyczne, sama chcialabym tak Młodego wychować, oprócz rozweselania narożnika, bo takowy mamy kremowy. A z tą nauczycielką ewidentnie coś jest nie tak. To się nazywa zazdrość, pozazdrościła Jaju umiejętności, wiedzy i z tej swojej głupoty inteligencji Jajowskiej.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *